I ja się dopisze do zachwytów magnoliowych, jako posiadaczka obecnie rękawiczek dla siebie i córci.
Mam te z ciepłą warstwą i gdy się w nie zapakuje, to przeżywam taki moment błogostanu i gmeram palcami z rozkoszy w środku ciepłego wdzianka na dłonie.
Zawsze ręce miałam zimne, bom zmarzluch, a teraz - no way.
Kolory mam superaśne - takie radosne i to mnie w tym wszystkim tak kusi, by stać w dłuugiej kolejce do dalszych wełnianych cudeniek. Staranność szycia - niesamowita.
Nie mogę doczekać się na więcej.