dziękuję! :D
Wersja do druku
dziękuję! :D
Ja też dziękuję za tą instrukcję.
Mój kręgosłup jest bardzo wdzięczny za takie rozwiązanie:)
Pierwszy raz od dawna nie bolą mnie plecy po noszeniu Kluski.
Jest nadzieja dla nas no i polubimy się znowu z długą chustą:)
Dziękuję za instrukcję. Choć chyba mój kręgosłup jest ci najbardziej wdzięczny :)
przełamałam się i zamotałam dziś starszaka w DH :) dałam radę z 4,2 jeeeeh :D czyli nie muszę nowej szmatki kupować żeby motać dh, bo skoro starszak się zmieścił, to młodszy tym bardziej :D
Nie wiem czy pytam w odpowiednim wątku..Mam malucha, 10 kilogramów i dopiero niedawno zaczęliśmy się chustować. Nosimy się własnie w plecaku z koszulką. Wczoraj pierwszy raz dłużej niż zwykle , bo ponad godzinę (wcześniej po kilkanaście minut) i teraz moje pytanie.. Po rozwiązaniu zauważyłam na udach dość mocno odciśnięte ślady od materiału ( tam gdzie idą te skrzyżowane poły), nóżki nie były sine.. Czy tak może być ? Czy mogę coś poprawić ? Starałam się jak najlepiej rozłożyć materiał, ale nie wychodzi mi to jeszcze jakoś super...
Krewka, odciśnięty materiał to norma przy chustowaniu (przynajmniej u mnie). Jak nogi nie sinieją to na pewno jest ok
Dzięki wielkie za odpowiedź :) wolałam się upewnić, że wszystko jest ok :)
Mam jeszcze jedno pytanie, dziś z ciekawości po rozmotaniu zajrzałam pod pieluchę i była mocno odciśnięta na brzuszku i mam wrażenie, że na okolicach płciowych też- czy to możliwe, że za mocno małego dociskam do siebie ? Czy może mieć na to wpływ zbyt płytka "dupowpadka" ?
ale super instruktaż! cieszę się, że na niego trafiłam. teraz tylko czekam, aż moje dziecko łaskawie usiądzie :duh:
krewka odgniecenia są normalne, to kwestia napięcia i nawilżenia skóry.
Olalen, dziękuję za odpowiedź :) W takim razie mam nadzieję, że wszystko jest ok, odgniecenia dość szybko znikły..
Odkopałam wątek bo chciałam sprawdzić czy dobrze ostatnio zamotałam i... Ostatnio stworzyłam jakieś nowe kosmicznie wiązanie! A ja myślałam, że to zwykły z koszulką plecak był :P. Swoja drogą wygodnie mi było, ale już nie pamiętam jak ja to powiązałam ;).
Odkopuję temat bo instrukcja jest fajna.
Ale.. Ja już nie wiem co robię źle :/ Zawsze pod koniec wiązania mam problem z węzłem- jeden koniec chusty jest długaśny, a drugi na tyle krótki, że nie da się zawiązać węzła na brzuchu- dzisiaj dzieć miał go pod pupą, ale zawiązanany na końcóweczce krótszego końca. Niby mogę przesunąć środek chusty tak, żeby starczyło, ale zawsze o tym zapominam.
Jak Wy to robicie, że tak ładnie Wam wychodzi węzeł na brzuchu?
Środek koniecznie trzeba z dziecka przesunąć a potem to już kwestia wyczucia ile żeby węzeł wypadł w dobrym miejscu
Albo motać z długiej, długiej chusty.
Odkopuję wątek, bo męczy mnie pytanie, na które nie mogę znaleźć odpowiedzi.
Dlaczego plecak z koszulką jest wiązaniem asymetrycznym? Gdzie dochodzi do tej asymetrii? Czy z tego powodu trzeba motać naprzemiennie, tzn. z koszulką raz od lewej do prawej, a raz odwrotnie?
Nikt nic? Może któraś z doradców coś wie i jest w stanie mi to naświetlić? Pliiis. ;)
Może dlatego że asymetrycznie dociągasz tzn część chusty i docisk idzie do góry a część poziomo (to że masz potem znów chustę na swoim ramieniu tego nie zmienia). Jak dużo nosisz to pewnie warto zmieniać.
Bo obciąża jedno ramię :)
Wiążesz sama? Ten pas który idzie z pleców dziecka na twoje ramię przejmuje sporo ciężaru, drugi pas idzie na biust, na plecy jako druga warstwa i dopiero potem na drugie ramię. Tego może na początku nie czuć,niektórzy nie czują wcale, ale są osoby które to wybitnie drażni, różnie. Trudno jednak o jednakowe zarówno napięcie jak i przeniesienie ciężaru w warstwie wewnętrznej (nr 1 na plecach) jak i zewnętrznej (drugiej na dziecku, tej co najpierw nas opasała z przodu).
To samo jest z np wiązaniem 2x - teoretycznie równe, no ale nie, warstwa wewnętrzna (o ile nie będzie jakaś niedociągnięta...) jednak przenosi większy ciężar na jedno ramię niż zewnętrzna na drugie, no ja to czuję, raz bardziej raz mniej, przy wiązaniu rzadko pamiętam o pilnowaniu stron, zazwyczaj lecę "na jedno kopyto" jak mi odruchowo wychodzi - a potem czasami żałuję ;)
W ogóle wiązanie asymetryczne to nie takie które robi dziecku "jedną nóżkę bardziej" (typu cokolwiek na biodrze) ale także takie które nierówno rozkłada ciężar - asymetrycznie obciąża rodzica. Dlatego np dla mnie odwracanie krawędzi w kółkowej poprawia trochę symetrię ułożenia nóżek dziecka ale nie symetrię wiązania - nadal mama ma obciążone jedno ramię, nadal dziecko jest całe (rączki, głowa) ułożone "bardziej " w jedną ze stron, nadal chusta "ciągnie" ciało dziecka bardziej w jedną ze stron. Ot, po prostu warto mieć tego świadomość :)
Dziękuję za obszerne wyjaśnienie! :)
A włąściwie o jest wiązanie dla siedzących czy siadających? No bo to chyba duża różnica..