Mój mąż właśnie robi remont w piwnicy
Żeby nie było do końca OT- dziękuję Wam. Teraz nie ustąpię i będę cisnąć na wielo. I na nawiewniki![]()
Mój mąż właśnie robi remont w piwnicy
Żeby nie było do końca OT- dziękuję Wam. Teraz nie ustąpię i będę cisnąć na wielo. I na nawiewniki![]()
elianka ja też mam wilgoć w mieszkaniu mimo, że wymieniliśmy okna właśnie na takie, które zapewnią właściwą cyrkulację. Niestety zimą kiedy okna zamknięte (bo przy otwartych nie i nie nagrzeję mieszkania, kominiarz mi wmawiał, że to nie jest prawda, że jak otworzę to lepiej nagrzeję i wcale więcej nie zapłacę za ogrzewanie, ale ja w to nie wierzę, no bo też jak otworzyć okna przy dziecku), woda płynie po szybach. Okazuje się, ze to niestety kwestia wentylacji czyli m. in. komina. Mieszkamy na ostatnim piętrze w bloku i niestety nie ma tzw. "ciągu". Byłby lepszy gdyby te otwarte okna...
Używam wielo i suszę na grzejnikach (wkłady bo z otulaczami nie jest źle, a AIO nie używam), a woda jak była na oknach tak jest. Wstawiam takie pochłaniacze wilgoci na parapety, a jak było w tym roku mocno źle to pożyczyłam od rodziców taki osuszacz elektryczny. Ten to poradzi sobie z każdą wilgocią i pewnie gdybym nie miała skąd pożyczyć zainwestowałabym w taki. Polecam. Wydaje mi się, że wielo z taką maszynką nie byłoby żadnym problemem.
Jednak ta wilgoć nas wykańcza (i nie tylko z powodu prania), poza tym przestajemy się tu mieścić i wynosimy się. Nie mogę się już doczekać nowego eM. Oby bez wilgoci![]()
Misiulka (03.2007), Madziulka (06.2013)
http://emenemsymamusi.blogspot.com/
elianka, rozważcie zamontowanie po jednym nawiewniku w każdym pomieszczeniu. U nas to bardzo pomogło, bo też się z tym problemem borykaliśmy.
edit:I jeśli jest to spowodowane szczelnymi oknami, to osuszacz raczej Wam nie pomoże. Chyba że będziecie mieć go na stałe i będzie chodził non stop, co raczej mija się z celem.
U nas też ostatnie piętro i problem ten sam.
Też tu na wieczność mieszkać nie będziemy, ale na razie tak. Dziękuję za wszystkie rady, jakoś będę suszyć te pieluchy bo mąż się zgodził na nawiewniki a tym samym nie ma zastrzeżeń do wielo. Dziękuję wam :*
A nie ma u Was w bloku suszarni jakiejś? Nawet takiej "nieoficjalnej"? Bo my tak z rok się męczylismy z mokrymi oknami, bez dzieci jescze więc bez wielo, z normalnym praniem tylko, potem wielo nas zmotywowałydo szukania rozwiązania, i okazało się, że na poziomie piwnic jest dawna pralnia z wielkim starym grzejnikiem takim rurowym, gdzie co bardziej zorientowani lokatorzy powiesili sznurki i suszą pranie.Gorąco tam więc wszystko schnie błyskawicznie w sezonie grzewczym.Wystarczyło klucz dorobić
.
Zosia - przyniosłaś nam wiosnę 21.03.2009
Kazik - Zimowy Okruszek 12.02.2014![]()
Witek -Wielka Niespodzianka 06.08.2018
My używamy wielorazowych tylko jak pogoda jest ku temu odpowiednia - wilgoć w domu mamy czasem na poziomie 87% jak jest deszczowo. Mieszkamy w bardzo wilgotnym terenie niestety. Wielorazowych używam jak można suszyć na zewnątrz i tyle.
Od pampersów nic się małej nie dzieje ale fakt, ze zmieniamy ogromnie często. Mąż po każdym siknięciu młodej pampersa zmienia i zawsze zostawia z gołym tyłkiem jak najdłużej. Mój mąż ma fioła na punkcie trzymania dziecka w pampersach, ale jednak wielo nie używa. Nie wnikam dlaczego nie chce i nie używa-nigdy nie spytałam. Widzę, ze nie chce to nie naciskam - jak on zajmuje się małą to zakłada pampersa (i co chwila sprawdza i zmienia) lub zostawia ją z gołą pupą na podkładzie nieprzemakalnym. Jej zdrowie i komfort są dla niego ważne i widzę, że robi wszystko by o to zadbać a skoro nie używa wielorazówek to widocznie ma jakiś powód. Podejrzewam, ze w lecie jak wreszcie pogoda będzie dobra to przejdziemy na wielo całkiem i wtedy i on będzie używał.
Ostatnio edytowane przez PodwójnaMama ; 26-06-2014 o 20:31
http://edu-mata.blogspot.com/
https://www.facebook.com/EduMatablogspotcom/
Syn Pierwszy - 06.2007 r.
Syn Drugi - 10.2008 r.
Córka Pierwsza - 03.2014 r.
Córka Druga - 04.2018
Hej Hej,
A może odkurzymy ten temat? Ktoś chętny pogadać?
U nas jest tak: mąż nie był przeciwny ale tez nie był za. Uznał, że można spróbować. Kupiłam trochę używanych pieluch jeszcze w ciąży (głównie otulacze i wkłady) nie zgłębiając dostatecznie tego tematu. Znaczy się wiedziałam o korzyściach, ale nie o tych wszystkich opcjach, rozmiarach, itp. Na początku mimo wszystko zakładaliśmy pampersy bo młody miał 2,5 kg i te otulacze, które miałam były za duże i za każdym razem były przecieki. Wspólnie postanowiliśmy poczekać aż młody będzie miał 3 kg.
Jak nadeszła ta chwila...zaczęliśmy, z rożnym skutkiem ale się nie poddawaliśmy. Mąż wolał zakładać jedno- bo nie miał wprawy z wielo-, ale jak miał przygotowane, otulacz + wkład + bibułkę to zakładał. Nie miał też oporów z praniem, tylko pytał co ma tam dać, jaka temp, jaki środek (my mamy kule + środek antybakteryjny)
Teraz jest git, zakłada, pierze, ale... no własnie jest jednak ALE. Mąż myśli, że w jedno- jest młodemu wygodniej, bo cieńsze i że bardziej sucho. Na noc nie chce mu zakładać wielo - tak samo na spacery czy jak gdzieś jedziemy. Czyli w sumie jest za wielo- ale tylko w domu. A, no i jeśli wie, że niedługo może być kupka, to woli założyć jedno- bo sprzątanie kupy z wielo- go przerasta. Trochę młodego nocnikowałam i było super i tatusiek się odzwyczaił od kup (szczególnie, że był wtedy w pracy) a tymczasem kupy coraz większe a nocnikowanie się nam popsuło. W sensie ja już nie wiem kiedy on chce a kiedy nie. Czasem nawet wychodzi, ale nie tak jak na pewnym etapie.
Jak mam przekonać męża do używania tylko wielo? Na noc i na spacer i do babci, itp?
dż.
no to będzie post pod postem. stara wypowiedź ale nie mogę się powstrzymać... skoro mąż tak dbał o komfort to możne taniej EC by było?
i teraz dalsza część wypowiedzi, której prosze nie brać do siebie!
przypomina mi się jak mój młodszy syno urodzeniu był przewijany przez miesiąc w szpitalu co 3h, niezależnie czy siknął czy nie, był bilans prowadzony i tak trzeba było. po powrocie do domu obawiałam się że będzie przez to "wrażliwy" i co się okazało? w dzień wiadomo... ale w nocy= nie tykaj! (no chyba że kupa to trzeba) rozbudzisz przy przebieraniu...nie śpisz 2- 2,5h. no to sory gregory ale... albo mogłam być super mamą przebierającą przy kazdym karmieniu (na cycka potrafił sie budzić co godzinę. w szpiyalu był karmiony sztucznie. w domu nie było mowy o butelce, nawet gdy leki mu podawałam) i wyglądac jak monstrum, albo karmić co godzinę "na śpiocha" bez przebierania i jakoś funkcjonować ...
dalsze nawiązanie: znajomym sie urodził syn, pierwsze dziecko... dziecko było przebierane XXXXXXXX na dobę: pierwszy raz widziałam jak zmienia się pampka przed i po karmieniu. dodam że to karmienie było butelkowe... hm, mając dwoje dzieci, nie pytałam ale chyba miałam dziwną minę, więc usłyszłam że... nasz YYYY tam ma. Ale że jak ma? ma wymysł rodziców czy co? bo po jednym siknięciu w pampku sucho... starzy za dużo kasy chyba mają, więc wydają krocie na pampki... pozostawiłam bez komentarza, mimo wszystko. w końcu ich kasa, ich dziecko, ich pampki![]()