Wózek nie jest zły.Młody lubi w nim spać.Na zakupy też ok,bo nie trzeba siatek taszczyć.Ale dołażenie ot,tak sobie bez celu spacerowo nadal wolimy chustę:-)
Wersja do druku
Wózek nie jest zły.Młody lubi w nim spać.Na zakupy też ok,bo nie trzeba siatek taszczyć.Ale dołażenie ot,tak sobie bez celu spacerowo nadal wolimy chustę:-)
moje dziecko jakiś miesiąc temu dowiedziało się, po co jest wózek :)
babcia zaczęła wyprowadzać wnuczkę na spacer i pożyczyła sobie wózek od innej babci (która wyprowadza wnuczęta w wózku, kiedy te raz na rok zjadą do Polski)
janka miało 16 m-cy, kiedy zadebiutowała wózkowo i ja nawet nie bardzo wiem, jak ona wygląda w tym ustrojstwie, bo przy mnie nie wejdzie do wózka, a kiedy się pojawiam, to szybko kombinuje, jak z niego zwiać.
Ja tam lubie wozek - jak mam duzo roboty w domu i nie za duzo czasu na spacery to biore ja na krotka przejazdzke w wozku tuz przed pora jej drzemki, Jula wtedy ladnie zasypia, ja ja w wozku wywoze na ogrod a sama w kuchni pichce lub sprzatam :) (lub siedze na forum :hide: ) No i na jakies wieksze zakupy tez biore wozek coby siat nie dzwigac :)
A ja już gdzieś pisałam - wózka używamy praktycznie tylko jak idziemy na plac zabaw.
Wózek mam wielki, nie lubię go na maxa, ale darowany, a darowanemu to nawet w koła się nie zagląda ;)
Więc te 200m na plac zabaw jestem w stanie z nim dojechać, dalej już mi się nie chce.
Więcej wózka używaliśmy jak jeszcze Andrzej był w PL, bo se popchać chciał (szpan jakiś czy coś ;P).
Codzienne zakupy robię w sklepie po drugiej stronie ulicy, koszyk pod wózkiem bardzo nieporęczny, więc łatwiej mi w chuście.
Duże zakupy albo autem z koleżanką, albo wracam taksówką - wózek też tylko by przeszkadzał.
O wiem, wózek mogę zabrać jak pojadę sobie ciuchy kupować, ale najpierw kupię jakąś lekką parasolkę :mrgreen:
m.
Hej :)
Starszą woziłam, bo noszona była sporadycznie tylko...i dosyć szybko w ogóle przestaliśmy korzystać z wózka, i mała zaczęła świat oglądać na własnych nóżkach...Natomiast młodsza tylko w chuście, bo po prostu dla mnie wyjście na spacer z dwójką dzieci i wózkiem to jakaś masakra logistyczna jest...obecnie wózka używa czasem niania w domu,żeby uśpić maludę....Natomiast wózek spacerowy znowu jest w użyciu dla starrzej córy, która jest zachwycona, bo dla niej to nowość po prostu...Jak idziemy w dalszą trasę, to młodsza w chustę, starsza w wózek i jest git , i wszyscy zadowoleni :)
szczerze mowiac, w ciagu ostatnich miesiecy uzylam wozka raz. jak musialam zabrac dziecia ze soba na cytologie, bo malzu musial zostac w pracy dluzej :roll: jakos sie nie lubimy z gadem... :lol:
ja używam wybierając się na dłuższe wyprawy, np. nad jezioro, wtedy zabieramy koc, wałówę, chustę i poucha :) zazwyczaj idziemy z wózkiem i mała zasypia i śpi sobie nad jeziorem, a wracamy w chuście, a ja pcham to barachło i wszyscy się gapią. Torba na kółkach musiałaby mieć duże pompowane koła, bo mam po drodze straszne wertepy :(
tak - na zakupy głównie i dalekie spacery, starszak w wózku, młodsza w nosidle, czasem odwrotnie :)Cytat:
Czy używacie wózka?
Korzystam z wózka b. często. Wtedy kiedy idę na dłuższy spacer na bazar po warzywa i owoce. Wtedy wkładam zakupy do kosza pod wózkiem i tak mi wygodniej. Ale do marketu, przychodni zdrowia, na pocztę czy z auta do domu biorę chustę. No i jak wyjechaliśmy na tydzień do Krk to w ogóle wózka nie braliśmy, tylko chustę.
Początkowo planowałam pierwsze pol roku nosic w chuscie a potem przeskoczyc do spacerówki, ale tak nam sie spodobalo chustowanie, ze spacerowka wiekszosc czasu stoi w kącie (na szczescie nie wydalam na nia sporo kasy). Bez wózka głębokiego sie obylam i mi go wcale nie brakowało, natomiast ze spacerówki czasem korzystam, choć częściej mąż, no i babcia, która chce koniecznie wychodzić czasem na spacery ale na pewno nie w chuści :) Zreszta uwazam ze nie powinno sie dziecka przyzwyczajac tylko do chusty, bo moze sie zdarzyc cos nieoczekiwanego, ze bedzie trzeba jednak przestawic je do wozka i nie wiem czy dziecko tylko chustowe chetnie sie pozno do wozka przerzuci.. Plecy moga odmowic posluszenstwa, ciaza sie przytrafi i dzwigac nie bedzie mozna, albo jest sie oslabionym po jakiejs operacji i nie ma sie sily dzwigac. Wtedy wozek sie przydaje, choc ja mam jeszcze inny powod - jogging z wozkiem.
Ostatnio tylko wózek :x
Ale jesli gdzieś wychodzę to zwykle jest to plac zabaw, mój Bartek nie ustoi spokojnie zebym mogła zamotać Manię a znowu gonic za nim z manią w polowie przywiązaną to nie bardzo.
Kilka dni temu bylismy w selgrosie, nosiłam Manię z przodu (!) w babylonii. O rety jak się cudnie przytulała do mnie :D
moje dziecko bardzo wozkowe ( przeciwienstwie do starszego brata) wiec wozek u nas gra pierwsze skrzypce; najwiecej mlody w nim jezdzi po domu :) i wtedy moge sporo zrobic; niestety z dzieckiem w chuscie wielu rzeczy robic nie mozna albo wymaga to niezlej gimnastyki; w ogole odkad mlody lapie wszystko co znajdzie sie w poblizu to podpisanie sie na potwierdzeniu platnosci karta stalo sie juz problemem; zdaje se ze powinnam przerzucic go na plecy...
no i jak w wozu siedzi to jednak lzej:) no i czesto sypia w wozku
ale i tak chusta codziennie w uzyciu bo jednak wozek wozkiem ale raczki mamusi to jest to ;)
ach gdyby nie wozek nasze cosobotnie zakupy byly by bardzo meczace :twisted: i wczoraj nie dowiezlibysmy garnka dla Stasiu hihi
Myśmy kupili lekką spacerówkę i kocham ją miłością wielką :love:
czasem chusta czasem wozek
chusta gdy jestem sama i musze wyjsc cos zalatwic, zwlaszcza na szybko do urzedu
wozek, gdy jestem z m lub jak ostatnio gdy chce sie ladnie zaprezentowac :wink: bo do chusty raczej sportowo sie ubieram, lub na zakupy, bo moge je do koszyka pod wozek wrzucic
ps. ostatnio m, ktory byl przeciwnikiem chust, na moje polecenie zeby wozek wystawic zapytal czy w chuscie nie mozna :)
ps2. i przypomnialo mi sie ze kolejne 2-3 tyg winda nam nie dziala (4pietro) wiec tylko chusta
Motamy się ok 5 m-cy, więc wózek był normą. Rok gondola, teraz spacerówka. Na długie wyjścia chwalę sobie wózek. Jak byłą malutka wychodziłam na kilka godzin, ona sobie spała, jak trzeba było to miałam gdzie przewinąć. Koszyk pod wózkiem był przydatny na zakupy, albo książki do czytania dla mnie:)
Nadal na dłuższe wyjścia wolę wózek, bo mam gdzie spakować zapas jedzenia dla małej, dodatkowych ubranek na zmianę pogody, zabawki do piaskownicy itp itd. No i zakupy jakby co. Jakkolwiek dłuższej niż 1h nie pojeździ to nadal zasypia w wózku i wtedy mam czas posiedzieć sobie na ławce i poczytać :D
Ale od kiedy się motamy zawsze jedzie z nami chusta lub MT. Bo bywało już tak, że dziecko zamotane a ja pcham pusty wózek 8))
Chustę wolę na krótsze wyjścia, tam gdzie nie dostanę się z wózkiem.
Teraz na wakacje pojedziemy już bez wózka. W zeszłym roku gondola służyła również za łóżeczko...
ja raczej nie, ale niania babcia tak, chociaz moze jak MT wyczekany do nas w koncu dojdzie to sie przekona do noszenia, bo chusta jest zbyt skomplikowana dla niej.
ja raczej nie, ale niania babcia tak, chociaz moze jak MT wyczekany do nas w koncu dojdzie to sie przekona do noszenia, bo chusta jest zbyt skomplikowana dla niej.
Wózek jest używany na większe zakupy na razie bo ma wielką torbe. No i na dłuższe wyjazdy do babci bo babcia chyba sobie siebie w chuscie nie wyobrazą (jeszcze :lol: ) na razie w niedziele z sukcesem zamotałam męza. takze małymi kroczkami....
Wózek mam a jakże ... ale stoi i się kurzy. :) Niestety mała słabo śpi w wózku. Jak wózek stoi dłużej niż 5 minut w jednym miejscu to już jest wybudzona, więc nie nadaje się na wyprawy do parku i czytanie książek, czego na razie lekko mi żal. Na leżąco Amelcia w gondoli już się nie mieści (6cmw6 tygodni robi swoje :)) a na spacerówkę jest jeszcze za mała i sama nie siedzi. Choć jak ostatnio wpinałam pasy i zmieniałam pojazd na spacerówkę to wsadziłam ją do wózka na chwilkę w domu. Wyglądała na zadowoloną. Ale ona teraz wszędzie gdzie pozwolą siedzieć jest zadowolona więc pożyjemy zobaczymy. Ja w każdym razie za wózkiem nie tęsknię. Małe codzienne zakupy da się zrobić w chuście (sklep, przychodnie i właściwie wszystko inne ważne mam pod nosem) a na większe zakupy jadę z Mężem. Wtedy my zamotane w chuście a mój zamotany inaczej małż robi za tragarza. Cieszę się, że na wózek wydałam niewiele kasy. Ale chyba jeszcze nie odważyłabym się go pozbyć. Niech stoi. W razie awarii to zawsze jest jakiś środek lokomocji.