asia podpisuje sie oboma rękoma pod Twoimi słowami
Wersja do druku
asia podpisuje sie oboma rękoma pod Twoimi słowami
Mnie akurat do fotelika przekonywac nie trzeba. Ale filmy obejrzałam - zgroza - bardzo przemawiają.:thumbs up:brawo Asia!
Tylko teraz sie tak zastanawiam - i jestem lekko przestraszona. Blanka jeżdzi z tyłu - tyłem do kierunku jazdy. I niedawno kupilismy samochód. I on ma chyba 4 poduszki powietrzne. Rozumiem, ze niebezpieczeństwo ze strony poduszek to nie tylko sie tyczy przednich siedzeń?:ninja:
Kurde.....musze z M. pogadac , niech on mi tu tłumaczy wszystko, bo az mi sie poślady scisnęły z niepokoju......
Sylvetta, one są z boku przy przednim siedzeniu te poduszki. Gdyby były z tyłu, byłyby oznaczenia w samochodzie, że tam nie wolno montować fotelików tyłem do kierunku jazdy.
A! No ! To dobrze! Juz mi lepiej. dzięki za informację!
Bedę przed męzem udawała, ze niby zawsze to czaiłam, gdzie sa te poduchy. :DAle kniecznie musze ten temat z nim poruszyc, bo pamietam ze jak z młoda jechałam do domu rodzinnego, to on mi jakies rady dawał, ze jak sama jade to moge ją z przodu montowac....:ninja::confused:
Mi sie zdarzyło raz jechac w chuscie samochodem. I pewnie jeszcze kiedys bym to powtorzyla ale mielismy wypadek w zeszly czwartek , na szczescie mala byla w foteliku i tylko dzieki temu nic sie jej nie stalo. Bez fotelika tylko na piechotke.
W przypadku przedniej poduszki i fotelika montowanego tyłem do kierunku jazdy sprawa jest oczywista. Uderzenie poduszki może powodować tak silny wstrząs mózgu, ze nastąpi zgon. Sfera "poduszki boczne i dzieci" jest w fazie poznawania. Są różne głosy w tej sprawie. To zależy jak duże jest dziecko, jaki jest fotelik i gdzie umiejscowione są poduszki. Problem się bierze stąd, ze konstrukcje samochodów są robione pod kątem osób dorosłych (podstawowe testy wykonuje się na "dorosłych" manekinach i to do tego płci męskiej;-))
Za http://fotelik.info:
31. Czy boczne poduszki powietrzne są bezpieczne?
- Do niedawna większość producentów samochodów i większość producentów fotelików mówiła stanowczo, że boczne poduszki powietrzne nie stanowią zagrożenia dla dzieci w fotelikach. Niestety pojawiły się rozwiązania, przy których tej pewności już nie mamy. Podajemy jeden z możliwych przykładów:
Boczne poduszki powietrzne montowane w osłonie nadkola, na tylnym siedzeniu samochodu mogą powodować zagrożenie dla dzieci korzystających z fotelików montowanych tyłem do kierunku jazdy.
Niebezpieczeństwo to nie jest na wysokim poziomie dla dzieci używających fotelików 0-13 kg, montowanych na tylnej kanapie. Jednak nie należy też go bagatelizować w przypadku starszych dzieci, u których aktywność ruchowa jest większa, usadzonych w fotelikach 9-18 kg - montowanych tyłem do kierunku jazdy. Można domniemać, że ręka lub nóżka dziecka znajdzie się w strefie otwierania bocznej poduszki powietrznej.
Problem ten występuje np. w samochodach marki Volkswagen Golf 4 i Golf 5 przy używaniu fotelików 9-18 lub 0-18 RWF, np. BeSafe Izi Kid ISOFIX, Recaro Polaric, Fair Bimbo G0/1 czy Maxi-Cosi Mobi. Do dziś producenci tych fotelików i samochodów nie wypowiedzieli się autorytatywnie, czy poduszki te stanowią zagrożenie.
Poruszony problem wymaga jednak szczególnej uwagi rodziców. Jeżeli jest możliwa dezaktywacja poduszki bocznej zamontowanej na tylnym siedzeniu, na którym przewozimy dziecko tyłem do kierunku ruchu należy to zrobić, ale tylko w autoryzowanym serwisie dealera.- 32. Czy boczne poduszki kurtynowe są bezpieczne?
Kurtyny powietrzne są całkowicie bezpieczne dla dorosłych, dla dzieci w fotelikach 0-13 kg montowanych tyłem do kierunku jazdy oraz dla dzieci w fotelikach 9-18 kg montowanych zarówno przodem jak i tyłem do kierunku jazdy.
Problem pojawia się w fotelikach najwyższej grupy III dla dzieci o wadze od 22 do 36 kg. Niestety ostatnie wyniki crashtestów pokazują, że boczne poduszki powietrzne kurtynowe mogą być niebezpieczne dla dzieci używających tzw. podwyższeń, czy siedzisk podwyższających, które nie mają wysokiego oparcia z odpowiednio rozbudowanym zagłówkiem. Dziecko siedzące na takim podwyższeniu podczas zderzenia bocznego, porusza się z dużą prędkością uderzając ramieniem i głową o podszybie i/lub szybę. Głowa dziecka znajduje się wówczas w strefie otwierania się kurtynowej poduszki powietrznej, co grozi uderzeniem otwierającej się poduszki.
Dlatego też coraz więcej producentów fotelików przestaje w ogóle oferować foteliki 15-36 kg, które nie posiadają wysokiego oparcia z dużym, rozbudowanym zagłówkiem.
Z tego wszystkiego wynika, że najbezpieczniejszym miejscem dla dziecka jest środkowe siedzenie w drugim rzędzie, o ile jest wyposażone w trzypunktowe pasy bezpieczeństwa (w przeciwnym wypadku nie ma możliwości poprawnego zamontowania fotelika). Gorzej jeżeli mamy przewieźć więcej dzieci. Ale zawsze w fotelikach!
przeczytałam pierwszy post i zdębiałam... takie coś jest dla mnie nie do pomyślenia. Syn ZAWSZE jeździ w fotelku. Nie ma innej opcji. Nie ma fotelika - nie ma jazdy. Nie odważyłabym się jeździć z dzieckiem bez fotelika, zbyt ważne jest dla mnie jego bezpieczeństwo.
Doświadczenia z chustą mam krótkie, ale nie stanowi dla mnie problemu przygotować sobie chustę w domu do kieszonki (aby chustą ulic nie zamiatać), Małego wsadzić w fotelik, a po dojechaniu na miejsce wsadzić w kieszonkę i dociągnąć. Temat sprawdzony i udaje ma się tak wędrować :)
ja jak wiekszosc, w samochodzie TYLKO fotelik. Kiedys jak jeszcze nie miałam dziecka siotra chciala mi wsadzic wlasne dzieci bez fotelika, do przetransportowania 1 km. Nie zgodziłam sie mimo ze uwazala ze troche rpzesadzam. NIE i juz. w tej kwestii mozna uwazac mnie za wariatke, nie ma problemu.
A ostatnio powiem Wam ze oblał mnie zimny pot podczas jazdy z małą, bo w pewnym momencie zorientowalam sie ze wstawilam ją w foteliku na tylne siedzenie ale nie zapielam pasami!!! Bo zajelam sie ladowaniem innych toreb. Natychmiast na pobocze i zapielam. Ale na chwile to mi serce stanelo i objechalam sama siebie od góry do dołu za to.
Miałam zawodowy kontakt z człowiekiem który spowodował wypadek - włączając się do ruchu uderzył w jadący samochód. Prędkości były śmieszne i nikomu z dorosłych nic się nie stało, ale zginęło na miejscu kilkumiesięczne niemowie - bo matka miała je na rękach!!!! Sprawca wypadku - sam ojciec 2 latka, był kiedy go badałam, psychicznym wrakiem. Współczułam mu bardzo, nie widział, jechał powoli, zdarza sie. Czekała go rozprawa i być może odsiadka Wiem, ze matka dziecka musiała strasznie cierpieć, ale sama sobie była w dużym stopniu winna, na taką głupotę ręce opadają:(
czytając niektóre posty opadają ręce.
i przerażający jest fakt ile dzieci widzi się na ulicach przewożonych luzem.
brak samochodu = brak fotelika? bzdura!!!!!!!!!!!
jadac nawet pekaesem z niemowlakiem, też woziłam w foteliku.
Podczas majówki rozmawialiśmy sobie ze znajomym - jest lekarzem, pracował w pogotowiu. Był przy wypadku, gdy 2 dzieci w fotelikach przeżyły bez szwanku, a rodzice (zresztą dzieci były przez nich adoptowane) zginęli...
generalnie Tosia jeździ w foteliku, ale zdarzyło się 2 razy, że jechała w samochodzie w gondoli, mąż nas odbierał, nie było fotelika w samochodzie, a my nie miałyśmy siły wrócić same i tachać wózka do góry (4p), ale w tych 2 przypadkach jechaliśmy 40km/h bardzo ostrożnie aby Tosi się nic w tej gondoli nie stało
duszka, nie wystarczy wlasna ostrożonosc skad wiesz kogo spotkasz na drodze... NIGDY nie wsiade z dzieckiem bez fotelika, NIGDY. To jest moment a ewentualna trauma na całe zycie.
Duszka ja jechałam dokładnie 20 km/h kiedy uderzył w nas wyprzadając (!) na skrzyżowaniu wariat pędzący ok.150km/h!!! Cud że żyjemy, uderzył dokładnie w miejsce gdzie siedzi Julia, na szczęscie nie było jej z nami. Także to czy jedziesz 40 czy 200 na godzinę nie ma w tym przypadku znaczenia.
Boże mój... Ile razy jeszcze trzeba będzie ludziom tłumaczyć, że nie są sami na drodze!... "Jechaliśmy bardzo ostrożnie" - a kto powiedział, że to Wy musicie być sprawcą wypadku? Macie gwarancję, że kierowca z przeciwka jest trzeźwy? Że kierowca za Wami nie przyśnie za kierownicą? Kurde, albo że Wasz kierowca nie zasłabnie w trakcie jazdy?
Nie ma usprawiedliwienia wg mnie - jakbyś sobie wyobraziła, że przez Twoje "nie mam siły" może zginąć dziecko to i siła by się znalazła...
Kiedyś wracałam z młodą w deszczu bo uparałam się, że nie wsiądę do samochodu bez fotelika. Młoda w wózku była przysłonięta a ja z cukru nie jestem;)
Ale ostatnio jak byłam u rodziców (a M. z samochodem/fotelikiem w domu w innym mieście) i młoda rozchorowała się to przeszło mi przez głowę, że bedziemy musiały jechac bez fotelika do lekarza- na piechotę nie dałabym rady jej donieść. Akurat wyszło tak, że stan młodej był taki, że M. zdążył przyjechać w 1,5 godziny i zabrać nas do warszawy ale teraz wiem, że powiedzenie "nigdy nie mów nigdy" odnosi się również do jazdy bez fotelika w naprawdę nagłych sytuacjach.
Ale jak widzę (szczególnie w miejscowości u moich rodziców) dzieci bez fotelików to aż mnie trzęsie- ostatnio "pan policjant" wiózł trójkę dzieci z czego jedno (ok. 2-3 lat) STAŁO na przednim siedzeniu.
Ilonsa no ale przecież karetkę można wezwać bądź lekarza do domu.
U nas nagminne jest wożenie dzieci bez fotelików. Nawet taki wątek jakiś czas temu na "bezpieczeństwie" założyłam ;)
Teoretycznie tak ale w praktyce to wcale nie jest takie proste... Z pewnych względów dużo czasu w ciągu ostatniego roku spędzałam z małą u rodziców i jak mi się rozchorowała to miałam problemy ze znalezieniem lekarza, który nas przyjmie (nawet prywatnie!!!), szpital też nie chce przyjmować w ciągu dnia bo jak twierdzą mają dyżur dopiero po 20 a wcześniej przychodnia rejonowa. A w przychodni rejonowej kazali nam jechać do Warszawy - bo tam jesteśmy zameldowane i mamy wybranego lekarza:twisted:
Jechałam z niemowlakiem karetką do szpitala i kazali mi tylko przypiąć siebie a dziecko trzymać rękami. Następnym razem zejdę od razu z fotelikiem, myślałam wtedy, że mają.
Co do jazdy z dzieckiem w chuście a jak z komunikacją miejską i z pociągami? Pytałam ostatnio w informacji kolejowej i tam podobno nie ma jak przypiąć fotelika ani nie ma gdzie przewinąć. Pani nie wiedziała nic o tym czy są jakieś regulacje z tej sprawie.
czasami tych fotelików brakuje - jedne u nas, a przydałby się jeszcze jeden w samochodzie u mojej mamy.
Kiedyś ja nie mogłam iść po starszaka do przedszkola, a miałam telefon, ze źle się czuje i moja mam po niego pojechała bez fotelika. Niby 5 minut, ale myślałam, ze padnę na zawał dopóki nie dojechali.
Ja się boję bez fotelika, a w chuście jechać w samochodzie to już na prawdę trzeba nie mieć wyobraźni.
Dlatego moja mama swego czasu kupiła sobie awaryjny fotelik :P i teraz jest jak znalazł. Obecnie mój starszak pojechał do drugiej babci i mam nadzieję, że nic głupiego nie przyjdzie jej do głowy :( Niby rozumie, że jazda bez fotelika jeat niebezpieczna, niby... Ale sama proponowała jak był mały i płakał w nosidełku-foteliku, aby go wziąć na ręce :evil: Gębę już sobie urobiłam :twisted:
Moja mama oszła by z nim na nogach jeśli to faktycznie 5 minut autem to nawet 30 minutowy spacer był by super.
Nie wiem, może mama wzieła by wózek by nie gonić za dwulatkiem albo jeśli dziecko źle sie czuło. Ale nigdy nie zgodze sie i nie zgodziłam sie żeby ktoś go wiózł bez fotelika i sama tez tak nie wożę.
Boje sie za bardzo. Od razu mam czarny scenariusz przed oczami.
Ostatnio pod marketem:
Jakiś mądry tatuś prowadzi a obok niego na PRZEDNIM siedzeniu siedzi mama z dzieckiem na oko 3 miesiące i karmi go z butelki w czasie jazdy !!!!!!!!!!!!!!!
Wiem, ze to było głupie i tłumaczenie ze dziecko było chore i że to osiedlowa droga itp jest bez sensu.
dziś sytuacja na parkingu (zwróciłam uwagę dopiero "po fakcie") MĄDRY tatuś w mondeo kombi z ok 3-4 latkiem na kolanach za kierownicą, podczas parkowania - łubudubu w biedne seicento,
okazuje się, że to dziecko "parkowało", tatuś nawet kierownicy nie kontrolował...
gdybym była właścicielem stukniętego fiata to policja miała by czego posłuchać :twisted:
Zasada jest prosta - w samochodzie obligatoryjnie fotelik, a jak wysiadamy chusta. Zasadę złamałam tylko raz (odwozili mnie znajomi) i nie zamierzam tego powtórzyć
A wiecie co nam się przytrafiło w weekend?? I w sumie nie wiem kto zawinił.... ale czuję się z tym paskudnie.
Fotelik Mai jest zawsze przypięty w naszym aucie, bo często gdzieś tam sobie podjeżdżamy. W sobotę rano wybieraliśmy się do kuzynki ok 200 km od nas. Mąż pojechał umyć i odkurzyć autko. Na odkurzanie oddał je komuś z obsługi. Gdy w niedzielę wracaliśmy po południu do domu i zatrzymaliśmy się tuż po rozpoczęciu drogi powrotnej, by przepiąć fotelik na drugą stronę, by słońce Maję nie raziło w twarz, mąż aż krzyknął: "dlaczego fotelik nie jest przypięty pasem do tylnej kanapy??!!" aż mam łzy w oczach teraz gdy myślę o tym co mogłoby się stać... Przypuszczamy, że kobieta która odkurzała, mogła odpiąć fotelik, by lepiej odkurzyć kanapę. Szok!! i nawet słowem się nie odezwała (my z mężem usilnie sobie przypominaliśmy czy to nie my, ale nie było chyba takiej sytuacji). Więc przestroga na przyszłość dla nas i dla was: zawsze sprawdzajmy przypięcie fotelika....
Miałam bardzo podobną sytuację, z tym że ja się zorientowałam w połowie pięciominutowej wyprawy do sklepu. Też zawsze sprawdzam pasy...
Nie Królowo, nie sprawdzilismy, bo po raz pierwszy od kiedy mamy auto (ok 4 lat) oddaliśmy je do odkurzania. Dotąd robiliśmy to sami..
a mnie się też zdarzyło przejechać w chuście całe 200 metrów :hide: normalnie do dzisiaj nie wiem co mi na mózg walnęło :duh: ale dla usprawiedliwienia dodam, ze wiejskim klepiskiem jechaliśmy :oops:
a ja tak troszkę w drugą stronę ale też beznadziejna sytuacja, otóż u nas jest wielodzietna rodzinka i mają kombiaka, jednak miejśc dla 1 osoby zawsze brakuje a jak jedzie z nimi babcia to dla dwóch, no i że pogoda teraz cudna postanowili wybrac się nad wodę, akurat stoje z młodymi a oni się pakują do auta i co widzę: genialny tatuś przyspawał dodatkowo fotelik w bagażniku, bez pasów, pozwolenia itd i siada tam dwójka maluszków; do tego przyciemnił sobie z tyłu szyby by nie było widac, no nóz się otwiera w kieszeni; nie zdążyłam nic kompletnie powiedziec bo błyskawiczne wsiadanie to oni mają rewelacyjnie opanowane..... mój D już po rozmowie z nim i zobaczymy co z tym zrobi
mi niestety też zdarzyło się bez fotelika małą przewozić (na usprawiedliwienie nie moim samochodem)
2x w taxi- na lotnisko i z lotniska (niestety nie wszystkie taxi mają foteliki a w sumie foteliki maja nieliczne) oraz na wyjeździe w egipcie tamtejszymi środkami komunikacji (jeepy)
czy na takie sytuacje macie może patent ? ( targanie fotelika nie wchodzi w grę )
tak
auto wlasne na lotnisko i zostawic je na parkingu
na miejscu wynajac samochod z fotelikami
i jeszcze w temacie - myjnia do ktorej oddaje samochod zawsze zdejmuje foteliki przy czyszczeniu wnetrz ale dla pewnosci przeklada je do bagaznika - wlasnie po to zeby wlasciciel na pewno zamocowal fotelik o czyszczeniu i zeby zrobil to sam (oni nie maja prawa mocowac fotelikow)
i jesli chodzi o jazde z dziecmi - zdecydowanie zgadzam sie z morepig i asia889 - wystarczy troche wyobrazni ...
tiaaa, to życzę sukcesów w wynajmowaniu samochodu z fotelikiem może w kurortach to jest możliwe ale my się nie takowych nie rozbijamy heheh
co do własnego samochodu to opłata parkingowa na lotnisku hmmmm
no tak czy siak - staram się TYLKO w foteliku czasami jednak się nie da
zwłaszcza na wyjazdach (nie piszę o UE )
samochod wynajmujesz na lotnisku
oplata parkingowa przy dluzszym pobycie nie jest duza,
od trzech lat tak latamy.
da sie zawsze
trzeba tylko sie zastanowic co jest wazniejsze
pare groszy, troche tachania i koloptow czy wizja wlasnego dziecka rozplaszczonaego na masce albo okaleczonego do konca zycuia
dla mnie nic nie jest warte takiego ryzyka.