Taaa, jak pomyślę, jak klęłam pod nosem ciągnąc, pchając, taszcząc wózek przez zaspy...
Nie zrezygnuję z wózka tak w ogóle, ale na śniegi, to wózek się faktycznie średnio nadaje...
Wersja do druku
Taaa, jak pomyślę, jak klęłam pod nosem ciągnąc, pchając, taszcząc wózek przez zaspy...
Nie zrezygnuję z wózka tak w ogóle, ale na śniegi, to wózek się faktycznie średnio nadaje...
Jak kiedyś utknęłam z ciężkim wózkiem w pół metrowej zaspie w centrum Wrocławia, to myślałam ze się rozpłaczę, tyle się nadźwigałam. Są rożne kolce na buty itp.
a jakaś różnica w noszeniu zimą na plecach a z przodu? pewnie lada moment na plecy będę Asiołka wrzucać, jeszcze się z przodu nosimy, choć niewiele już widać, ale jeszcze nie wyobrażam sobie samotnych wyjść np. na zakupy z Dzieciem na plecach, a z kolei nosić zimą z przodu... sama nie wiem...
PS. nasz wózek i tak by zimą nie ujechał, bo małe plastikowe kółka ma...
ja nosiłam całą zimę. Nie wyobrażam sobie jazdy z wózkiem w śniegu, poza tym, mając synka przy sobie jestem spokojna, że jest mu ciepło :)
ja nosiłam i nosic zamierzam ;) Wózkiem przez te super :twisted: odśnieżone chodniki nie da rady jechac ale ja i tak alergie mam na wózki
My się ewentualnie przesiadamy na sanki :mrgreen:
Odetchnęłam z ulgą, w momencie w którym wyszłam z młodą w chuście.. Z przodu nosiłam.
Były gdzieś wątki o rakach dla chustomam.. :D
Fakt stabilne buty to podstawa ale nie popadajmy w paranoję :)
Ja wlaśnie zaczęłam nosić zimą, gdy zaczęły się największe śniegi i mrozy. To dzięki chuście odważyłam się wyjść z maleństwem na dwór po porodzie, inaczej bym dostała klaustrofobii w domu (nie dałabym za chiny rady znieść wózka i dziecka z 3 piętra, po cesarce:mrgreen:). A ślisko bywało, ale nie wywróciłam się. Żeby było zabawniej, to wywrócił się towarzyszący mi mąż w górskich butach i złamał żebra (a to już zabawne nie było). A za rakami w tym roku się rozejrzę...
nie powiem nic nowego - ja swoje dziecko zimą nosiłąm tylko w chuście/mt- wygodniej i cieplej. I prawde mówiąc jak teraz widzę dziecko w wózku na mrozie to zastanawiam się jakim cudem ono się nie zaziębia..
Ps. nosiłam czasem całymi godzinami- stałam na mrozie bo starsza uczyła się jeździć na nartach - nie wyobrażam sobie z wózkiem.
nie chcę tu powiedzieć że mam coś do mam z wózkami. Po prostu zwłaszcza zimą wózek wydAJE mi sie wynalazkliem raczej utrudniającym życie...
u mnie (centrum warszawy) wózkiem zimą przez większość czasu przejechać się nie da. mam buty icebug banff, mają konkretne kolce, i ciepłą kurtkę do noszenia. tak dwa alta temu przenosiłam groszka. i teraz tak samo z malutką damy radę :)
wywróciłam się raz jeden jak mi starszy syn zjechał z górki prosto w bok moich nóg i mnie podciął. poleciałam na plecy (Maciek był z przodu) nikomu nic się nie stało, moje plecy ochronił plecak z zakupami (szczęśliwie żadnego szkła nie było) raki zawsze miałam przy sobie- jak był lód na chodniku - zakładałam.
ja właśnie w zimie wózek odstawiłam...i na dobre zaczęłam nosić w chuście :):):)
Wełniana chusta + polar. Tylko z przodu (no ale ja z tyłu wcale nie noszę), jeden większy poślizg. Z wózkiem zaliczyłam 2 poważne gleby. Cud, że mi dziecko nie wyleciało (z gondoli w dodatku). Ach te odśnieżone i odlodzone chodniki. Mam 16 mies, 10 kg dziecko i nosząc z przodu wszystko widzę. Może za wysoko wiążesz?
pomijając "super " jazdę z wózkiem po nieodśżonych chodnikach to z wózkiem też się możesz wywrócić/sam wózek wywrócić itp.
ja nosiłam w zimie, z przodu w nosidle Tuli. jak było bardzo ślisko, chodziłam tylko po miejscach posypanych i zmieniałam buty na w og,ole nie ślizgające się
mnie akurat na lodzie zimowym to wózek bardziej się ślizga od moich butów:) pewno kwestia kółek...:)
ej no, mój misio jest z marca, a całą zeszła zimę przenosiłam go z przodu, więc pewnie też dasz radę jak bedzie trzeba;) u mnie był zestaw: mężowska kurtka + za duży polar + fakt: głównie manduca ale młodzieniec chodził do żłobka i tak mi było szybciej/wygodniej/czyściej;)