Zamieszczone przez
sheana
Tak, zima to kiepski pomysł, tez mam dość. Ja po wczorajszym lataniu z młodym na brzuchu i łapaniu Laury, która radośnie wbiegała po schodkach zjeżdżali, zeby potem równie radośnie rzucać się w dół. A potem po robieniu babek w piasku na kucki. I wsadzaniu, zsadzaniu z huśtawki (i tak przez dwie godizny). A potem młoda stwierdziła, że zmęczona jest i chce na ręce...i dopełzłam do domu zastanawiając się mocno, czemu właściwie nie mogę wsadzić młodszego w wózek...pospałby sobie, a ja biegałabym za srarszą. Odpowiedź nadeszła niecałe pół godizny później, kiedy młodzian się wydarł jak dziki i uspokoił w chuście..
Pleców nie czuję, a dziś młody znów nieodkładalny. Rozpieściłam dziecko jak nic. ;)
I motam pod kurtkę z przodu, ale naprawdę marzę o wrzuceniu na plecy. Tylko nie umiem maluchów wrzucać. Aaaa...