Pondo zgadzamy się z Tobą, ja i mój mąż.
Ja mojemu przedstawiłam temat wielo jeszcze w ciąży, sam potrafił wskazać plusy, nie rozumiał tylko mojego szału na wybieranie wzorków, dziwił się, że formowanki są kolorowe jak i tak ich nie widaćKuba przez pierwsze 3 tyg był na pampkach, bo nie mieliśmy jak suszyć i jak już warunki się zmieniły to mąż mnie mobilizował żeby wyciągnąć tetrę pomimo tego, że mieliśmy jeszcze zapas jednorazówek. Ostatecznie Kuba od 4 tyg życia nie miał na sobie jednorazówki
na początku trudno R. było ogarnąć co jest do czego (ogarniał tetrę z otulaczem), nazw nadal nie zna, ale zmienia pieluchy, myje tylek, po kupie to nawet jak ja przewijam to on bierze Kubę pod kran żebym ja nie dzwigała. Sam opatentowal system spłukiwania kupy przy użyciu biczy wodnych i jest z tego dumny
Kuba jest mega sikaczem (za to kupę robi co kilka dni) więc dziennie tych zmian pieluch jest sporo. Mężowi zdarza się zagapić ze zmianą, a Kuba nie krzyczy nawet jak body są mokre po pachy
ale R. nie ma problemu z przebraniem. Nie wyobrażam sobie, że ojciec miałby nie uczestniczyć w przewijaniu czy innych brudnych czynnościach przy dziecku, bo się brzydzi, no błagam.. Dla mnie też wycieranie tyłka czy ulanego mleka nie jest przyjemnością. To, co pisze urkye to dla mnie jakaś totalna abstrakcja...
A reszta rodziny -szwagierka1 się.dziwiła, ale zaakceptowała i kieszonkę umie zmienić, szwagierka2 stwierdziła, że jej by się nie chciało tak bawić, teść nie wierzył, że będę prała a teraz chyba dumny jest, zwłaszcza, że jego kolega odkąd zobaczył wielo u Kuby za każdym razem się zachwyca jakie to super, moi rodzice też są za, tylko zmieniać jeszcze się nie rwą, choć pewnie jakby musieli to by zmienili.