Mi się nie udało opanować wrzucania z tobołka córy(ma teraz 1,5 roku i 11 kg) ale już zaczął się u niej etap, że usadowiona na plecach tuli się do mnie, to pomaga pamietam czasy prostowania nóg i wygibasów-oj ciężko, rezygnowałam jednak na rzecz nosidła ale koleżanki młodszą równo rok fajnie się przerzuca w tobołku a i ja też próbowałam z tym wpychaniem materiału w spodnie, wszystko ok, jak w międzyczasie (wiazania) materiał wylezie na tyle, że już w nich nie jest, ale jak jest w w nich nadal i po jakimś czasie wylezie, to dół jest już luźnawy....w poprawie komfortu noszenia w plecaku prostym mi pomogła sprzedaż nosidła musiałam wiązać plecak(z przodu już nie daje rady mój kręgosłup) i to porządnie bo moje plecy mi zaraz dają znać, że jest źle. Zauważyłam, że jak mała jest wyżej i nóżki jej są na wysokości zwężenia mojej talii, to mogę tak chodzić naprawdę długo, to ma znaczenie?(z fizjologicznego punktu widzenia?)