Już był taki temat, ale nie chce mi się szukać
Ja robię w chuście prawie wszystko zmywam, odkurzam, gotuję, sprzątam, prasuję. Ale ja teraz tylko na plecach noszę. I podobnie jak żuk traktuję chusty bardziej użytkowo
my też razem sprzątamy z marusiemdo gotowania, prasowania to na plecki go wrzucam, a odkurzamy w kieszonce/kangurku. A jak łazienkę myję, to jednak bez małego, nie chcę mu domestoskiem smrodzić
a chustę mam jedną"domową" co mi jej nie szkoda do sprzątania(ale i tak nic jej się nie dzieje)
J 2010
M 2014
Syn był tak wymagający, że jakby nie chusta, to bym z głodu padła, bo płakał jak tylko go odkładałam. Więc z nim w chuście gotowałam i sprzątałam. Córcia na szczęście spokojniejsza i już mniej robię z nią w chuście, ale kilka razy jak miała gorszy dzień, to bez chusty ani rusz![]()
Żona, mama, doula
Synek maj 2012r. Córcia wrzesień 2014r
ja nie lubię myć garów w z kieszonką bo mi rączek nie starczaale tak to wszystko robimy w chuście jak trzeba, wolę na plecach ale i z przodu da radę. Tylko, że ja mam bardzo odkładalne dziecko i dużo mogę zrobić bez niej. Też mi parę razy jedzenie na Młodą spadło
a co do niszczenia to mam chustę domową i nawet jak mi statnio ogon do zupy wpadł to nie było przykro
ot, taki chustowy odpowiednik dresu
![]()
jak dzieć na plecach to wszystko można ogarnąć w miarę wygodnie. Jak moja ma gorszy dzień albo ochotę na przytulanie to ją do dzisiaj na plecy wrzucam i dom ogarniam. Ale z dzieckiem z przodu było mi ogromnie niewygodnie i takiego rozwiązania nie polecam.
Mój noworodek też miał mniej więcej taki tryb dobowy. Na plecach nie umiałam na początku nosić i wtedy rozwiązaniem było robienie czegoś wokół niej np mogłam odkurzać w pokoju, w którym leżała na podłodze i to jej się podobało, albo położyć ją koło suszarki na pranie jak pranie wywieszałam. Generalnie jak był ruch i coś się działo to było zadowolenie (jak ją położyłam w leżaczku, że więcej widziała to już w ogóle zachwyt był). Ale to nie był typ dziecka naręcznego, wręcz przeciwnie - bardzo lubiła samodzielnie sobie leżeć, byle mama była blisko albo coś się działo
ja w obu ciążach miałam gigantyczny brzuch i bardzo ciężko było mi się po coś schylić, więc wszystko co się dało podawałam sobie do ręki stopązaskakująco wiele rzeczy można tak chwycić. Teraz jak noszę małego to też: łapię palcami stopy, podaję do ręki i voila
J 2010
M 2014