Dziękuję Ananke, tak spróbuję i zobaczę jak wyjdzie
Wysłane z mojego GT-I9300 przy użyciu Tapatalka
Dziękuję Ananke, tak spróbuję i zobaczę jak wyjdzie
Wysłane z mojego GT-I9300 przy użyciu Tapatalka
Blog o chustowaniu! www.zamotanazaba.blogspot.com
Aby niczego nie przegapić: www.facebook.com/zamotanazaba
Ja się podpiszę pod tym, co napisała Ananke - zaczął mi wychodzić, jak przestałam z tobołka, tylko robię samolocik z chustą i w zasadzie całość musze zrobić dopiero na plecach - znaczy włożyć chustę między siebie a Młodego. No i nie ma ryku przy tobołku, którego Młody nienawidzi...
M. 2000- uczę się, nie przeszkadzać!!!, P. 2003 - pięknię się, nie przeszkadzać!!! i F. 2013 - czy ktoś się ze mną pobawi???
Izo, plecaka nikogo uczyć na razie nie zamierzamsama go najpierw do perfekcji chce opanowaćDo ciesze się ze nie jest bardzo źle bo to znaczy ze dalej mogę go wiązać i ćwiczyć bez strachu że mu krzywdę robie tymi kilkoma-kilkunastoma minutami w plecaczku dziennie. Natomiast chętnie każdej uwagi wysłucham bo sama dla siebie (i dla Janka) chciałabym żeby było bardzo bardzo dobrze
Wysłane z mojego GT-I9300 przy użyciu Tapatalka
Blog o chustowaniu! www.zamotanazaba.blogspot.com
Aby niczego nie przegapić: www.facebook.com/zamotanazaba
Mi się nie udało opanować wrzucania z tobołka córy(ma teraz 1,5 roku i 11 kg) ale już zaczął się u niej etap, że usadowiona na plecach tuli się do mnie, to pomagapamietam czasy prostowania nóg i wygibasów-oj ciężko, rezygnowałam jednak na rzecz nosidła
ale koleżanki młodszą równo rok fajnie się przerzuca w tobołku
a i ja też próbowałam z tym wpychaniem materiału w spodnie, wszystko ok, jak w międzyczasie (wiazania) materiał wylezie na tyle, że już w nich nie jest, ale jak jest w w nich nadal i po jakimś czasie wylezie, to dół jest już luźnawy....w poprawie komfortu noszenia w plecaku prostym mi pomogła sprzedaż nosidła
musiałam wiązać plecak(z przodu już nie daje rady mój kręgosłup) i to porządnie bo moje plecy mi zaraz dają znać, że jest źle. Zauważyłam, że jak mała jest wyżej i nóżki jej są na wysokości zwężenia mojej talii, to mogę tak chodzić naprawdę długo, to ma znaczenie?(z fizjologicznego punktu widzenia?)
Poznań w chuście zaprasza!!!
Konsultacji udzielam nie jako doradca tylko jako pomoc sąsiedzka, bo u nas w mieście ciężko o kogokolwiek Kto wie cokolwiek na temat chust. Nigdy nie twierdziłam, że jestem doradcą. Mimo najszczerszych chęci nie jestem w stanie niestety zrobić kursu teraz z różnych powodówale kurs mi nie potrzebny żeby przekonać ludzi ze warto nosić, odpowiedzieć na ich pytania, pomoc wybrać chustę i nauczyć wiązać kieszonkę czy kółkowa. A jak czegoś nie wiem albo nie umiem to mówię to wprost i albo się dowiaduje albo odsyłam do źródeł.
Wysłane z mojego GT-I9300 przy użyciu Tapatalka
Blog o chustowaniu! www.zamotanazaba.blogspot.com
Aby niczego nie przegapić: www.facebook.com/zamotanazaba
aaaa czyli bezpłatnych koleżeńskich konsultacji tak?
jak tak to spoko
bo już myślałam, że udzielasz konsultacji (doczytałam na twoim blogu) płatnie (to sobie dopowiedziałam bo rzeczywiście nie masz nic takiego napisane) a bez IMO niezbędnej wiedzy nt m.in. rozwoju kręgosłupa dziecka
![]()
trzymam kciuki za to żebyś mogła zrobić kursy! bo widzę że masz energię i fajnie było by ją dobrze ukierunkować!!
Poznań w chuście zaprasza!!!
Ja niektrych konsultacji też udzielam bezpłatnie, nie sądzę, żeby to był jedyny wyznacznik. Konsultacje to konsultacje, a pomoc sąsiedzka to pomoc sąsiedzka. Uważam, że jeśli to nie są konsultacje tylko pomoc sąsiedzka, to powinno się to nazywać pomoc sąsiedzka. Szczerze mówiąc, szukając eksperta który mi pomoże wolałabym od razu wiedzieć, czy znalazłam specjalistę, czy uprzejmą sąsiadkę z doświadczeniami.
G- X 2009 E- VI 2003 M- XII 1998
NaturalnaMama.pl - ot, zwykły sklep.
Certyfikowany Doradca Noszenia ClauWi, Instruktor Shantala: PogotowieChustowe.pl
konsultacje także poprzez SKYPE
Tez mam nadzieje ze mi się uda. Ale póki co to udalo mi się jedną osobę przekonać do chusty tylko. U nas w ogóle popytu na to nie ma, dlatego chyba zostane przy blogu
Wysłane z mojego GT-I9300 przy użyciu Tapatalka
Blog o chustowaniu! www.zamotanazaba.blogspot.com
Aby niczego nie przegapić: www.facebook.com/zamotanazaba
Jakby ktoś zadzwonił to mówię jak jest. Wiem ew czym mogę pomóc a w czym nie. Na początku planowałam zresztą robić to za drobna opłatą choćby dlatego, że już na starcie wsadziłam w to sporo kasy. Zanim zrobię kurs za naprawdę duże pieniądze chciałabym wiedzieć czy jest popyt na takie usługi.
Zresztą - popytu nie ma więc i tematu nie ma
A temat był o moim plecaku. Nie dla kogoś tylko dla mnie i młodego. Pomożecie?
Wysłane z mojego GT-I9300 przy użyciu Tapatalka
Żeby nie było że mam zła wolę: usunęłam sformułowanie "indywidualne konsultacje chustowe" żeby nie wprowadzać w błąd. Zostało tylko zaproszenie do kontaktu w razie pytań.
Wysłane z mojego GT-I9300 przy użyciu Tapatalka
Ostatnio edytowane przez mi. ; 17-02-2014 o 17:18
Blog o chustowaniu! www.zamotanazaba.blogspot.com
Aby niczego nie przegapić: www.facebook.com/zamotanazaba
Przekonywac do noszenia w chustach można bez udzielania instrukcji jak to robić. Można samym noszeniem pokazywać jakie to fajne, a w kwestii nauki wiązań- kierować do profesjonalistów. Jeżeli czujesz potrzebę uczenia- znajdź pobliski klub Kangura, tam spotykają się noszące mamy, tam rozmawiają, motają, uczą się wzajemnie w miłej sąsiedzkiej atmosferze, bez relacji- nauczyciel-uczeń, którą wprowadza sytuacja, gdy ktoś przyjeżdża by "pomóc" w motaniu.
Powiem szczerze- nawet udzielając komuś "porad", na które zapraszałabym za pomocą swojego bloga, czy robiąc instrukcje, warto mieć opanowane umiejętnośc wiązania, tymczasem Ty masz problem nie tylko z plecaczkiem- kieszonka też średnio (jakie błędy popełniasz pokazujesz w swojej instrukcji)... 2X nie ocenię, bo to wiązanie nie jest polecane w ogóle. Nie masz wiedzy o chustach, o składach, splotach czym się różnią itp.. nie wchodziłam z Tobą w dyskusje a propos wełny w lecie, bo mi się nie chciało, ale zapewniam Cię- chusta to nie sweter. Zastanowiłabym się nad udzielaniem komuś porad mając dziury w swojej wiedzy.
Sama jestem, jak chyba wszystkie doradczynie, fascynatką chust. Mam ich na chwilę obecną 23, używałam dużo więcej bo mam rotację, chciałam swoją pasją zarazic koleżanki, ale czułam, że aby kogoś nauczyć- trzeba nie tylko samemu umieć, ale i umiec przekazać wiedze, a nade wszystko- znać fizjologię dziecka i mamy aby nie skrzywdzić żadnego z nich nieprawidłowym noszeniem (co niestety jest dość częste- mamy narzekające na bóle w kręgosłupie po noszeniu dzieci, tymczasem- ja pomimo problemów z kręgosłupem noszę 14 kilową dwulatkę).
Co do pieniędzy- sądzisz, że my doradcy kursy mieliśmy za darmo? Też każda z nas ciułała kasę na kurs, na profesjonalną lalke na chusty za pomoca których uczymy mamy, zatem tłumaczenie- nie mam kasy- mam dziecko- jest żadnym tłumaczeniem, bo doradczynie też są mamami i też kasę na kurs musiały zdobyć/zaoszczędzić. Większośc doradczyń to mamy. Zostawiałysmy nasze dzieci na czas kursu pod opieką rodziny, czy w żłobkach przedszkolach, klubikach dziecięcych- jakie kto ma możliwości.
Zarażanie bakcylem noszenia jest WSPANIAŁE, ale trzeba uważać aby nie zniechęcić, a nieprawidłowo motając, gdy chusta wpija się pod łopatki, wyjeżdża spod pupy dziecka- można tylko mniej zainteresowaną mame- zniechęcić...
Zatem- cudownie, że chcesz zarażać swoją chustową pasją! Super- rób to! Opowiadaj koleżankom, znajomym i nieznajomym w realu i na blogu jak fajnie jest Ci nosic ile to Ci w życiu ułatwiło ile dało Tobie i synkowi szczęścia, ciepła i miłości. To wspaniałe i cudowne
Masz w sobie super potencjał i duża energię- zrób kurs i będziesz świetnym doradca, bo masz w sobie ten błysk w oku, jakiego potrzeba. Powodzenia!
Teraz Twoje wątki wyglądają bardziej jak "wy zapłaciłyście za kurs, to nauczcie mnie przez neta za darmo, bo ja nie mam kasy, ale chce pokazywać innym jak wiązać. Co z tego, że nie robię tego profesjonalnie, ale może coś uda się zarobić...." Serio....
Co do kieszonki to moim zdaniem dupka za bardzo wypada, za nisko jest.
Ja w ciąży byłam na jednej bezpłatnej godzinie wiązań(tydzień bliskości), pokazano mi kieszonkę i jak dociągać - to mi dało kopa i pomogło nosić dziecko. Ale mimo, że noszę już od ponad 10miesięcy nie czuje się na siłach aby pouczać kogoś, mówić co jest źle, poprawiać, bo nie jestem specjalistą.
Do Ciebie napisałam jako do pierwszej osoby, bo mieszkasz niedaleko i mogę pomóc, kursu nie mam, ale mam doświadczenie. A najbardziej zszokowało mnie, że na pw zapytałaś ile za to chce kasy, bo Ty nie masz jak mi zapłacić - czyli dla Ciebie normą jest, że za takie usługi się płaci, czyli pewnie sama planujesz brać za to kasę bez odpowiedniego wyszkolenia. Coś tu jest nie tego....
A co do kasy na chusty i na szkolenia i inne rzeczy związane z noszeniem... Ja też startowałam od zera, a teraz mam dużo chust - potrafiłam co miesiąc odłożyć pieniądze, kosztem innych wydatków uzbierać kasę - kwestia wyrzeczeń i wyborów. Oraz dobrze przygotowanego budżetu domowego...
W pełni się zgadzam z Owieczką....
Ja bym raczej powiedziała, że normą jest, że w Polsce nikt ci nic nie da za darmo, więc lepiej się zapytać.
Ostatnio bronilam naszego forum na pewnej grupie na fb. Jak czytam takie wątki to wszystko mi opada i juz rozumiem czemu tyle osób zraza się do noszenia po odwiedzinach tutaj.
A. 02.2010, T. 06.2012
Dobry Wieczor
ja tam ze spokojem sobie pozwolę stwierdzić, ze na blogu ZZaby (ktory chyba w miedzyczasie stal sie slawny) niestety sa na razie instrukcje bardzo mylące, z których nie można wywnioskować o co chodzi w prawidłowym wiązaniu (przynajmniej mnie by to zmyliło). I uważam, że nie jest dobre doradzanie jeżeli samemu się nie jest jeszcze "nauczonym", ale taki jest internet, każdy może w nim umieszczać co chce, a od rozsądku czytających zależy w co uwierzą. Jednocześnie podziwiam ZamotanaZabe za spokoj ducha z jakim zniosla ton odpowiedzi i dużo domyślania się jakie to były jej intencje, a jakie powinny być. Pamiętam taką jedną radę w sprawie korespondencji od takiej jednej starszej nauczycielki niemieckiego i staram się ją stosować i bede ja uczyć moich dzieci- to co zostaje (na papierze, na emailu, na forum) - należy przed zatwierdzeniem/wyslaniem ze spokojem przeczytać, i to co pisane w złych emocjach, skreślać zanim się wyśle.
I -Last but not least- wiadomości na priv są z założenia priv. ..
Problem w tym, że nie wiesz.Nie mam w pobliżu klubu kangura. Wyprawa do Wrocławia bez samochodu a z niespełna 4 miesięcznym dzieckiem też nie jest łatwa. Relacji nauczyciel-uczeń nie wprowadzam, nigdy nie twierdziłam, że jestem profesjonalnym doradcom, wręcz przeciwnie. Jak ktoś pyta gdzie się uczyłam to też mówię co i jak. Nie wydaje mi się, żebym musiała kończyć drogie kursy by pomóc osobom, które w inny sposób na pewno nie będą nosić. Tak samo jak mimo nie bycia profesjonalnym nauczycielem mogę wytłumaczyć komuś matematykę i bez bycia wykwalifikowanym naukowcem - fizykę. Po prostu jak wiem to pomagam.
W twojej kieszonce dziecko jest podwieszone za doły podkolane, chusta jest na plecach dociagana w złym kierunku- przykładowo.Kieszonkę oceniała mi profesjonalna doradczyni. Ale tak jak powiedziałam. Jeśli widzisz błędy to po prostu powiedz gdzie i jakie - poprawię.
To niestety nie kwestia podejścia, a fizjologi, która jest jedna- w 2X nie osiągniesz prawidłowego ułożenia dziecka, ze względu na nieprawidłow ułozenie miednicy, a dalej- nózek i kręgosłupa.Również - jest to wiązanie które poleciła mi profesjonalna doradczyni, gdy stwierdziłam, że ciężko ostatnio dociąga mi się kieszonkę. Stwierdziła, że wg niej młody jest już wystarczająco duży na 2X i właśnie to wiązanie by mi poleciła. Również ona uczyła mnie motać. Wygląda na to, że niektóre rzeczy to nie kwestia wiedzy tylko podejścia.
Zgadzam się- nie trzeba. Miałam te wiedze duzo wczesniej, kurs mi ją ugruntował i poszerzył. Jednakże- Ty jej nie masz. I tu jest problemNie trzeba być profesjonalnym doradcą żeby wiedzieć co nie co o fizjologii. A już na pewno nie trzeba być profesjonalnym doradcą, żeby ostrzec, że gdy coś boli, uwiera, albo gdy widać, że maluchowi jest niewygodnie - to trzeba wiązanie poprawić bo coś jest nie tak.
Do dziś nie zwróciła mi się kasa, która wydałam na kurs- zatem jezeli patrzeć ze strony czysto ekonomicznej- utopiłam spora sumkę. Tylko, że ja na to tak nie patrzę. Na swoje dwadzieścia pare chust również- sa moje ukochane mam je- bo są piękne, a zarobiłam na nie własną ciężką pracą. Nim zaszłam w ciążę.Takie właśnie czasem mam wrażenie - że to głównie o kasę chodzi. Nie pomogę, nie poprawię i nie wchodzę w dyskusję, bo przecież zapłaciłam kupę kasy za szkolenie, to czemu ktoś ma pomagać za darmo? Tak niestety trochę Twój post wygląda.
Ponadto - nie wierzę, że robiłyście te kursy w ramach hobby li i jedynie. Każda z Was miała nadzieję, że się zwróci. Ten blog i zachęcenie do kontaktu jest rodzajem badania rynku. Niestety, nawet jak uciułam, a nie bedzie zainteresowania to nie zrobię kursu, bo mnie na to nie stać. Tak samo jak mimo chęci nie stać mnie na 23 chusty. I najprawdopodobniej jeszcze długo mnie stać nie będzie.
Cóz... mój nie-mąz pracuje 5 dni w tygodniu, a w weekendy wyjeżdża do innego miasta na studia, oraz do swojej rodziny, zatem- nie ma Go 7 dni w tygodniu. Moja Mama ma 65 na karku i niepełnosprawnego 80 letniego Ojczyma pod opieką. Nie będę się licytowała "kto ma gorzej". Życie to je bajka.Niestety, żadna z tych opcji nie jest mi dostępna. Mój mąż musiałby się z maluchem włóczyć sam po obcym mieście przez cały czas trwania kursu. Nie wydaje mi się to rozsądne i dobre. Są rzeczy ważne i ważniejsze
Niestety- błędów na Twoim blogu jest na tyle dużo, że żeby Ci je wytknąć trzebaby Ci zrobić cały kursOpowiadam. A jak ktoś potrzebuje to podpowiadam co wiem. Gdy nie wiem nie podpowiadam, ale mówię gdzie się może dowiedzieć. Albo się sama próbuję dowiedzieć. Gdy ktoś mówi, że się mylę - weryfikuję, prostuję, poprawiam. Uczę się cały czas. Cieszę się, że mam błysk w oku. Niestety nim za kurs nie zapłacę. Klientów też na błysk w oku nie znajdę wygląda na to. Bloga prowadzić będę i mam nadzieję, że jak ktoś zobaczy na nim błędy to po prostu mi je wytknie tak, żebym mogła je poprawić.
Sama nie jestem superwoman i gdyby IzaBK, Anna Nogajska czy Mi mi napisała "Owca weź się opanuj, bo ja na Twój plecak patrzeć nie mogę", z podkulonym ogonem poszłabym na konsultację do rzeczonej Izy i z cierpliwością słuchała jakie błedy robie, co poprawić itp... I za te konsultację zapłaciłabym normalne pieniądze bowiem szanuję prace Izy i pewnie udałby mi się z Nią umówic na herbatkę i pogaduchy co tam źle robię- z szacunku do naszego zawodu zrobiłabym to właśnie tak. Niedługo jest doszkolenie na doradców. Już jestem zapisana i kompletuję listę pytań.
Są doradcy i są doradcy. Mój start w chustonoszenie był opóźniony bo... trafiłam na takiego doradce, który na proste pytania dotyczące fizjologii noszenia nie był w stanie odpowiedzieć i mój nie- mąz się zniechęcił, stwierdził, że nie to nie wygląda dobrze i zakazał mi noszenia. Byłąm uparta i próbowałam nosić. Kolezanka nauczyła mnie 2X, widziałam, że fajnie, ale nie do końca, nie-mąz kręcił nosem...Aż... do mojego domu trafiła IzaBK, Ona na spokojnie odpowiedziała na te same pytania, powiedziała dlaczego 2X nie jest OK (czyli wyraziła to co czułam intuicyjnie),oraz na kilka innych od tego czasu- nosze z błogosławieństwem mojego chłopa, oraz z Jego pomocą.
Dlatego jestem uczulona na kiepskich doradców, bo ktoś inny- mniej uparty niż ja- zrezygnowałaby. Jeżeli chcesz zachęcać do noszenia- tak jak Ci napisałam- super rób to, ale nie zniechęcaj ucząc, bo to nie jest Twoim celem.
Klub kangura możesz sama stowrzyć, możesz stworzyć klub zamotanych żabRaz w tygodniu, czy raz w miesiącu mozna zrobić spotkanie. Zaprosić profesjonalnego doradcę z okolicy na pogadanke, czy warsztaty- wszyscy na tym zyskają. Potem mozna pogadać poplotkować wymienić się doświadczeniami we własnym gronie. Nie potrzeba wiele- plac zabaw, stolik w kawiarence przyjaznej dzieciom w zimie, ogród, w pozostałe pory roku, salon domu wystarczy. Zrobisz tym wiele dobrego
I najważniejsze- aby nosic swoje dziecko- nie potrzebujesz wiedzy doradcy. Wystarczy, że motasz tak jak Tobie i Twojemu Synkowi dobrze, jezeli reszta pielęgnacji jest OK, to nieprawidłowo nosząc- nie skrzydzisz go. Natomiast doradzając komuś- taka wiedze trzeba mieć.
Ostatnio edytowane przez owieczka33 ; 17-02-2014 o 16:11
Możesz mi powiedzieć jakie błędy popełniłam w kiszonce? Jest to dla mnie cena wiedza. Dlatego też już w wątku powitalnym profilami o komentarze.
Wysłane z mojego GT-I9300 przy użyciu Tapatalka
Właściwie to pozwolę sobie odnieść się do kilku Twoich uwag.
Nie mam w pobliżu klubu kangura. Wyprawa do Wrocławia bez samochodu a z niespełna 4 miesięcznym dzieckiem też nie jest łatwa. Relacji nauczyciel-uczeń nie wprowadzam, nigdy nie twierdziłam, że jestem profesjonalnym doradcom, wręcz przeciwnie. Jak ktoś pyta gdzie się uczyłam to też mówię co i jak. Nie wydaje mi się, żebym musiała kończyć drogie kursy by pomóc osobom, które w inny sposób na pewno nie będą nosić. Tak samo jak mimo nie bycia profesjonalnym nauczycielem mogę wytłumaczyć komuś matematykę i bez bycia wykwalifikowanym naukowcem - fizykę. Po prostu jak wiem to pomagam.
Kieszonkę oceniała mi profesjonalna doradczyni. Ale tak jak powiedziałam. Jeśli widzisz błędy to po prostu powiedz gdzie i jakie - poprawię.
Również - jest to wiązanie które poleciła mi profesjonalna doradczyni, gdy stwierdziłam, że ciężko ostatnio dociąga mi się kieszonkę. Stwierdziła, że wg niej młody jest już wystarczająco duży na 2X i właśnie to wiązanie by mi poleciła. Również ona uczyła mnie motać. Wygląda na to, że niektóre rzeczy to nie kwestia wiedzy tylko podejścia.
Nie rozumiem dlaczego mnie nie wyprowadziłaś z błędu. To tutaj na forum znalazłam opinię, że wełniane dodatki to jednak lepsze na zimę niż na lato.
Nie trzeba być profesjonalnym doradcą żeby wiedzieć co nie co o fizjologii. A już na pewno nie trzeba być profesjonalnym doradcą, żeby ostrzec, że gdy coś boli, uwiera, albo gdy widać, że maluchowi jest niewygodnie - to trzeba wiązanie poprawić bo coś jest nie tak.
Takie właśnie czasem mam wrażenie - że to głównie o kasę chodzi. Nie pomogę, nie poprawię i nie wchodzę w dyskusję, bo przecież zapłaciłam kupę kasy za szkolenie, to czemu ktoś ma pomagać za darmo? Tak niestety trochę Twój post wygląda.
Ponadto - nie wierzę, że robiłyście te kursy w ramach hobby li i jedynie. Każda z Was miała nadzieję, że się zwróci. Ten blog i zachęcenie do kontaktu jest rodzajem badania rynku. Niestety, nawet jak uciułam, a nie bedzie zainteresowania to nie zrobię kursu, bo mnie na to nie stać. Tak samo jak mimo chęci nie stać mnie na 23 chusty. I najprawdopodobniej jeszcze długo mnie stać nie będzie.
Niestety, żadna z tych opcji nie jest mi dostępna. Mój mąż musiałby się z maluchem włóczyć sam po obcym mieście przez cały czas trwania kursu. Nie wydaje mi się to rozsądne i dobre. Są rzeczy ważne i ważniejsze
Opowiadam. A jak ktoś potrzebuje to podpowiadam co wiem. Gdy nie wiem nie podpowiadam, ale mówię gdzie się może dowiedzieć. Albo się sama próbuję dowiedzieć. Gdy ktoś mówi, że się mylę - weryfikuję, prostuję, poprawiam. Uczę się cały czas. Cieszę się, że mam błysk w oku. Niestety nim za kurs nie zapłacę. Klientów też na błysk w oku nie znajdę wygląda na to. Bloga prowadzić będę i mam nadzieję, że jak ktoś zobaczy na nim błędy to po prostu mi je wytknie tak, żebym mogła je poprawić.
Dziękuję za życzenia i pozdrawiam.
Ostatnio edytowane przez mi. ; 17-02-2014 o 17:18
Blog o chustowaniu! www.zamotanazaba.blogspot.com
Aby niczego nie przegapić: www.facebook.com/zamotanazaba
Marciula, zapytałam ile chcesz kasy właśnie po to, żeby nie wyszło że chce za darmo. Bo wiem ile to kosztuje. miałam dobrą intencję, nie wiem jakie tu zasady panują, nie chciałam, żeby wyszło że na kimś żeruję.
Przez neta zapytałam co robie nie tak z plecakiem. Nie ja pierwsza taki wątek założyłam. Plecaka nikomu pokazywać nie zamierzam, tak jak pisałam - potrzebuje bo mały rośnie.
Nie wierze też ze jeżeli ktoś zaczęli Cie na ulicy i powie "Przepraszam, czy ja to dziecko mam dobrze związane?" to Ty powiesz "nie wiem, nie znam się".
Ciesze się ze uciułałaś. Ja takiej możliwości nie mam. Nie każdy jest w stanie nawet z dobrym budżetem.
I tak jak mówię. Z jednej strony mi zarzucasz że chce się przez net czegoś nauczyć za darmo. Z drugiej że Ciebie pytałam o kasę. Nie ogarniam, słowo. Ale chciałam dobrze.
Wysłane z mojego GT-I9300 przy użyciu Tapatalka
Blog o chustowaniu! www.zamotanazaba.blogspot.com
Aby niczego nie przegapić: www.facebook.com/zamotanazaba
Ja również zgadzam się z Owieczką i Marciulą. Dodam od siebie, że przeszłam podobną drogę na której teraz Ty jesteś. W zasadzie te drogi są często bardzo podobne. Mnie się urodziła Julianka, nosiłam ją od urodzenia. Naprawdę wydawało mi się, że wiem wszystko, a kurs mi to tylko potwierdzi. Tymczasem kurs wywrócił mi wszystko do góry nogami i okazało się, że nic nie wiem.
Nie mam tu na celu podcinania Ci skrzydeł, zniechęcania, ani oceniania z jakich powodów na kurs się nie decydujesz a masz zamiar uczyć, a Twój blog brzmi jakbyś posiadała do tego stosowne umiejętności. Niestety tylko doradca jest w stanie ocenić, że jest na nim masa błędów, a początkująca mama startująca z chustą uznać może tę wiedzę za prawdziwą. I tu widzę problem.
A nie tu, że odkrywasz pasję, że chcesz się tym dzielić, bo to jest super.
Nie wiem co masz zamotanaZabo na blogu, bo nie czytałam.
Ale sama nauczyłam mnóstwo osób wiązać chusty nim zrobiłam kurs na doradcę. Nie wiem czy nie więcej, niż po zrobieniu kursu.
I prowadziłam pogadanki w szkole rodzenia. Jako mama nosząca - nie jako doradca. Tak jak się uczę przepisu na sałatkę od koleżanki albo pani z telewizji, zamiast iść na profesjonalny kurs - chociaż wiem albo w zasadzie podejrzewam bo nie miałam przyjemności uczestniczyć, że różnica jest spora. Ale przeciętnej Kowalskiej wystarczy informacja dla użytkownika i nakierowanie co w ogóle można robić a czego robić nie wolno i danie odwagi i zachęty do samodzielnych prób. Imho.
Na kurs zbierałam chyba ze dwa lata. Dał mi mnóstwo wiedzy i umiejętności - ale też i zrozumienia, że noszenie to nie tylko i nie głównie perfekcja wiązania. I doradca noszenia w chustach to nie tylko instruktor wiązania, a często do tego się to niestety sprowadza. Czasami - albo i zazwyczaj - to nie technika a empatia i wsłuchanie się w potrzeby osoby, która chce nosić, dają więcej i przynoszą lepszy efekt końcowy. Bo rodzice chcą po prostu bezpiecznie nosić swoje dziecko a nie zostać perfekcyjnym manekinem do prezentacji wiązania.
Tak, trzeba umieć wiązać, żeby uczyć innych. Ale patrząc na wiązania prezentowane przez niektórych profesjonalnych wydawałoby się doradców - trzeba by odebrać kilku osobom papiery. Ale nie patrzę i nikomu nic nie odbieram - bo dla mnie noszenie to całość i ja osobiście już tak życiowo - bardzo chciałabym trafić na nauczyciela, który da mi kijek, sznurek i robaka niż na takiego, który będzie krytykował ułożenie moich stóp przy zarzucaniu wędki. Takie jest moje prywatne zdanie. Może dlatego, że chusty to moja pasja a nie źródło dochodu. Ktoś tu się chyba gdzieś pogubił. Houk.
Edit - sorry, ale nie wytrzymałam... Może jestem skrzywiona bo nie wiem co jest na blogu i patrzę tylko na ten temat. I brakuje mi tu tego, za co uwielbiałam doradczynie w dziale chustowiązanie, które do dziś są moim wzorem w zakresie formy ale i treści jak kanga czy ithilin - empatii...
Ostatnio edytowane przez Mayka1981 ; 17-02-2014 o 16:23
A. 27.01.2009 B. 22.09.2010 M.14.07.2015
Akredytowana Doradczyni po kursie Akademii Noszenia Dzieci
chustomama.pl