Ten stan zakochania trwa cały czas, nie tylko na początku - oczywiście piszę to z własnego doświadczenia.
My od kiedy się "chustujemy" - a trwa to już przeszło 20 miesięcy, Kaja siedziała w wózku może dwa razy. I nie tylko jej jest tak dobrze, ale mi również - nie tylko dobrze ale przecudnie!!!!
Teraz już część spacerów odbywa się na nóżkach. Chustę jednak mam zawsze w torbie. Często bywa tak, że gdy Kaja się zmęczy spacerowaniem, sama mówi, że chce do chusty albo, że chce spać. Po wsadzeniu do kółkowej, chowa rączki, przytula się, zamyka oczy i zasypia w dwie minuty.

A tak po za tym wszystkim - to mam w niej wspaniałą towarzyszkę do rozmów podczas noszenia. Sama jestem gadułą i nie wyobrażam sobie nie odzywania się do dziecka. W chuście od czasu kiedy zaczęłam ją nosić - stale opowiadam jej co widzimy, słyszymy. Jak skończyła rok sama zaczęła mówić dużo i wyraźnie. Teraz razem dyskutujemy, śpiewamy, mówimy wierszyki - jak byłoby to możliwe w wózku, kiedy zazwyczaj spacerówki są tyłem do rodzica a dookoła szum ulicy????