O, to też jest jakaś myśl, z tą apaszką. Popróbuję, dzięki.Liczę też na to, że w końcu po iluś próbach będę lepiej dociągać. Tybetan nie pomagał mi w lepszym dociągnięciu, tylko w "komforcie" noszenia najprawdopodobniej nie najlepiej dociągniętego plecaka, o. Takie trochę pójście na skróty.
A z tymi nóżkami w górę to już rozumiem, o co chodzi. Nie zastanawiałam się nad tym, bo wykończenie tybetańskie zobaczyłam na polecanej instrukcji na yt jako alternatywne, więc wydawało mi się, że to to samo, tylko wygodniejsze.![]()




Odpowiedz z cytatem











mój maluch podziela moją miłość i jest kompletnie niewózkowy
. Plecak zawiązałam raz, nie szumiał i był beznadziejnie dociągnięty.
Żona i Mąż - 01.10.2011 =
Nina - 04.01.2013



