lotties znam bardzo dobrze, bo są popularne w niemczech, ale jest to produkt raczej z dolnej półki, więc nie zgłębiałam tematu. "pieluchomajty" testowałam i niestety schną wieki...poza tym nie podobał mi się "mrówczy odwłok". niech was bóg broni przed kupowaniem tych wełnianych gaci! schną 3 dni i filcuja się zmniejszając się o jakiś rozmiar. samo filcowanie nie jest oczywiście straszne, bo wtedy lepiej trzymają wilgoć, ale suszenie ich to paranoja. niech was ręka boska broni przed kupieniem pieluszek "zawiązywanych", czyli tak naprawdę kalifornijskich: sznurki oplotą się wam o całe pranie i nigdy ich nie rozwiążecie...
wiele akcesoriów faktycznie jest fajnych i oferta w miarę kompleksowa. fajnie, że coś sie wreszcie ruszyło w temacie

miodowe plastry są na zaczerwienioną pupę.

a dziecięcie "majty" nie są wcale takie małe. rozmiar 86 dostepny jest w większości sklepów. problem jest raczej z takimi w rozmairze 62-74...

poza tym na stronie zero adresu dystrybutora, zadnych telefonów...czy tylko ja nie znalazłam?

mart: tłumaczenie jest tak fantastyczne, że nie będę się mieszać w to a poza tym chyba nie mam specjalnie prawa? poza tym wiadomo o co chodzi...