i ja jestem tego samego zdaniaWiązanie dziecka na kombinezon, szczególnie tak malutkiego to zadanie dość karkołomne. Nie da się na zimowym kombinezonie poprawnie dociągnąć chusty. Teraz już stosuję czasem takie rozwiązanie, ale Ewa ma ponad rok i noszę w zasadzie już tylko w nosidle. No i Ewa czasem z tego nosidła chce już na spacerze wyjść. Jak miałam młodsze dzieci to na zimowe dni miałam dla nich polarkowy kombinezon, do tego gdy było naprawdę zimno wiązałam w chustę z wełną i na to wszystko szła kurtka SS. Ani dziecko podczas przygotowań do wyjścia się nie zgrzeje, ani Ty, bo kurktę zakładasz w ostatniej chwili
![]()




Wiązanie dziecka na kombinezon, szczególnie tak malutkiego to zadanie dość karkołomne. Nie da się na zimowym kombinezonie poprawnie dociągnąć chusty. Teraz już stosuję czasem takie rozwiązanie, ale Ewa ma ponad rok i noszę w zasadzie już tylko w nosidle. No i Ewa czasem z tego nosidła chce już na spacerze wyjść. Jak miałam młodsze dzieci to na zimowe dni miałam dla nich polarkowy kombinezon, do tego gdy było naprawdę zimno wiązałam w chustę z wełną i na to wszystko szła kurtka SS. Ani dziecko podczas przygotowań do wyjścia się nie zgrzeje, ani Ty, bo kurktę zakładasz w ostatniej chwili 
Odpowiedz z cytatem