zrozumiałyśmy :D
I dlatego faktycznie myślę, ze mama misia ma problem
juz prędzej bym rozumiała rodzaj nijaki typu "ono [dziecko] zrobiło"
Wersja do druku
zrozumiałyśmy :D
I dlatego faktycznie myślę, ze mama misia ma problem
juz prędzej bym rozumiała rodzaj nijaki typu "ono [dziecko] zrobiło"
Dwa dni bez kompa, a tu taka dyskusja...
mamy misi vel misia do chusty juz nie przekonamy, niestety,
ale tez poczulam sie obrazona jej tonem wypowiedzi. Kij jej w oko, jak troche tego swojego misia po lesie ponosi, to zmieknie;)
ja tez zrozumialam, tylko oftopikowo zeszlo na mowienie inaczej do dzieci :)
z lali zeszlam, bo mi sie juz cisnely slowa niewybredne
wiem, ze pewnie nikomu sie juz nie chce do tej dysputy wracac, ale zajrzalam na zawitkowskie forum i z tego burzliwego watku moderator(ka) usunal polowe postow :) a tyle sie sekta moherowa napisala :) :)
tulipowna, dobrze że tu nam nic nie zniknie 8))
choć czasem jednak znika..........ale pewnie w dobrej wierze
heheheCytat:
Zamieszczone przez tulipowna
nawet moj wywalily, a ja tylko zapytalam jakim codem miala talie pod koniec ciazy, a o chustach nic nie pisalam :lol: :lol: :lol:
o matko a co sie dzieje na kawalku szmaty??? no to nie dosc, ze moherowa sekta, to jeszcze schizofreniczna do tego! ludzie zaczynaja nas nienawidziec :)
ciekawe tylko co na kawałku szmaty robia i skąd sie wzięły te panny :?: :!:
cos mi smierdzi tutaj rozwojdziecka, chyba specjalnie na nas napuszcza :wink:
desant z lipcowek, cos tam wroclawskie chustomamy podpadly, Ty sie adriana dowiedz co i jak :)
Donkaczka, podziwek i ukłon - aleś się napisała. Prawdę mówiąc miałam dosyć przepychanek, ale wkurzają mnie takie desanty. I szkodzą PZ bardziej niż jego poradnik i wykrętne wypowiedzi. Liźnie taka słowo "chusta", nie doczyta szczegółów i się mądrzy - ot światek nasz jest jednak zdeczka zaściankowy, szkoda słów.
A mnie to raczej smuci :(Cytat:
Zamieszczone przez tulipowna
a mi jest smutno ze Zawitkowskiego na szmacie tak potraktowano
nikt nie ma patentu na 100% racje i czas weryfikuje wiele pogladow. dlatego jesli cos wybieram to dlatego ze wydaje mi sie to sluszne i z pelna swiadomoscia ze to moj wybor i moje konsekwencje i ze moge sie mylic.
daleka bym byla od namawiania kogokolwiek do czegokolwiek - moge jedynie pisac o swoich osobistych doswiadczeniach i cos chwalic. pewnie to sterylna postawa ale nikt nie lubi jak to tu ktos slusznie ujal 'apostolow obcej wiary'
a co do tego watku - to ja rozumiem i cenie Moderatorke i mysle ze dobrze ze wyciela czesc komentarzy w tym i moje bo faktycznie od tematu odjechaly
a watek o Zawitkowskim jest niefajny bo co by nie myslec to nikt w tym kraju tyle nie zrobil w temacie opieki i szacunku dla dzieci i dobrze ze jest taka medialna osoba.
Ten sie nie myli kto nic nie robi. A ten czlowiek zrobil duzo i moze na tym warto sie koncentrowac?
Aggie, ale nie wiem, czy zauważyłaś, jak zostały w tym wątku potraktowane chustomamy, które dla chuściarstwa robią o wiele więcej niż Pan Zawitkowski - jak sekciary, szmaciary, schizofreniczki, półgłówki i niedouczone panny. Wybacz, ale ja się poczułam obrażona.
A Pan Zawitkowski może (i pewnie będzie) stać z upiorem maniaka przy swoim zdaniu na temat chust.
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... w=74202853
a kto napisał że w zimie??
nie ludzie tylko nawiedzone w druga stroneCytat:
Zamieszczone przez tulipowna
nie pochwalam balwochwalczego pedu do przerzucania odpowiedzilnosci na autorytety, ale moge zrozumiec, ze ktos kto kieruje sie tylko opiniami "specjalistow" roznej masci dostaje nerwowej czkawki, gdy zwykla mama odwazy sie nie zgodzic i miec swoje zdanie
no jak tak mozna podwazac autoryety, przeciez wywalamy ich swiat do gory nogami :)
mi wystarczy poziom wypowiedzi osob po drugiej stronie barykady: emocje, zero argumentow, obrazanie
na tym tle chustomamy wypadaja rozsadnie i grzecznie, momentami az za grzecznie, co wylalam z siebie na szmacie
kajkasz wlasnie w podobnym tonie na szmacie napisalam :)
aggie wybacz, ale nie znasz historii i kulisow sporu z PZ, a co do traktowania, to wazeliny w jego strone tez polecialo sporo
on nie ma monoplu na wiedze, powinien dopuscic mysl ze jest omylny i neco poszerzyc horyzonty
Kasiu, Twój ostatni post na szmacie był kwintesencją tematu - pięknie napisałaś!
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... a=74217264
Kasia - nie znam - masz racje. I nie napisalam ze wszystko mi sie w temacie Zawitkowskiego podoba. Nie bardzo moge sie rozwijac w wypowiedziach bo mam dziury w mozgu (malo snu) i tylko lewa reke do dyspozycji (karmie).Cytat:
Zamieszczone przez DonKaczka
Podsumowujac - moja opinia (nie znajac calosci tematu) na dzis pokrywa sie z Twoja :)
LOL, ale mnie ominęło! No ale poczytałam sobie i w sumie też odnosze wrazenie ze jestesmy traktowane jak jakies zboczone sekciary.
Chociaz z tym posliznieciem na lodzie to ostatnio bardzo prawdopodobne, nawet przy wyjsciu do lekarza z samochodu :-)
Racjonalnie myślący człowiek zawsze dopuszcza, że sie myli, i jest gotów zmienic zdanie, jeśłi napotka odpowiednio mocne/liczne argumenty. Jeśli tkos prezentuje postawę "jest tak jak mówię i nie ma sposobu, zeby mnie przekonać" to to nie jest postawa racjonalna. W zwiazku z tym IMHO nie zasługuje na poważne traktowanie, oraz, niestety, nie da sie z nia dyskutować, jak i z każdym innym uprzedzeniem.
Don Kaczka znowu cie tam pokasują :wink:
Proponuje olewac glupie gadki Mamy Misia i odpowiadac tylko rzeczowo na pytania, zeby nie odstraszac ludzi :wink:
niby nikt, ale chyba nie pisałaby teraz o wyjeździe w lecie?Cytat:
Zamieszczone przez monjan
jasnie pani wiem, ze zaraz zona wpadnie i pokasuje, ale sie oprzec nie moglam po prostu
wcielenie zadufania ta laska, ale mam dzis rozkoszny nastroj hehe, nie wyspalam sie a Hela od rana daje czadu
Bonkreta logika mi podpowiada
zima w gory ida wyjadacze, na pewno nie z polrocznym dzieckiem i na pewno nie z pytaniem o nosidlo :)
dlaczego nie??ja juz planuje wakacje
musze np. młoedmu paszport wyrobic
i jakąs nową chustę zakupić:))
znowu :?:
dobre miałam przeczucie że mama-cudownego-misia z lodówki nam wyskoczy :D
Donkaczka, zalezy gdzie. Ja z kolei stawiam, że chodzi o przejście do Morskiego Oka i z powrotem, albo Dolina Kościeliską :wink:
zona powinna sledzic mame-cuda, bo przy niej zawsze jakies zamieszanie i cos do skasowania :wink:
apropos co myslicie o tym co napisala silje78???
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... a=74222380
Mnie się obiło o uszy takie cuś, tylko nie wiem, w którym kościele dzwoni - ale jak na zdrowy rozsądek jak mnie jest ciężko podejść i oddychać (a jest, niestety), to młodemu też może być ciężko!
Hihihihi, dlatego pojechałam na Mazury!
Kłamałam - do gór było ZA DALEKO!
ja z 2,5 miesięcznym Michałem byłam w górach, bo rodzice tam mieszkają. co prawda miasteczko na wys. 760 tys. metrów, ale to i tak wyżej niż np. niektóre góry Beskidu czy Bieszczadów. nie wyobrażam sobie żeby przez 4 lata dziecka do dziadków nie zawieźć :roll:
kajkasz - mnie sie tez cos obilo, ale to chodzi o wysokosci powyzej 1000m.npm. Beskidy sa ok.
dokladnie, chodzi o wyzsze partie gor.
czyli że w góry nie powinno się wogóle jeździć czy chodzićw wyższe partie gor. Jestem zaciekawiona , bo my wybieramy sie do Zakopanego w lutym i nie pomyślałam żeto może być szkodliwe dla Bronka. A jak dzieci które tam mieszkają???
w gory mozna, ale lepiej z kilkumiesiecznym gzubem nie zapuszczac sie w wysokosci powyzej 1000 m.n.p.m. (wg innych zrodel 1200 m.n.p.m).
mysle, ze te dzieci, ktore tam mieszkaja musza byc po prostu lepiej przystosowane - jak dorosli ida w gory, to czesto czuja chociazby szum w uszach, wynikajacy z roznicy cisnien wlasnie. im mlodszy organizm, tym gorzej sobie poradzi wlasnie z dostosowaniem sie do takich warunkow.
mysle, ze dobrze zapytac swojego pediatry (kurcze, pisze juz jak p. zawitkowski :) ).
.
a nie jest tak, ze dla bezpieczenstwa, dziecko nie powinno byc w nosidle 'gorskim'. jak bylismy latem w gorach, to mialam takie cudo, wymiennie z MT
wiem, ze odgrzewam stary wątek ale znalazłam to:
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... a=74727418
jakoś nie potrafię poskładać tej opowieści z postami o nosidłach w całość mamy-misia ale taka to już specyfika internetu.
swoją drogą - sporo przeszła...
czyli z 9 miesięcznym w wysokie góry niekoniecznie??
z 9 miesięcznym? myślmy byli z niespelna dwumiesieczniakiem na wysokości 1500 m n.p.m. i nic, zero reakcji, przespała cała trasę:) potem z 8 miesięczniakiem też troche ponad 1000 metrów. a my z gór niewysokich, bo świętoktrzyskich. w czerwcu wybieramy sie zdobywać alpy, oczywiscie z malą. w zależności od reakcji - będziemy stopniowo przyzwyczajać i siebie i ją, mamy zamiar stopniowo wędrowaać coraz wyżej. a moim marzeniem jest wjazd kolejką na "top of europe", a to 3900 m. n.p.m.!!!!! no ale to wielki znak zapytania. mój pediatra mowi, ze do wszystkiego trzeba podchodzić z rozsądkiem i stopniowo.
wow wasze wyprawy robią wrażenie
ale dziewczyny piszą żeby pow 1000 z maluchem nie kombinować, ale widać można inaczej a nawet ekstremalnie
hehhe jak jechałam pierwszy raz, to pisaly, że 1600 m:) tak myślę: tzreba powoli stopniowo przyzwyczajać, z tą Szwajcarią to sama nei wiem, jak zereaguję ja a co dopiero mała. tydzień oswajania, a potem można kombinować, zresztą widzi sie, ze cos z maluchem jest nie tak i wtedy po prostu sie zawraca. to samo jest przy kiepskiej pogodzie czy czymkolwiek innym:)