hahaha wlasnie moj jest taki ;) jak to przeczytalam to zaczelam sie zastanawiac ilu ludziom działam tym na nerwy :hmm:
Wersja do druku
Padłam z tym tekstem z bazaru :D
W jeden z chłodnych dni mijałam rodzinkę z małym chłopcem. Niunia w chuście, obie w polarze dla dwojga, ja w kurtce, zatem Młoda mało widać. Za plecami słyszę "Mamo, a to dziecko nie ma nózek buuuu!". No to odwróciłam się, kucnęłam i wysunłema obie nózki spod polara i mojej kurtki. Chłopiec sie rozpromienił sie z ulgą i zaczął mamie gadać, że on tez by tak chciał. :D
A ja myślałam że Wy tu trochę przesadzacie ;) bo za mną nikt się specjalnie nie oglądał do tej pory no i dzisiaj miałam za swoje: podczas krótkiego wypadu do sklepu zatrzymywałam sie 3 razy na "pogadankę", w tym jedna pani niemal wykładu mi udzieliła jak to noszenie pomaga budować więź z dzieckiem i o prawidłowej pozycji, żabce of kors, a jeden dziadek z babcią założyli się z daleka co niosę - dziadek obstawiał piłkę:lool: no w każdym razie bardzo pozytywnie.
a ja nienawykła do takiego zainteresowania na pyt - chłopiec czy dziewczynka - odpowiedziałam że chłopak:hide:
Dziś mój M. mnie rozwalił! Poszliśmy ze święconką, a on nagle mówi: ALE WIOCHA! Z tobą to wstyd iść. Wszyscy się za tobą oglądają! Normalnie :szok: Przypomniałam mu, że na początku sam nosił (teraz są sprzeczki i dobre dociąganie i nie chce). Wycofał się i stwierdził, że te chusty to taki lans warszawski. :) W sumie to się uśmiałam. Dawno nie był z nami na spacerze chustowym i zaskoczyło go aż takie zainteresowanie (akurat wyszło dużo osób z kościoła).
Ostatnio wracam z Maksem z placu zabaw. Młody na plecach w ergo. Zaczepia mnie babcia z wnuczką: ooo, jak fajnie chłopiec w plecaczku siedzi :D A nie jest pani ciężko?
Więc odpowiedziałam, że jestem matka pociągowa i jestem przyzwyczajona :)
Hahahaa mój nie-mąż stwierdził ostatnio,że czuje się ze mną jak gwiazda,bo gdzie nie szliśmy to ludzie kampią :P A najgorzej jest, jak jeździmy do mojej mamy do Kędzierzyna. Kobieta, i to w dredach, i to z dzieckiem, i to w chuście! A jak ubiorę do tego jakieś kolorowe szarawary... sensacja na pół miasta O.O
Za to mnie wczoraj starszy Pan co zwiedzał Kraków spytał,czy może zrobić mi i młodemu zdjęcie, bo fajnie to wygląda, a już dawno nie widział,żeby ktoś w chustach dziecko nosił ;)
Szłam jak zawsze sobie na spacer z Grzybkiem na plecach, psami, po drodze zakupu i na koniec poczta.
Mijałam trzy babki z dzieciakami w wózkach, przeklinały coś tam pod nosem na mnie, że wariatka niby...nie wiem, uśmiechnęłam się tylko do pięknych jakże pociech poowijanych w sterty kocy i poszłam dalej.
Zmierzając na pocztę z daleka zauważyłam jedną z nich - tę najbardziej i najwulgraniej komentującą, jak próbuje się wtachać na pocztowe schody. W centrum miasta trzy poczty, do wszystkich prowadzą konkretne stopnie. Najpierw próbowała wnieść wózek, nic z tego, potem zaczęła zbierać manatki, zakupy, torebkę i wyciągać dziecko. Kiedy doszłam do poczty zdesperowana i obładowana próbowała otworzyć drzwi. Zapytałam, czy może pomóc? Myślała, że dzieckiem we mnie rzuci ze złości!Przeklnęła coś pod nosem i odwróciła się na pięcie. A ja minełam ją i weszłam - razem z psami, bo poczta z zoologicznym połączona :)
I tym razem nie z uczuciem triumfy bynajmiej, raczej żal mi jej było. Nie wiem czemu kobiety uparacie wierzą, że dziecko można transportować tylko w wózku....no bo mamy te nie jeden raz mijałam i nie jeden raz słyszałam obelgi na swój temat. Ja bym chyba na jej miejscu zapytała w czym to Pani nosi, bo widzę, że Pani jest łatwiej itd.
Dziś spotkały mnie same miłe rzeczy: mężczyzna ustępujący mi w tramwaju miejsca z zachwytem powiedział "cuuuudo!", kilka osób miło się uśmiechnęło na nasz widok, a podczas powrotu do domu (również tramwajem) starszy pan zaczął opowiadać, jak to dobrze, że chusty wracają, bo on pamięta, jak go mama nosiła w chuście w kratę :) i w ogóle, że to dobrze dla dziecka, lepiej niż wózek; że mały czuje serducho mamy, itd... :D
Rozśmieszyła mnie tylko sytuacja przy budce z zapiekankami: czekała babcia, jej córka i mały wnusio. Na widok mojego chuściaczka babcia powiedziała do córki: popatrz jak bobas i jak mu dobrze! A jej wnusio w gondolce..
Dziś udało mi się namówić M. na spacerek. Miał małą pod kurtką, zamotaną jeszcze na wierzchu kominem. On jest wielki, więc nic nie było widać (ogon schował pod kurtkę). Nie było osoby, która by się za nim nie obejrzała. Niektórzy wyciągali się, by zajrzeć co on tam ma. Jakoś specjalnie mu to nie przeszkadzało. Strasznie dumny szedł. :rolleye:
A mnie jakiś czas temu po raz pierwszy zdarzyła się dłuższa rozmowa na temat chust, z młodą dziewczyną. Od "ooo, jaka słodka", przez "a wygodnie tak?", do "jak sama będę miała dziecko to na pewno sobie chustę sprawię". :D
Jestem z siebie dumna, propaguję co dobre. :ninja:
Wczoraj na mój widok z dzieckiem w chuście i kurtce dla dwojga kilku gimnazjalistów zareagowało wybuchem śmiechu :mad
Miłe to to nie było :-( A dzień kiepski miałam...
Na szczescie dzieciaki tutaj maja w nosie takie sprawy kto w czym nosi :P
Wracając dziś od chłopaków ze szpitala ze Smokem na plecach spacerowałam do domu.
Zaznaczam, że młodego nie było specjalnie widać (poza głową)- miałam na sobie cienką kurtkę - więc zarówno młody jak i chusta byli schowani - nóżek też nie było mu widać:ninja: no ale wracając...
Stoję przy pasach na światłach, obok sklep pierwszej potrzeby na murku siedzi dwóch mocno wczorajszych panów lubiących odzież z paskami:ninja: jeden z bardziej pełną drugi z bardziej pustą buteleczką kolorowego %płynu, rozmawiają piękną polszczyzną;), dzielą się trunkiem...usłyszałam dzwonek smsa, wyciągam z kieszeni komórkę i odwracam się bo słonko oślepia i nagle słyszę:
- "o rzesz orzeszek (na potrzeby forum złagodziłam język tubylczy:twisted:) ale daje w banię"
- "coś ty, stary"
- "normalnie mam zwidy -patrz, laska ma dwie głowy":rolleye:
nie wyprowadzałam z błędu:twisted: i poszłam przed siebie.
ja w piątek na starowiejskiej w Gdyni czułam się jak kosmitka :P, wysiadłam z auta wyciągnęłam młodego z fotelika zapakowałam na plecy i tak przemierzaliśmy ulice w poszukiwaniu Bławatka (sklep z tkaninami) bo niedawno sie tutaj przeprowadzilismy z Wrocka i jeszcze miasta dokładnie nie znamy :P normalnie ludzie wytrzeszczali oczy ze zdziwienia i dziwne miny robili na nasz widok :P. Panie w sklepie też były w szoku a jeszcze jak powiedziałam że potrzebuje flanelki na pieluszkę to komentarz to takie pieluszki się jeszcze używa ?! :P
No tak.. U nas prędzej spotkasz kobietę o dwóch głowach niż niosącą dziecko na plecach ;) Świetna historia!
Astro, dobre, dobre ;)
Moze na odwyk pojdzie :P :P
Byłam na uczelni podbić legitymację. Pani w dziekanacie prosi zawsze studentów, by przynosili hurtowo, ewentualnie można zostawić przed zajęciami, a po przyjść po odbiór. Wchodzę z legitymacją w ręku i Natalką na brzuchu.
"Z takim załącznikiem to Panią od ręki obsłużę" :D Mój kochany Załącznik :D
Nie obyło się oczywiście bez krótkiej rozmowy o noszeniu ;)
Nie tylko pan...:mrgreen: zresztą ja ostatnio tylko straszę ludzi chustą- chyba czas przestać nosić:ninja: tydzień temu w sobotę jak myłam drzwi wejściowe do mieszkania - sąsiad zobaczył wystający zza drzwi kolorowy ogon chusty, usłyszał dziwny dźwięk (spray do kurzu) i...spadł ze schodów:roll:- podobno myślał, że to...wąż
Wiesz ta wszechobecna chemia, GMO, czarnobyl ...czegoż to teraz nie zobaczysz na ulicy:p
A załączniki nosimy słodkie - prawda:cool:
Dzisiaj w biedronce dwie małe siostrzyczki:
- Patrz Pani ma tam dzidziusia!
- Co ma?
- No dzidziusia, jak kangurek !
- ... ale gdzie jest ten kangurek?
Rozbroiły mnie :-P
Wczoraj wracając ze spaceru z synkiem, patrzę a tu jacyś starsi państwo zatrzymali się i się do nas szczerzą: "ooo dzidziuś, myśleliśmy, że to piesek" :duh:
Na porządku dziennym jest to, że panie w sklepach, aptekach, drogeriach etc nie mogą się skoncentrować na tym o co proszę, bo są tak wpatrzone w zamotanego Tymka, a on sprzedaje im uśmiechy :D uśmiechami nie da się niestety płacić, ale nieraz udało nam się dostać jakiś rabat lub gratis ;)
Dziś w autobusie 2 starsze panie szepczą do siebie "dziecko czuje bliskość".
W ośrodku pomocy rodzinie (tam, gdzie becikowe) pan mnie zaczepił, że on też by chciał chustować, ale nie wie, jak...A co zabawne - do tegoż urzędu wchodziły 2 panie z wózkami, ale z racji samozamykających się drzwi przydała się im moja pomoc w wejściu (a mój dzieć w tym czasie spokojnie przyglądał się światu).
Znów w innym busie pani koło 55 l. "szkoda, że za moich czasów nie było takich rzeczy" - widziała w tv program o chustach i popiera.
A jutro zobaczymy, jak Jaga się czuje w chuście w prawdziwym lesie - jedziem do grądu oglądać wysyp kwiatów :)
My ostatnio tylko usmiechy zbieramy (jakoś tutaj to bardziej normalne, ze się nosi niż w Pl), mloda ostatnio machała panu na przystanku po drugiej stronie ulicy, nie wiedzialabym pewnie, co ona tam wyprawia, ale nagle pan się śmiał jak nie wiem co i machal w nasza stronę... Panna wujków szuka, czy co? bo to nie pierwszy, którego zaczepiala :ninja:
Sezon na "temu dziecku krew do nóżek nie dochodzi" i "nie za zimno bez czapki (20C) uważam za otwarty.:duh:
Skąd inąd na przystanku podszedł do mnie pan "pod datą" i zagadał:
- A wie Pani, że teraz naukowcy mówią, że takie noszenie to dla dziecka najzdrowsze jest???"
No to se pogadaliśmy o tym jak bardzo :D:D:D
jejku jak czytam te historie to ludzie naprawde sa dziwni ;o;o
ja dzis za to spotkalam pania z dziewczynka ktora miala nie wiecej niz 2 tyg i byla w nosidelku chico i mimo ze podporke do polowy glowki miala to latala jej ona na boki ze szok a jeszcze widok wkladajacych dwoch kobiet dziecie do nosidla w grubej kurtce (trzesienie dzieckiem coby wpadlo w nosidlo :P) bezcenny ;)
jestem ciekawa jak ludzie beda patrzec na nas (mame z blizniakami zachustowanymi w sklepie)
a to jeszcze tyle miesiecy czekania by sie przekonac :lol::lol:
Loża szyderców (3 'miłe' starsze Pani w siedzące przed blokiem):
-O matko, takie małe dziecko do chusty!
- Jejku,przecież on prawie głowy nie trzyma, ma taką ciężką tą głowę,że mu na boki pójdzie i kręgosłup złamie!
-Jadźka co Ty gadasz? Jak tam złamie! Skręci mu się kark po prostu jak tak głowę do tyłu da i po dziecku, Ci ludzie to teraz zupełnie o zdrowiu dziecka nie myślą...
:shock: