sprzedaj tanio potrzebującym ;)
Wersja do druku
Gondoli kilka razy jak się mała urodziła, potem na wyjeździe moja mama używała, a kilka dni temu uruchomiliśmy otrzymaną spacerówkę i mała zachwycona! Więc naprzemiennie używamy - chusta krótkie wypady z psem, do sklepu, w samochodzie i pod wózkiem też jest, a dłuższe spacery i plac zabaw ze starszą ostatnio w wózeczku.
Używałam jak syn był malutki - wakacje spędziliśmy na wsi - lezał sobie spokojnie i patrzył na listeczki, spał
Chusta okazjonalnie - jak musieliśmy na moment wrócić do cywilizacji żeby coś załatwić
Potem synek skończył 6 mies, wózek sprzedaliśmy bo nie mieścił się w przedpokoju i fnkcjonowaliśmy jedynie z chustą
Odkąd mały zaczął chodzić,w ruch poszła spacerówka a chusty jakoś w odstawkę - młody lubi pospacerować w przerwach między jazdą wózkiem, lubi mieć duże pole widzenia
Gondoli nie mieliśmy. Spacerówkę głównie babcie używają. Ja może kilkanaście razy i większość tych spacerów kończyła się tak, że dziecko wracało w chuście kółkowej, a wózek pusty.
używam. coraz rzadziej, ale używam.
najczęściej wtedy gdy wybieram się na dłuższy spacer, Dzik zasypia wtedy snem kamiennym i śpi jeszcze po powrocie do domu.
na pocztę chodzę z Dzikiem w chuście, ale to z czystego wyrachowania. załatwiam wtedy wszystko w trymiga, bez kolejki.
myślę że wózek osiągnie u nas wkrótce status odświętnej atrakcji. przedwczoraj zamontowaliśmy na stelażu spacerówkę i dziecku prawie szczęka odpadła z radości, przez tę nową perspektywę:-)
Dla Młodego wózek sporadycznie, a w zasadzie to już wcale:hmm:...
Ala Młodej ostatnio częściej, bo choć Ona spaceruje głównie na nóżkach, to czasami Jej się jednak te dzielne nogi zmęczą i chce na rączki (bo niechustowa- jeszcze:ninja:!). A że jest co dźwigać, to ratuje nas spacerówka- parasolka.
Temat posta możesz zmienić. Wyszukiwarka nie gryzie a w temacie: użyłam 3 razy za każdym razem przeklinając w duchu. Za to używa mąż i jedna z babć, druga używa na zmianę z chustą. Co do tego, że wózek mi nie podchodzi - może ten model (koleżanek wózki mogę prowadzić) a może oddalenie od dziecka mi nie pasuje.
ja używam, ale kiedy ciepło, bo jakoś w mrozy to mi zimno i dziecku teź, przynajmniej tak mi się wydaje. mam taki super wózek, jeszcze po pierwszej córce został - amerykański jogger, ma 3 koła 16-calowych, lekko jedzie, przechodzi wzędzie, mimo że jest duży waźy niewiele. przy dobrej pogodzie na długie spacery na pieszo jest super. ale na takie spacery niezbyt często chodzę, więcej to latam po mieście z autobusu do metra i t. d. No i w chuście oczywiście:wrapmom:
Nie, dziec zdecydowanie odmawiał. Przymierzam sie teraz do wpakowania w cześć spacerowkowa wózka, ale od tego nieuzywania coś mi z kółka powietrze schodzi. Ogólnie czesto żałuje, ze kupiłam wózek.
Ja też żałuję, że kupiliśmy wózek - zwłaszcza, gdy przeliczam jego wartość na unikaty;)
Jeździłam nim 2 tygodnie w lipcu, gdy podczas upałów 35+ nie dawałam rady nosić w chuście.
A teraz tata zabiera młodą "odświętnie" na przejażdżkę wózkiem na jeden spacerek po okolicy przez weekend i nawet jej się podoba!:hide: Ja jakoś nie mam serca, wolę chustę:mrgreen:
A ja nabyłam niedawno:-)
Po wątku Sylvetty o Joggerach, tak jakoś mnie naszło, że kupiłam spacerówkę.
Zakochałam się w tym wózku, sunie jak marzenie, no i o dziwo ojciec zaczął zabierać synalka na spacerki :-)
No ale na spacer chyba nie będę z nim chodzić, bo się tak jakoś w głębi ducha wstydzę...
Mam nadzieję że teraz babki i ciotki będą wyprowadzać mi dzieciaki :-)
Mam wózek, ale używam go niezmiernie rzadko. Dla mnie jest to sprzęt bardzo niepraktyczny ;) Duży, ciężki, nieporęczny... Szczerze to nienawidzę spacerów wózkowych. Zdarzały się tej zimy gdy nie było śniegu i latem gdy było nam za gorąco na chustę. Teraz stoi. Nie pamiętam, może miesiąc temu go użyłam z raz? Chodzimy z Basią na spacerki pieszo, a ona nieprzewidywalna jest wtedy i czasem nie wiadomo co z wózkiem zrobić jak mi dzieć poleci środkiem trawnika ;) A chusta grzecznie sobie czeka w torbie na swoją kolej :)
Ja tylko wózka teraz używam. Franek waży 15 kg, ja w ciąży, nie wyobrażam sobie chusty... Za to kiedyś różnie, ale z przewagą chusty i MT. Generalnie wózka pozbywać się nie zamierzam :)
hmm nie używam bo nie posiadam.
jak do tej pory (1,5r) dało radę całkowicie egzystować bez wózka :) jak będzie dalej ?? chyba nadal będzie bez, zwłaszcza że młoda na spacerniaku głównie samobieżna jest :razz:
my nie używaliśmy przy młodszej wogóle,ponad rok sobie leżał złożony nikomu nie wadził aż nas wczoraj podkusiło.... nigdy więcej:twisted: się namordowaliśmy tylko:evil:
U mnie wózek w ogóle nieużywany - gdybym kupiła nowy to bym nie mogła odżałować - na szczęście mam stary po Starszej.
Na początku Ewa jeżdziła w gondoli - zanim odważyłam się na wychodzenie na spacery w chuście. Gondola służyła trochę jako łózeczko w wakacyjne wyjazdy, no i na wakacjach w upały w dzień Ewa jeździła w wózku - wieczorem już w chuście.
Stelaż wózka przydawał się czasem do przewożenia fotelika.
Teraz wózek służy babci i ciociom jeśli chcą zabrać Ewcię a spacer, czasami jeszcze mąż bierze wózek jak idzie po zakupy - ja po zakupy i na pocztę chodzę w chuście i z torbą na kółkach.
Właściwie to powinnam już duzy wózek sprzedać, bo mam jeszcze spacerówkę. Jeśli pojawi się jeszcze jedno dziecko - spokojnie poradzę sobie bez wózka.
my używamy, ale rzadko, dla Hani tak, bo chust nie znaliśmy ;( ale teraz coraz mniej. Babcie wolą wózki
jak jade z mezem to bierzemy wozek a jak jade gdzies sama z 2 dzieci to biore tosiande w chuste. no i wozek obowiazkowo jak idziemy na piaskownice na dluuugie pogaduchy z mamuskami
No ja własnie żałuje kupienia wielofunkcyjnego. O spacerowce rozmyslam, a ta z wózka wielka! W upały bralam niby gondole, a po chwili spacer kończył sie moim siadaniem na ławce w cieniu, z Laura na mnie ;)
Teraz używam głównie wózka, ewentualnie młody idzie sam, jak mi się nie spieszy
(ale wtedy zawsze mam w torbie coś na wszellki wypadek). Ale do końca zimy właściwie tylko nosiłam. Krzysiek teraz woli wózek. Na widok chusty albo nosidła ucieka z głośnym "nieee" :mrgreen:
Ja też używam na zmianę z chustą... czasem targam jedno i drugie ;P
My uzywamy kiedy idziemy na długi spacer. Ostatnio zdarzało się to prawie codziennie:) Jakoś mi wygodniej siąść na ławce i czytać książkę jak mały śpi w wózku. Poza tym jest już naprawdę ciężki, a nie umiem jeszcze nosić go na plecach ;] Jak idę łazić po sklepach, albo załatwiać jakieś sprawy to wtedy zdecydowanie chusta wygrywa!
w ogole nie uzywalam
Używamy sporo
nie używam i zgadzam się z przedmówcami, którzy są za ich całkowitym zakazem.
to ja dopisze jeszcze jakie są efekty uboczne wożenia mojego chusciocha w wózku.
na weekend teściowie przyjechali. zatem wszystkie spacery były wózkowe bo teściowie chcieli prowadzić.
za to w domu Maciek duuużo częściej przybiegał się przytulić, chciał na ręce i wolał żebym była cały czas w zasięgu jego ręki.
w zeszłym tygodniu odkryłam w piwnicy spacerówkę, którą kupiliśmy na wakacje zagraniczne ze dwa lata temu dla młodego, myślałam, że zostawiliśmy ją w hotelu w ogóle, a tu proszę - młoda zobaczyła i się zakochała:heart: jeździ jak księżniczka po mieście, a ja mam ubaw:)
własnie sprzedałam wielki wózek trzyfunkcyjny, a tu nagle mój mały , w wieku 10 mcy, osiągnął "dojrzalość wózkową" (czyli nie ryczy jak zarzynany) i do 2 tygodni codziennie pomykamy z wózkiem, ale chustę mam zawsze ze sobą, jakby mu się odwidziało:)
na początku bardzo mi było głupio, bo już mnie wszyscy w okolicy z chustą kojarzyli (ostatnio wózka używalismy we wrześniu), ale przyzwyczajam się i po cichu przyznam, że 10kg Jeremiego plus zakupy to jednak łatwiej mi w tej parasoleczce obskoczyć, niż z chustą, która teraz weekendowo spaceruje z nami po lesie, albo pomaga w gotowaniu obiadu, jak mamy gorszy dzień:)
Wstydzę się jeździć z wózkiem:hide:
Z niedzielnego spaceru: M. uparł się, żeby wziąć wózek, ja chustę:) W jedną stronę Gabi niosłam w chuście, pospała sobie i było ok, z powrotem siedziała w wózku, ale widziałam, że jakoś jej dziwnie i wyciągała do mnie rączki, więc wracaliśmy tak: M. pchał wózek, ja szłam obok trzymając Gabi za rączkę:D
A ja najczęściej chodziłam z wózkiem i chustą. Matylda w chuście, a zakupy, nasze ciuchy w jakichś sklepach jeżdziły sobie w wózku :-). Teraz Matylda bieżna się zrobiła. Biega i nie da się za bardzo w nic włożyć :-)
:lol:
mi sie udało jakis tydzien temu na terenach podmiejsckich wózek uruchomić...powód- lało:ninja:
no a do sklepu z jakies 15/20min. marszem...
jak wracałam to dzieć juz się wyspał, pooglądał "sufit" i zaczął sie irytować...ale wózek mamy wypas ;) hihi
choc kruszynka była w nim pare razy tylko ;)
przy 40stu tez bedzie spacerowa wersja wyciągnięta i na bank będę czekac aby się ochłodziło...zakupiłam vatka na lato!:high: