-
Debiut :)
Podzielę się radością mą :D ... najpierw duuuużo czytałam, potem dłuuugo polowałam, w końcu kupiłam i przyniesiona przez Pana kuriera dotarła ... Najpierw nieśmiało kieszonkę, potem nieśmiało 2x do lustra z instrukcją w zasięgu wzroku... po chwili noszenia Mila zasnęła :thumbs up: pierwsze koty za płoty i wrażenie pozytywne, bo przecież jakby był ryk to bym się pewnie zastanawiać zaczęła czy moje dziecko na pewno chce być chustowe :D ...minęło kilka dni, nosiłam po domu i w końcu nadarzyła się okazja do krótkiego wyjścia "do ludzi" - i jak przy każdym debiucie trema była wielka i co ? Bilans przedstawia się następująco:
1. Jedna Starsza Pani z promiennym uśmiechem
2. Druga Starsza Pani ze zdziwieniem na twarzy
3. Jeden pozytywny komentarz że "to fajnie że takie noszenie w chustach teraz jest" plus szeroki uśmiech Pani ekspedientki
i jakoś mi ulżyło - teraz pora na dłuższe wycieczki i mam tylko nadzieję że nie przytrafią mi się "antychustowe złośliwości" a jeśli któraś z chustomam mnie spotka i zobaczy że moje wiązanie nieudolne jest jeszcze to z radością przyjmę wszystkie dobre rady.
-
-
Suuper! I będzie Wam coraz lepiej - zobaczysz :mrgreen:.
-
Gratulacje! Niech się Wam dobrze i długo nosi!
A w czym, tak z ciekawości zapytam? (do pierwszej chusty miewa się największy sentyment:ninja:)
-
-
Fajnie,że start pozytywny.To alleluja i do przodu:-))
-
Dobrze bedzie! A ewentualnymi komentarzami typu "A czy dziecko sie nie udusi" sie nie przejmuj. Ja juz na nie nie zwracam uwagi.
-
pierwsza nabyta to Nati i jestem z niej strasznie zadowolona
-
i dzięki za mile słowa :)
-
Ale Ci fajnie :) Teraz pocżatek nałogu przed Tobą ;) Nie nastawiaj się na niemiłe komentarze - ja słyszałam tylko miłe słowa :)
-
Brawo!!!!!!!:applause::applause::applause::applaus e:
Ale...
Wątek bez zdjęć ???:ninja::ninja::ninja:
-
magi104 dobrze mówi, polać jej! :mrgreen: foty, foty!!!!!!!! witamy wśród najszczęśliwszych mam na świecie! :hello:
-
:mrgreen: ja też zaczynałam i noszę w Nati - to naprawdę świetna chusta na początek a też gimnastykowałam się z wyborem ładnych parę tygodni :P
-
mnie też się zdarza niedokładnie się zamotać, ale nikt nie jest doskonały ;) Sama liczę, że jak ktoś zobaczy niedociągnięcia, to mi powie. Czasm Mały trak się niecierpliwi, że nie mogę dociągnąć. Ważne, by krzywdy nie zrobić :) Pozdrawiam
-
jak tylko znajdę chwilkę nocą to obiecuję jakieś foto wkleić
-
No, gratuluję i ja również i niezmiernie się cieszę! Miałam nadzieję, że dziś taką zachustowaną Milę będę mogła podziwiać na żywo:) Ale co się odwlecze... Będziesz w poniedziałek na spotkaniu pieluszkowym o 17.00?
-
jeśli nie wyjadę na wakacje to się zamelduję - a Judyt w realu to kto ? :)
-
1 załącznik(ów)
mam nadzieję że uda wkleić ..
-
piękne jesteście:) Tu aśka, mama loli:)
-
thx a zobaczymy się chyba za tydzień w remontowej przerwie zasłużony urlop :)
-
A, no ta jasne, jeźdźcie, wypoczywajcie, ile się da! I na zapas, skoro to tylko przerwa remontowa:) Zdam Ci szczegółową relację!
-
gratulacje! my tez zaczynalismy malymi kroczkami, najpierw wiazanie w domu, potem do ogrodu, a potem na spacer. sliczne zdjecie malucha:)
-
gratulacje:)
ja też niedawno pierwszy raz wybrałam się z malcem na dłuższy spacer:) przyciągaliśmy spojrzenia:)
-
-
-
Gratuluję !
Piękne uczucie...znam je :D
-
niesamowite uczucie,prawda?
pamiętam nasz pierwszy spacer...
miłego noszenia i samych cudownych doświadczeń
-
Pogratulowac!przeczytałam z przejęciem, bo sama sie przygotowuje do debiutu...
Pozostało mi jesczze tylko...urodzic, bo chuste juz zakupiłam. Dziecko tez juz zrobione oczywiscie, hehe, jeszcze ze 3 tyg.
Powodzenia i dalszych sukcesów!
-
Nasz debiut, choć okoliczności nie były miłe wspominam jednak z wielkim sentymentem. Józinek miał 5 tygodni i był chory, mega katar i okropny kaszel. Baliśmy się zapalenia płuc i szpitala. Doktor, który przyjechał do nas na wizytę domową nakazał jak najwięcej pionizować, oklepywać, itp. Wychodząc był pewien, że wróci nastęnego dnia i wypisze skierowanie do szpitala:cryy:. Chustę mieliśmy już w domu, pożyczoną, cudownie mięciutkie indio z wełną (swoją drogą dzięki małgosiu:lol: raz jeszcze), ale jakoś patrzylam wciąż na nią nieufnie. Byłam pewna, że motanie absolutnie mnie przerośnie:duh: Wizja szpitala mnie zmobilizowała. Przekopałam się przez to forum po raz kolejny, przejrzałam mase linków, które dziewczyny wrzucają, obejrzałam jakąś chorą ilość filmików na youTube'ie i w końcu Józio schował się w kieszonce:mrgreen: Nosiliśmy prawie non-stop przez trzy doby (bo od razu zmusiłam do zamotania się ojca dziecięcia:p), a szpital rozpływał się powloi na horyzoncie. Doktor nie mógł uwierzyć, że Józinek się wylizał:lol: Gdy na kolejną kontrolę szliśmy do przychodni Józinek był juz absolutnie zdrowy. A my szliśmy bez wózka:mrgreen: W chuście i w wielkiej kurtce kuzyna;-)
Ale se powspominałam:oops:
-
Moje pierwsze motanie mleńkiego wówczas Henia odbyło się za pomocą 3 związanych z sobą chust "szali" widząc, że mu się to podoba pożyczyłam hopka, po miesiącu noszenia kupiłam własnego Delhi.
A co reakcji innych, dużo uśmiechu na buziach, niektórzy zaczepiają pytają czy to bezpieczne itd.. ,ale zapewne znacie te pytania ;) o kręgosłup dzidzi, o to czy nie rozpieszczam noszeniem :rolleyes:
Dużo radości mamy z noszenia, bliżej się nie da ...:hello:
-
Sylvetta trzymam kciuki i daj zna jak będziesz po swoim debiucie :)
-
gratuluję :-) pięknie wyglądacie!