Też żałuję, ale nic straconego :mrgreen: my do Białogóry pojechaliśmy już 4 raz i za rok znowu pojedziemy :) Mieszkamy zazwyczaj na ulicy Morskiej 2, w domu "Bartek" tuż obok drogi, za tabliczką z napisem "Białogóra" :)
Wersja do druku
Kasia miło mi :D
:hello::hello:
Visenna!!!! no wiesz!!
jak się mogłaś wstydzic???? ;)
byłyśmy prawie dokładnie w tym samym czasie w Białogórze :)
A jeśli dziewczyny "z Białogóry" widziały wariatkę, która jeździła na rolkach i pchała wózek, to to też była ta od girasola :mrgreen::mrgreen:
super sprawa, takie jeżdżenie :)
wózeknam służył jako bagażówka, na rolkach szybciej zdecydowanie niż na nogach - no i - kondycja! :mrgreen:
Nianja - to ja macałam! Dzieć dwa razy przez 11 dni był w wózku, jak raz wtedy też.
A po tej naleśnikarnii plułam sobie w brodę, ze bliżej nie oglądnęłam tego MT!
A mnie spotkała niewiarygodna historia - podczas rejsu statkiem wycieczkowym z Ustki spotkałam naszą kachnę2001 z Hanią i mężem :omg: Niesamowity zbieg okoliczności :-)
Byliśmy przez tydzień w Jarosławcu, do Ustki wybraliśmy się specjalnie na tę wycieczkę.
W Jastrzębcu widziałam jedną mamę (w towarzystwie starszego chłopca i męża) niosącą dziecko w CZYMŚ pod kurtką dla dwojga (wydaje mi się, że to chusta była), i jedną mamę w czerwonym Infancie, zupełnie mały dzieciak dyndał jak torebka na biodrze.
ja byłam przez tydzień w Trójmieście. bilans - jedno nosidło turystyczne, z pięć wisiadeł i ani jednej chusty. zero. nul. :ninja: ale za to spotkałam pozytywnie zakręconą byłą chustomamę ze sklepu orientalnego w "Krzywym domku" na sopockim Monciaku
Mocno chustowo w tej Białogórze:lol: Będzie to argument przy wyborze miejsca w przyszłym roku:) My przez dokładnie calutki miesiąc w Juracie widzieliśmy 1:!: chustę. W dodatku ostatniego dnia. Był to turkusowy leoś. Swoją drogą z bliska zdecydowanie ta chusta zyskuje:)
My w nocy wróciliśmy po dwóch tygodniach w Darłówku. Pozdrawiamy serdecznie :
mamę z maluszkiem ok.4m-cy(?)zamotanych w coś ciemnoniebieskiego pasiastego, mamę w czymś jasnym z baaardzo dużym dzieckiem(małe w wózku jechało- starszy brat może pozazdrościł;)) i wszystkich innych zamotanych, którym nachalnie sie przyglądaliśmy a moje dziewczynki z radością wielką na ich widok krzyczały: mamoo, chustaaaa! My się nosiliśmy w MT czerwono-kwiatkowym;)
Wisiadeł napotkanych-6, w tym 2 przodem do świata, chust napotkanych: 4...chyba:)
Za rok tez będziemy we wrześniu w Darłówku! Może ktoś chustowy tam bywający się ujawni?