A ma ktoś już skrzata z Zakamarków?
Ja prawie miałamale Pani z Bonito tak długo szukała którejś z książek, że zdążyłam przeczytać na miejscu
i podziękowałam. Dla nas już za późno.
Choć bardzo ładna, poetyką trochę przypomina mi O zimie.
To jest podobno adaptacja jakiejś pieśni (?) skandynawskiej i taka trochę ma strukturę, tzn prozą, ale bardzo powtarzalną: skrzat gada po skrzaciemu z kolejnymi mieszkańcami zagrody, wszystkim powtarza, że wiele zim już widział, wszystkie minęły, wkrótce będzie wiosna i to czy tamto (zależy od zwierzaka). Ładnie wydana (płócienny grzbiet, coś jak Olaf albo słoneczne jajo, tylko mniejsza dużo), ładne ilustracje, choć nie "ładne"
Myślę, ze przez tą powtarzalność fajna dla maluchów (2-3).
Marta, mama Stasia - 2007 i Józina - 2010
Stasiek poleca
Błogosławiony, który nie mając nic do powiedzenia nie obleka tego w słowa. Julian Tuwim