mi - ja i tak lekki przypadek jestem, bo mamy dookola prowadza samochody z dziecmi w wisiadlach, czasem nawet na plecach!
A Sumi i owszem, zostawiam, bo u nas jak pada, to sciana deszczu, wiec nie bede jej przeciez na te 30s (tyle trwa odebranie Kaliny) wyciagac z samochodu, szczegolnie jak spi :-/ Nie mowiac o tym, ze przemoklaby do pieluchy w tym czasie, bo zonglowanie dziecieciem i parasolem jednoczesnie nie jest takie proste. Co kraj to obyczaj, warunki tu inne, kultura tez, i tyle w tym temacie chyba.
A jaglanka gardze - po dziecinstwie i wpychaniu na sile mam odruch wymiotny na sam zapach. Sorry
Wracajac do tematu - z 2x jedyny taki problem, ze dziecie moze sie zaczac bawic kierownica i wtedy mam ryk jak wysiadam z samochodu. Zwykle szybko przechodzi. Ostatecznie da sie dociagnac i pod kurtka, przy odrobinie wysilku.
Robilam tez plecaczki z krotkiej chusty przy samochodzie (jak nie pada to wysiasc, znalezc srodek, przewiesic na drzwiach zeby ziemi nie dotykalo i srodka nie zgubic, dziecie na plecy, chusta na dziecie i dociagnac), ale moj samochod to malenstwo, wiec w srodku nie ma szans. Ale na jazde busem potem wolalabym jakies wiazanie z przodu, zeby usiasc w busie tak i juz nie kombinowac.
Generalnie - wzielabym chuste. Zawsze mozna pokombinowac, zmienic wiazanie w trakcie, zawiazac w domu 2x, jak nie dobrze, to plecak, siodelko z pentelka mozna, ostatecznie z kieszonka sie pomeczyc. Przy kolkowej to kicha, bo nie ma opcji. A moze pomyslec o ergonomiku, coby ciezar na biodra puscic i plecy odciazyc?



Odpowiedz z cytatem