mozesz drugo tez zanurzyc najwyzej troszke dorobisz roztworu :)
Wersja do druku
mozesz drugo tez zanurzyc najwyzej troszke dorobisz roztworu :)
Nie dam rady przebrnąć dziś przez cały wątek, dlatego pytam czy można jakoś wykorzystać purenal - czystą lanolinę w tubce do zalanolinowania wełnianych gatek? I ewewntualnie jak to zrobić?
Jeśli to czyta lanolina, to póbuj. Ja kiedyś sobie powycinałam posty o lanolinowaniu, wklejam, sorry ze bez cytatów/ autorek
do szklanki łyżeczkę od herbaty czubatą lanoliny, trochę skrobnę mydła, zalewam pół szkl wrzątku, jak się rozpuści to daję w małą miseczkę (na jedne gatki miejsca) i dolewam zimnej wody do litra. Roztwór jest zimny, wkładam mokre, wyprane gacie i moczę całą noc... Nic mi nie przecieka.
lub
do lekko ciepłej wody wlałam lanolinę i rozmieszałam. włozyłam otulacz. na wolnym gazie podgrzałam to wszystko do wrzenia i gotowałam wolniutko pare minut. potem zostawiłam do wystygnięcia i wchłoniecia na jakieś 6 godzin. przy płukaniu postanowiłam otulacz dodatkowo trochę "przestraszyć", czyli sfilcować. wypłukałam więc naprzemiennie w gorącej i zimnej wodzie (trzeba uważać, żeby nie przesadzić ).
czy nowe gatki (nowiutkie z metką, nieużywane jeszcze) od razu poddaje kuracji lanolinowej czy założyć od razu???
Iza, dzięki za odpowiedź:) w takim razie do dzieła:cool:, podzielę się swoimi doświadczeniami po całej akcji:hide:
Trzymam kciuki :) Tylko się nie spiesz i poczekaj, aż lanolina się całkowicie rozpuści i nie będzie żadnych pływających plamek tłustego. Tak załatwiłam sobie jestem z wełnianych podkładów, które szyłam dla małego - wygląda okropnie z żółtymi plamami a pranie w płynie do naczyń niewiele pomogło ;)
mam trochę stracha bo akurat mój "pierwszy raz" z lanolinowaniem będzie z nowiutkim wełniakiem, pewnie bezpieczniej byłoby spróbować najpierw na jakims na którym mniej mi zależy....
zobaczymy, napiszę co i jak, wydaje mi się że trochę już wiem bo od dwóch dni siedzę na forum i czytam
trzymajcie kciuki
zdaję relację z mojej kuracji lanolinowej, po analizie forum zrobiłam wg następującej kolejności (przepisu):
- 3/4 łyżeczki lanoliny zalać szklanką wrzątku - rozpuścić (po powierzchni pływają żółte oka)
- zeskrobać szare mydło i dodać do lanoliny(mieszać do rozpuszczenia lanoliny i uzyskania jednolicie białego płynu), u mnie wyglądało to tak:
http://s1.zmniejszacz.pl/104/dsc00375__626746.jpg
- rozcieńczyć w misce z wodą, do temp. ok 30stopni
- zamoczyć gatki - zostawić na noc (przewróciłam je raz, aby wszędzie dotarła lanolina)
- wypłukać
- odcisnąć w ręczniku
- suszyć
Po powyższych zabiegach trzymają ładnie:) formowanka mokra a gatki suchutkie:)
jedyne zastrzeżenie to chyba troszkę jakby się większe zrobiły:bduh:, pomimo że byłam dla nich "delikatna" i suszyły się położone na suszarce a nie wiszące więc kolejnym razem będę musiała je podfilcować.
lanilonowałam pierwszy raz i otulacz wyszedł mi jakiś taki tłusto-klejący - tak ma być czy za dużo specyfiku zapodałam ;)?
jestem zdziwiona tymi ilościami lanoliny... Czubata łyżeczka od herbaty to strasznie dużo. Zazwyczaj wyciskałam ziajki tak ze 2 cm, gatki wychodziły mocno zalanolinowane, a po tym jak mi zażółkły chyba od lanoliny gatki (równomiernie, nie żeby jakieś plamy), daję mniej.
moje pierwsze wełniane storcze właśnie siedzą w misce dałam pół łyżeczki
O mi właśnie tez został purelan więc będzie jak znalazł tylko jeszcze muszę otulacze wydziergać:cool:
to chyba jednak dałam za dużo lanoliny ;) można to jakoś wypłukać - może w samej wodzie wygotować albo coś? bo lepią mi się gatki niemiłosiernie..
wydaje mi się, że dziewczyny o płynie do naczyń pisały na takie okoliczności
podbijam temat i mam pytanie do dodwiadczonych
pierwszy raz wczoraj lanolizowalam disany (3 na raz) dla maluchow.
wypralam w plynie disany do welny, potem namoczylam w okolo 30stopni wodzie i dolalam mieszanke (lanolina w ilosci 1cm na 1dna disanke z tubki wymieszana w wrzatkiem i troche plynu do welny), wyciskalam, wciskalam, mieszalam itp i zostawilam na noc.
Odcisnelam w reczniku i do suszenia. Podsuszalam z wiatraka bo desperacko chcialam na noc miskowi zalozyc bo chyba ma uczulenie na PUL. Wieczorem bylo suche, misiek radosnie zalozyl nowe galotki. Rano okazuje sie ze po jednej stronie przesiaklo strasznie....
Czy zle zalanolizowalam? Czy po prostu disanki przez to ze sa dwuwarstwowe potrzebuja wiecej kuracji, a moze za malo dodalam plynu do welny, albo lanoliny albo za zimna woda?
obstawiałabym, że za mało lanoliny (szare mydło - w którego roli użyłaś płynu do prania wełny - wydaje mi się, że służy temu, żeby lanolina nie zostawiała plam). Co nie zmienia faktu, że możesz próbować powolutku gotować z lanoliną wg instrukcji w pierwszym poście (fajna zabawa, trochę jak alchemik się czułam, choć w rzeczywistości to zupełnie proste).
A propos - jak z lanolinowaniem na gorąco otulaczy a nie gatek? Czy ktoś miał potem problemy z napkami/rzepami?
Ja lanolinowałam na gorąco w mikrofali, rzepom ani napom nic się nie stało.
to ja się podpytam przy okazji - 3 razy po 3 minuty, ale na jaką moc nastawiasz mikrofalówkę (kiedyś szukałam ale nie znalazłam szczegółów)?
disana dopiero za 3cim razem lanolizowania zadzialala!!! hurra sukces
ale po calej nocy z zasikanej pieluszce musiala sie wietrzyc ponad 24 godziny!!! czy to normalne?:)
Jul - tak - 3 razy po 3 minuty. Moja mikrofala ma 850W i tak nastawiam (nie zmniejszam mocy).
Kasii - jak pieluszka była mocno mokra, to pewnie wełna też sporo złapała wilgoci i musiała się swoje powietrzyć, długość suszenia/wietrzenia zależy też od wielu innych czynników - wilgotność powietrza, temperatura, to czy się suszy w pomieszczeniu czy na wietrze ;) ja myślę, że 24 godziny to dosyć długo, ale jak tyle było potrzeba, to co poradzisz :)
dzięki! następnym razem będę próbować :)
no pielucha byla prawie cieknaca (ale bambus wiec mocno trzyma mokrosci), wietrzylam w pokoju na suszarce,a wilgotnosc mamy ok 65%, temp ok 21oc. troszke "pachnie" jeszcze siuskami odrobinke, wiec jeszcze niech sie poszuszy, do wieczora bedzie git i na pupalka znowu :)
Hopnę sobie, bo...czy po lanolinie wełna ma być taka tłusta? Czy mało wypłukałam, albo za dużo dałam lanoliny? Bo jeszcze lekko wilgotne gdzieniegdzie, ale hm..no jest taki wyraznie pomaziany czymś. I się boję, że jak założę na formowankę, to się będzie lanolina w nią wcierać i mi zatłuści.
Czy to może tak ma byc?
Bo jak będę więcej płukać, to wsyztsko wypłuczę a to nie o to chyba chodzi?
(PS, kochani Modzi, można by też ten wątek o lanolinie podkleić u góry? Bo on przydatny, dużo instrukcji etc)
Mi też się kiedyś taki wełniaczek tłusty zrobił po lanolinowaniu i go poprostu przeprałam delikatnie w płynie do prania wełny, już nie był tłusty a i tak trzymał.
pierwszy raz wełniaki dałam na kurację lanolinowania i pytanko mam :rolleyes: trzeba je płukać, bo nie płukałam i jakieś takie tłuste :omg:
Trzeba :)
Mojego ponownie nie wypłukałam, ale dosuszyłam, bo jednak to była jakaś wilgoć. I działa pieknie mi. :)
Jeśli Ci się zatłuści formowanka, to też tylko z zewnętrznej strony, więc uszczerbku na chłonności nie będzie. Ja moje wełniaki (a w zasadzie Wicka wełniaki) mam wszystie zawsze takie przytłuszczone po lanolinowaniu, ale ja tak lubię, mam wrażenie, ze lepiej trzymają. Potem podczas użytkowania ta lanolina się wciera i wyciera trochę, więc w zasadzie juz po pierwszym użyciu wełniak przestaje się "lepić".
A płuczę pod strumieniem zimnej wody lekko pocierając o siebie wełniaki, wtedy ta lanolina (jeśli robisz z aptecznej), która się zebrała w niektórych miejscach, rozprowadza się po całości wełniaków.
Kobietki zalanolinowałam kilka otulaczy handmade i mam problem,bo jeden z nich nie wiem dlaczego nadal przesiąka. Wełniak jest niby 100% merino,jednak nie sfilcował mi się,choć próbowałam kilkakrotnie. Otulacz klei się od lanoliny,więc raczej za mało nie dodałam jej.Dodam,że lanolinowałam na zimno i moczył się całą noc. Coś jeszcze mogę zrobić,czy od razu go wyrzucić,bo nic się nie da z tym zrobić?
Używała, któraś z Was tego:
http://allegro.pl/kuracja-lanolinowa...680931608.html
ja ostatnio - pierwszy raz używłam gotowej kuracji, tak namachać się łyżeczką, żeby się rozpuściła, to przy ziajce+szare mydło nigdy nie musiałam - rozpuszczałam w kubku z wodą z czajnika, wcześniej próbowałam rozpuścić w misce z wodą chyba w ogóle nie ma opcji, ale rzeczywiście potem nie robiły się kłaczki lanolinowe ani nic w zetknięciu z chłodniejszą woda i w miarę studzenia. Skuteczności jeszcze nie sprawdzałam, bo gatki jeszcze schną (no i mój bardzo rzadko siusia, pieluchę nosi raczej profilaktycznie na noc).
Z tym, że ja może mam jaką starszą butelkę, bo z wymianki i już stoi u mnie jakiś czas (nie sprawdzałam daty). IMHO taniej, a wcale nie dużo skomplikowaniej, wyjdzie kupienie czystej lanoliny i zrobienie kuracji samamu.