ja bym powiedziala, ze albo juz, albo nawet jeszcze nie. wg wydawnictwa 6+. Zaza - a co Ona lubi? strasznie trudno polecic cos dla dziecka o ktorym sie nic nie wie...
Wersja do druku
No wlasnie tu jest problem bo ona za bardzo niczego nie lubi, bede miala mloda u siebie w domu przez prawie miesiac, bo jej rodzice wyjezdzaja. Mloda z tego co widze, to przede wszystkim siedzi przy komputerze badz przy swojej komorce i oglada telewizje, ewentualnie zbiera wszelkie gadzety z monster czyms tam, Aaa i teraz dostala tablet, wiec pewnie teraz to jest glowna rozrywka
Plan mam taki aby przez ten czas odciagnac ja od telewizora, zabracna basen, lodowisko,, z psami na spacer, upiec ciasteczka, poczytac z nia ksiazki, gry jakies tam zakupilam do wspolnego grania.
Problem jest taki, ze mloda praktycznie na nic nie ma ochoty...
Chcialabym kupic mlodej, pare ksiazek, roznego typu, a nuż ja cos zainteresuje
OK, to juz wiemy na czym stoimy. na pewno nam sie uda wymyslic cos ciekawego dla opornej szesciolatki :)
to chyba zależy od dziecka ;) Janoscha się lubi albo nie ;) tak jak ktoś to już napisał
starszy lubi a młodszy niespecjalnie a ilustracji jest tam sporo
u nas ogólnie jest tak
młody lubi Jukli, starszy nie
starszy lubi Karusię, młody nie i woła nie lubie wilka
więc czytamy dla jednego to a dla drugiego tamto :D
mąz do mnie mówi, Ty lubisz im czytać, pewnie, na moje już mi sił/czasu nie starcza :P
Panamę Janosha brać choćby dla swojej przyjemności czytania ;)
o bałaganie jeszcze był Franklin
o tak dokładnie, franklin mały bałaganiarz, mamy - świetna - szczególnie przy chłopakach :D
Dziewczyny, może któraś ma w domu "Kapuściaki to my"Landau? Miałabym prośbę na pw :)
W "Czerwonym koniku" można zamówić "Zimowe popołudnie" o dyszkę taniej i to już z przesyłem :P
http://www.czerwonykonik.pl/s/sklep
Czy ja już pisałam, że Was nie lubię? :P :twisted:
Ok, wzięłam tą Panamę - w sumie za te 17,50zł to szkoda było nie kupić ;) Mamie za to "kazałam" odkopać swoje książki z dzieciństwa, bo póki co mam jedynie Konopnicką i zbiór krótkich bajek do snu - jeszcze powinnam mieć gdzieś fajnie wydanie Brzechwy, no i może Euzebiusz by małą zainteresował... Bo kolekcję bajek disneyowskich to chyba zostawię na za 3-4 lata :P
Zaza - mam pierwszy trop - Malutka Czarownica Otfrieda Preusslera. wciagajace to bardzo, podobnie jak inne ksiazki tego autora http://www.wydawnictwobona.pl/autorz...ussler-Otfried mysle dalej :)
Ja rozumiem, że Zaza chce ciut ambitniejsza literaturę młodej pokazać, ale skoro ona taka humorzsta z deczka to może Hanię Humorek: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/48274/hania-humorek
Myślę, że na początek przyjaźni z książkami bedzie dobra
Ojej jakie fajne te ksiazki. Mlodej w ogole nikt nie czyta, bo mloda przed zasnieciem telewizje oglada :hide: Z ksiazkam miala do czynienia, tylko tyle ile w przedszkolu pani im czytala. Tu bardziej chodzi o pokazanie mlodej, ze i ksiazki moga byc fajne. Zreszta nie mam zamaru miec wlaczonych tych disney chanellow w swoim domu.
Zarowno Hanie jak i sympatyczna czarownce zamawiam.
Znalazlam takie jeszcze ksiazki http://lubimyczytac.pl/ksiazka/58348...iem-z-wisniami . Mysle, ze ta ociekajaca rózem okladka, moglaby damie wplynac na zainteresowanie sie zawartoscia. Piaskowy wilk chyba tez by sie nadal ? A Pompon ? http://merlin.pl/Pompon-w-rodzinie-F....html#fullinfo Gdy przegladalam go w empiku to mnie wciagnal
o Hani Humorek nie znam ;)
Piaskowy WIlk jest swietny ale na poczatek moze byc chyba troche trudny.
ja bym obstawiala cos z dziewczeciami w rolli glownej :D Tajemniczy ogrod? albo Mala ksiezniczke? albo Pipi moze - jak dziecie nieoczytane to moze w zakamarkowej wersji obrazkowej?
albo Lotta - tez na poczatek obrazkowa moze - Zakamarki wlasnie wydaly wszystkie trzy opoiwadania w jednym tomie. a potem Dzieci z ulicy Awanturnikow i Lotta. zwlaszcza Lotta :D
mysle dalej :)
Zaza - cukiernia pod pierożkiem jest fajna, ale rzeczywiście ciut słodka. Rzecz nie dzieje się współczesnie, ale jakoś w I poł 20 wieku w Wielkiej Brytani. Moim dzieciom - w tym 8 letniemu chłopcu bardzo się podoba.
W typie Hani Humorek mam kilka typów ale bardziej dla chłopaków niestety, choć wiem że dziewczynki tez to czytają ( Koszmarny Karolek, zapiski luzaka, Jacek i placek - są 3 tomy chyba http://lubimyczytac.pl/ksiazka/14939...k-szkolny-smok)
Melduję, że zabraliśmy się dziś z Jankiem za AUTA i NA BUDOWIE i chyba oboje jesteśmy trochę rozczarowani... Czereśniowa wyznaczyła u nas jednak pewien poziom, któremu te pozycje do pięt nie dorastają, buu.
a Te mrówki ma ktoś?? nie wiem czy bardzo dziecinne czy coś mądrzejszego w nich jest. Dla Trzylatka:)
http://www.nk.com.pl/opowiem-ci-mamo...l#.UpM_GCfS038
Obrazki okej ale tekst wierszowany taki sobie ale tylko przerzuciłam. I mało tego tekstu.
A ja podpytam o jakąś pozycję o smokach dla trzylatka, jakiś czas temu jul szukała, wiem że jest chyba coś ze Świata w obrazkach,Smok wawelski Chotomskiej, coś o smoku lubującym się w krówkach, ale czy coś jeszcze?
My mamy mrówki. Mój dwuipółlatek ogląda z zainteresowaniem. Obrazki są lekko humorystyczne, ale bardzo wiernie oddają życie ściółki leśnej. Jeżeli kogoś ten temat bawi- uważam, że świetne. Ta książeczka może zaciekawić życiem w lesie, a potem temat można pociągnąć. Mój synek ma tatę leśniczego, więc ściółka mu bliska:)
Jeżeli chcesz troszkę podejrzeć jak wyglądają ilustracje-www.mrowisko.nk.com.pl - uzupełnienie książeczki informacjami o owadach i ich zwyczajach. Obrazki zaopatrzone są w krótkie wierszyki zagadki- typu policz coś, albo znajdź na obrazku itd.
Moim zdaniem warto:)
Też coś czuję, że młody, jak się już oswoi z nimi, to ze względu choćby na tematykę będzie do nich wracał, ale póki co porzucił w połowie, czemu się nie zdziwiłam, bo też mi nie podeszły te rysunki... no i byliśmy mocno rozczarowany wyglądem karetki choćby (Ne! Ne! Ne! :D)
Zawsze tanio jest tu: http://aros.pl/ksiazka/noc-na-ulicy-czeresniowej
Ale nie wiem czy wystarczająco tanio:)
Dostałam na mailaod ZNAKu kod rabatowy 60zł w prezencie przy zamówieniu za min.150zł - jeśli komuś byłby potrzebny, to podam na pw :)
Ja właśnie wróciłam z dziećmi z biblioteki. Każda z córek przyniosła po 3 książki a ja się tylko cieszę, że za tydzień je oddamy i nie zajmą nam miejsca na półce :ninja:
chyba 40%? ;)
faktycznie :hide:
ach, już samo przeczytanie takiego wyznania działa odświeżająco.
ktosia tu ostatnio (Paskówka?) pisała o poczuciu przesytu. ja też, po tym jak dokonawszy jakiś miesiąc temu kompulsywnego zakupu hurtowego w Arosie, poczułam się co najmniej bulimicznie.
bo gdy przyszła ta wielka paka, przyjemność stopniała. dużo więcej radości sprawia mi kupno czegoś pojedynczego, za to wymacanego (także myślami). i widzę (po raz kolejny), że chłopczykowi mojemu wszystko jest jedno czy z całej serii o Pomelo ma wszystkie czy tylko jednego. i tak wałkowałby najchętniej jedną książkę na okrągło. a poza tym jest coś pociągającego - zarówno w niezaspokojeniu, jak i w umiarze:-)
szaście, mam ostatnio podobne przemyślenia - klikam oczywiście każdą forumową okazję, wertuję księgarnie netowe, śledzę nowości ale coraz częściej odpuszczam zakup - chyba nie tylko moje dzieci mają przesyt ;)
Ja robię najpierw tak - sprawdzam czy interesujaca mnie ksiazka jest w naszej bibliotece, jesli tak, to zapisuję sobie na liscie w excelu z adnotacją, że do wypożyczenia, ew. rezerwuję z bibliotece. Jeśli nie ma to wpisuję na listę chciejstw, którą zanosze do pani biblotekarki i cierpliwie czekam az mi ja kupia:)
Czasem coś kupuję, ale zwykle przed okazjami (urodziny itp.)
a poza tym ja lubię jak widok książki uruchamia wachlarz skojarzeń:-) że tę kupiłam w amoku, na targach, po tamtą Tadzio wyciągnął łapkę w Kredce, a jeszcze inną posiadłam w drodze wymiany z kimś kogo lubię. jak mam 15 książek z anonimowego arosa, to w skojarzeniach jakieś takie rozwodnienie następuje, a do tego generalny deficyt. przynajmniej tych startowych:-), a startowe skojarzenia, wierzę w to nieśmiało, mają też duży wpływ na to jak się potem z takim przedmiotem człowiek dogaduje.
tak sobie myślę od jakiegoś czasu, że muszę się wybrać z dziećmi do Ambelucji - póki co byłam sama, a tak sobie wybiorą co będą chcieć, ale wtedy na bank nie skończy się na jednej ;)
Ano właśnie. Póki to ja jestem w ciągu to pół biedy, ale czasem w ciągu są dzieci. Właściwie wpadają w rozpasany konsumpcjonizm przy każdej wizycie w Badecie. Ponieważ zapowiadam im, że nic (poza upatrzoną potrzebna rzeczą - ostatnio był to prezent dla siostrzeńca) nie kupujemy, one kupują sobie same, za kieszonkowe. Bilans niedzielny: nowy Mysi Domek, książka do mazania o księżniczkach, ćwiczenia z Basią i "Sezon na zielone kasztany" Kosmowskiej. Poddałam się i kupiłam sama dla siebie "Świat według dziadka", a małzonek złapał się za poradnik użycia młotka Widłaka i Pawlaka (dla przyjaciela na imieniny podobno).