jedna miarka na 5l srednio. ale na moje daj jedna miarke i bedzie oki
ja mam otulacze uzywane i prefoldy flanelkowe. wiec chyba nie bede odtluszczac. wypralam w mio
Wersja do druku
jedna miarka na 5l srednio. ale na moje daj jedna miarke i bedzie oki
ja mam otulacze uzywane i prefoldy flanelkowe. wiec chyba nie bede odtluszczac. wypralam w mio
a otulacze HM warto odtluscic? planela w nich, frota i bawelna uzywane. mikropolar nowy
Poszłam na całość i dałam 3 kopiaste łyżki Nappy.
Co do otulaczy HM ja bym odtłuściła. I wkłady też.
Na moje to PUL nie łapie tak zanieczyszczeń, ale już inne materiały tak. Wszystko co nasiąkliwe bym odtłuściła
Ale odtłuszczanie robi się w celu pozbycia się resztek np. mydła, a nie zanieczyszczeń ;) . To jest procedura przydatna, jeśli np. przeciekają kieszonki, wtedy można czasem nawet zauważyć, że woda po prostu spływa zamiast wchłaniać się we wkłady czy kieszonki. Oczywiście można zrobić profilaktycznie przy używkach, bo nie wiadomo jak kto pierze itd., ale ogólnie jeśli nic takiego się nie dzieje, to nie ma konieczności.
Z tego co zrozumiałam z tego wątku, przez to że złogi mydła zalegają w pieluszkach, łapią one więcej zanieczyszczeń i nieprzyjemnych zapachów, i wtedy warto odtłuścić. Kiedy gorzej chłoną oczywiście także.
Ja polecam całonocne namaczanie w nappy freshu, już tu ktoś chwalił ten sposób, na prawdę działa cuda ;)
ja dzisiaj odtłusciłam pieluszki i piorę, piorę i piorę już 3 razy , chyba dzisiaj nie skończe
Ja prałam dwa razy z praniem wstępnym i dodatkowo po tych dwóch praniach dałam jeszcze płukanie i jest git :thumbs up:
Ja najpierw pieluchy wypłukałam, potem wygotowałam z dodatkiem proszku i kwasku a potem znów płukałam... Wszystko oczywiście w pralce. Potem na słoneczko i teraz nic a nic nie śmierdzą :)
pranie zakonczone, w sumie prałam 5 razy, zawsze z praniem wstepnym, pieluchy faktycznie wyglądaja lepiej i są bardziej miekkie
Myślę o strippingu od pewnego czasu, ale jak to zrobić, gdy się ma pralkę ładowaną od góry:lol:
też mam ładowaną od góry i robiłam to na czuja, po zapachu ;)
Uff, przebrnęłam przez cały wątek o strippingu, zrobiłam notatki i przygotowałam swój własny plan odnowienia formowanek bawełnianych i prefoldów (używek z bazarku).
Mając świadomość, że pieluszki te przeszły przez min. 2 dzieci, do totalnego odkażenia i wypłukania złogów przekonuje mnie tylko temperatura 100st. Więc mój plan jest taki:
1. gotowanie przez 2h w wielkim starym garze w 100st. z dodatkiem kwasku cytrynowego, żeby rozpuścić złogi starych proszków, kamienia, siuśków itp. (tylko nie wiem jeszcze ile tego kwasku wsypać).
2. wymiana wody w garze i gotowanie w samej wodzie przez 30 min. w 100st., żeby wypłukać porządnie kwasek i inne syfy.
3. powtórzyć czynność nr 2 (jeśli trzeba będzie to kilka razy).
4. pranie w pralce w 95st. w połowie zalecanej dawki proszku Dzidziuś z dodatkiem sody, żeby wybielić (proszek po to, żeby jednak trochę odświeżyć przed założeniem na pupę).
5. podwójne płukanie w pralce
6. suszenie na słońcu
Taki zabieg zrobię oczywiście tylko na początku, żeby przygotować używki do używania przez nas. Następnie planuję prać pieluchy (formowanki bawełniane, prefoldy, tetrę) w 60st. w pół dawki proszku Dzidziuś z dodatkiem Napy Fresh i kilkoma kropelkami olejku herbacianego i raz na miesiąc w 95st i po jakimś dłuższym czasie może znów gotowanie w garze?
Gotowanie w garze to chyba też swego rodzaju stripping, tylko wydaje mi się, że w garze mam większą kontrolę nad oczyszczaniem niż w pralce...
Zobaczymy co z tego wyniknie. Po wszystkich zabiegach zdam relację ale najpierw czekam na przesyłkę z bazarku :)
Woow :) Daj znac jak skończysz. Ja się w końcu za moje muszę wziąć, a tak mi się nie chce :hide:
Daję znać jak mi poszło :)
"W praniu" trochę zmieniłam recepturę (bałam się, że gotowanie, gotowanie i gotowanie zniszczy mi formowanki.
Zabiegi jakie wykonałam dla:
* kupionych używanych formowanek:
1. gotowanie przez 2h w wielkim starym garze (5l) w 100st. z dodatkiem kwasku cytrynowego (200g) - oj jak śmierdziało stęchlizną, właśnie nie kupą i siuśkami tylko stęchlizną :omg:
2. namaczanie całą noc w Nappy Fresh - śmierdziało dalej
3. płukanie w pralce - zapach zniknął :D
4. pranie w pralce w 95st. w 1/3 zalecanej dawki proszku Dzidziuś z dodatkiem sody
5. podwójne płukanie w pralce
* kupionych używanych prefoldów:
1. pranie w pralce w 95st. w kwasku cytrynowym (200g)
2. namaczanie całą noc w Nappy Fresh
3. płukanie w pralce
4. pranie w pralce w 60st. w 1/3 zalecanej dawki proszku Dzidziuś z dodatkiem sody
5. podwójne płukanie w pralce
Efekt rewelacyjny. Plamki, które były widoczne zniknęły. Wszystko czyściutkie, świeżutkie i pachnące :)
Ponieważ nie zauważyłam żadnej różnicy między gotowaniem w garze a praniem w 95st. w pralce, na przyszłość ograniczę się tylko do pralki :D
aga108 szacun! Gratuluję wytrwałości ;)
Bardzo fajnie, że to spisałaś, bo to kompendium dla nowicjuszy :)
Jeśli możesz, to napisz jeszcze czy to bambus czy bawełna i ewentualnie jakiej firmy, żeby było wiadomo co można bez szwanku traktować 95 st. :)
Aga108 a czemu formowanki i prefoldy prałaś oddzielnie?:hmm: ja wszystkie nie-pule traktuje tak samo... dzisiaj wrzucam z kwaskiem na 95 stopni, to może wcześniej ponamaczam chociaż z godzinę, dwie w nappy fresh, bo tego do tej pory nie robiłam. a smrodek powoli mnie zabija.
Formowanki Little Lamb bawełniane a prefoldy Bambino Mio.
Prałam oddzielnie bo był duży okres czasu między jedną przesyłką a drugą i nie chciało mi się czekać z formowankami na prefoldy :D ale teraz już będę prała razem.
Bambusa chyba bym się bała gotować regularnie (Dziewczyny piszą często, że łysieje), chociaż myślę, że jako pierwsze pranie używek na pewno bym wyprała w 95st. (przynajmniej raz), żeby odkazić je. No ale bambusa w ogóle nie mamy więc nie mam doświadczenia z nim.
a jak się pozbyć plam kupkowych z coolmaxu w pulowej kieszonce?
Ja kieszonek nie posiadam (wydają mi się mało praktyczne właśnie w pielęgnacji - nie można ich traktować bardzo wysoką temperaturą) więc trudno mi powiedzieć jak bym postąpiła w takim wypadku. Myślę, że napewno namaczanie w Nappy Fresh całą noc a potem pranie w 60st. również z dodatkiem Nappy Fresh. Chyba, że kieszonka jest w jasnym kolorze to dodałabym sody do prania, jeśli w ciemnym to soda raczej nie wchodzi w grę. Wyczytałam kiedyś, że PULu nie można kwaskować. Hmm.. ciężka sprawa :)
Nie mam mydełka, muszę zakupić. Moczyłam w NF i prałam dwukrotnie,ale to nic nie daje. Na słońce tez wystawiłam i też lipa.
Dziewczyny, po 2 miesiącach przypomniało mi się o strippingu... Efekt jest taki, że wkłady siedzą w pralce dzisiaj od rana, a pienią się cały czas i efektu nie widać. Męczyć do skutku, czy jest jakiś inny sposób? Robię tak, że nastawiam pralkę na 60 stopni, dodatkowe płukanie i jedzie i jedzie i jedzie i jedzie...
Spokojnie, dojdą do siebie, ja ogólnie robię raz na 2 miesiące i nic im nie jest :) Tylko dodaję też kwasku :)
dziewczyny a jak namaczacie lub pierzecie kieszonki z pulem czy otulacze to je zapinacie na rzepy czy napy?? pierzecie na tą stronę z pulem czy z polarem??
Nie zapina, nie wywracam na wewnętrzną stronę. Po prostu ściągam z synka, wyjmuję wkład, płuczę i piorę.
Dziś na tapetę poszły moje zakupy bazarkowe - formowanki i prefoldy. Na poczatej kwasek i 95 stopni w pralce. Potem planuje 95 stopni z sodą a na koniec 60 stopni z proszkiem i nappy fresh. Powinno chyba wystarczyć prawda ?
Wysłane przy użyciu Tapatalka.
Ja jeszcze dzień wcześniej moczyłam całą noc w ludwiku
Zakupy Anqa jak najbardziej :) ja tak tylko sobie troche marudze, ze innych juz sie tak dobrze nie da wyprac (pod wplywem watku o uzywanych pieluchach). A ostatnio strasznie mi zajezdzaja pieluchy amoniakiem, zwlaszcza po nocy...
to na stripping może czas? U nas pomogło
Mi przestały zajeżdżać pieluchy odkąd piorę sumiennie wszystkie i zawsze na conajmniej 60 stopni z praniem wstępnym i dodatkowym płukaniem. Inaczej po dobie to już strach było przebywać w okolicach wiaderka (mimo używania nappy freshowych i olejkowych dodatków).
U mnie w sumie problem jest glownie po nocy, az szczypie w oczy ;)
Stripping chyba niestety bedzie konieczny... Natomiast faktycznie mam wrazenie, ze od kiedy zaczelam niedawno prac na 40 stopni, a nie 60, problem sie nasilil.
ja piorę pieluchy raz na trzy dni a i tak nie mam pełnej pralki (potrzebuję chyba drugiego chuściocha żeby ją zapełnić :ninja:) i stwierdziłam, że jedna pralka raz na 3 dni to nie jest duży wydatek. Nawet jak doliczę tę wodę na dodatkowe pranie, płukanie i prąd. Wcześniej prałam częściej ale po wstępnym dorzucałam ubranka. Ubranka się przy 60 stopniach niszczyły, pieluchy nie były tak dobrze wypłukane i odwirowane a przy praniu na 40 stopni zaczynały szybko brzydko pachnieć. Oszczędność u mnie była wątpliwa.
aha, no i naczytałam się wątku, że bywa, że bambus łysieje i być może to kwestia niewystarczającego wypłukania moczu z pieluch. Od tego czasu, w trosce o nocne formowanki, piorę tak, jak to opisałam wyżej :)
też piorę raz na 3 dni i niedawno przyszedł pierwszy rachunek za wodę z kwartału, w którym używaliśmy wielo. 150 zł więcej… a po płukaniu też dorzucam ubranka do pieluch, inaczej nie zapełniłabym pralki :)
na razie nie mam problemów ani z łysieniem bambusa ani z przesadnym smrodkiem (bo jakiś zawsze jest przy ząbkującym dzieciu). ale może to kwestia tych 10 stopni różnicy (piorę na 50 st., nie na 40)?
ja raczej wychodzę z założenia, że nie rachunek za wodę ale ew. zniszczony bambus lub bardziej sprane ubranka (z których i tak po kilku miesiącach mały wyrasta) są "wliczone w koszta" ;)
to tak OT
Ja dostałam właśnie rachunek za wodę, muszę dopłacić 400 zł :D mąż prze szczęśliwy ale nie zwalamy tego na pieluchy tylko na to, że ja piorę dwa razy dziennie ale tak to jest jak się mieszka w 7 osób.
Ja piorę pieluchy zawsze w 60 stopniach i teraz młodemu idą zęby, pieluchy zaczynają lekko zalatywać więc w tygodniu stripping się szykuje :)