Ja po prostu lubię prać :wash: A odkąd mam nową pralkę to już w ogóle mam hopla :P
Wersja do druku
Ja po prostu lubię prać :wash: A odkąd mam nową pralkę to już w ogóle mam hopla :P
jul, mnie nie rozpieprza sam fakt prania i rozwieszania, tylko co innego - odkryłam to, kiedy odpieluchowałam Dorotkę. Rozpieprzał mnie przymus prania w konkretnych dniach i porach (= co drugi dzień). Nawet jak miałam lenia czy fanaberię, to i tak musiałam ruszyć d*ę i wyprać. Jak odpieluchowałam Dorotkę, to z dziką radością przeszłam na system prania raz w tygodniu, za to seryjnie.
Teraz znowu jestem w cyklu prania co dzień-dwa, ale w tym momencie mi to nie przeszkadza, bo lecę na hormonach połogowych. ;)
Jak najbardziej.
Gdy zaczynałam przygodę z wielo, wkurzały mnie te wszystkie ochy i achy oraz wszędobylskie opisy, jakie to to nie jest wspaniałe i bezproblemowe. Uważam, że to JEST super, ale na pewno wymaga trochę zachodu. Ja to akceptuję i dlatego z wielo mi dobrze, jednak wolę, gdy opowiada się o wielo bez ściemy.
TAK! SUSZARKA! To jest cudo-wynalazek bez którego nie mogłabym teraz żyć. Nie tylko w kwestii pieluch.
Jak dla mnie, wielopieluchowanie z suszarką to pestka. Mimo że jedziemy na tetrzę, którą trzeba jeszcze (opcjonalnie) wyprasować (wlaściwie tylko po to, żeby się ładniej składała) i złożyć.
A reakcje miałam różne. Od zachwytów po "o niee, biedne dziecko w tetrze...". I moja mama, która kupiła nam paczkę pampersów myśląc, ze ich nie używamy bo nam szkoda pieniędzy i jak ona nam kupi, to wreszcie przestaniemy męczyć dziecko.
Reakcje na wielo są raczej pozytywne tylko kończy się na pozytywach bo po pytaniu o cenę często jest komentarz " drogo.." i ""że też ci się chce..." Cena 15 chinek plus wkłady (brak sklepów stacjonarnych) , koszty wysyłki i odkażacz to dla niektórych ludzi za dużo zachodu. Pediatra zachwycona, widząc małego dupkę bez podrażnień i zaczerwienień oraz te kolory, wzory no i najważniejsze ograniczenie kontaktu z chemią:thumbs up:.
Raz nawet zapytana o najdroższą pieluchę po podaniu ceny usłyszałam :twisted: "zwariowałaś...?" Teraz więc odsyłam na znany nam serwis aukcyjny albo sklepu internetowego, jak ktoś zainteresowany niech sobie sprawdza sam ceny:ninja:.
My dopiero zaczynamy :oops: Ogólnie dużo znajomych mnie zniechęcało i tak jakoś wyszło. Tylko teraz myślę co one mogły o tym wiedzieć :/
Bo mówiły że pranie, prasowanie, dziecko ma ogromną pupę :duh: Matka mojego męża oczywiście na wstępie czy to w ogóle się opłaca bo przecież tyle wydałam na to :p
Poza tym inne znajome że im by się nie chciało bawić, że to takie eko mamy
ech ludzie
Nasz pan od muzyki przyszedł ostatnio, a tu pieluchy się suszą przy pianinie... Zachwycil sie i zdziwił, więc mu wyklad o wielo zaserwowalam ;)
Powiedział, że dla wnukow mu sie przyda :lol:
My jeszcze nie zaczęliśmy pieluchowac, a juz mamy sporo reakcji. Nawet moze nie tyle negatywnych co raczej takich pt. "Daję Wam tydzien".
Nie wiem z czego to wynika, ale jakos tutaj w ten sposób większość znajomych wlasnie w ten sposób reaguje.
Piszę o tym teraz, bo akurat wczoraj mieliśmy na kolacji znajomego, dla którego pomysł z wielo jest jednym wielkim żartem i nie omieszkał temu dac wyraz.
Szczerze mówiąc zaczyna mnie to porządnie wkurzać i obawiam się, że nastepnym razem jak to usłyszeć to mogę niezbyt grzecznie odpowiedzieć:mad
Najgorzej, że widzę, że to jednak troche podkopuje męża przekonanie do wielo... jak mu jego wszyscy koledzy i koleżanki w pracy robią wielkie oczy na wielo i pukają się w głowę to jak ma się on czuć...? Eh...
tu pół forum słyszało takie teksty wiec sie nie przejmujcie
a potem po wielu miesiacach, roku czy dwóch wielopieluchowania znajomi/rodzina zwrócą honor, będą mocno zaskoczeni. Powiedz mężowi że nie jestt łatwo byc prekursorem
Ja w szkole rodzenie już mówiłam o wielo, ale właśnie dziewczyny powątpiewały mocno i z przekąsem mówiły, że zobaczymy, że pranie, że słomiany zapał i nic z tego nie będzie. No i zobaczyły: pięć miesięcy się pieluchujemy :thumbs up: Rób swoje, a inni niech myślą i gadają co chcą :)
kornflejko, będą trudniejsze momenty, czasem sięgniesz po pampka, ale jak wpadniesz w to nic Ci na drodze nie stanie, nawet głupie gadanie innych i brak poparcia męża( mój to uznał za moją fanaberię :) ale się nie wtrąca) w cięższych chwilach wyżal się na forum, dziewczyny pomagają, doradzają, co z plamami, jakie wkłady i takie tam różne, po za tym dla mnie to fantastyczna przygoda, żałuję, że tak późno zaczęłam :)
Dzieki dziewczyny! :) ja sie nie nastawiam na wielo jeszcze w szpitalu i nie wykluczam pampkow "on the way". Ale bardzo mi sie widzi, ze to bedzie lepsze dla naszego bobasa i tyle. Nie wiem czemu inni jakos tego nie mogą zrozumieć :hmm:
A właściwie to powinnam troche oddać honor mężowi, bo jak go zagadnelam o wielo wczoraj to powiedział, ze na pewno damy rade i ze ci wszyscy ludzie co tak nas podsumowują po prostu nas nie znają. Moje :heart:
Mój mąż początkowo był przeciwny wielo jak usłyszał to mi tylko powiedział,że mi nakupi tetry i" rób z tym co chcesz".Potem jak zobaczył pierwsze kieszonki to było "ale to ładne"ale jeszcze nie wierzył,że to ogarnę a teraz kiedy mówię mu że trzeba kupić jednorazówki(bo na spacery wciąż bezcenne,ale tylko na spacery dłużej mój syn w tym nie wytrzyma)to pyta".. a nie możesz mu wielo założyć nie widziałaś jaką ma pupę czerwoną:rolleyes: "
Znajome w większości zachwycone ale ich zachwyt się kończy zaraz po tym jak im mówię co i jak,że trzeba to wyprać i wysuszyć z tym nie jest aż tak dużo zachodu lub kiedy zobaczą ceny w sklepach internetowych no bo nie oszukujmy się paczka pieluch Dada kosztuje mniej więcej tyle samo co jedna kieszonka,ale że wielo zdrowsze i że koszt tych pieluch jednak się zwraca(o ile tak jak ja nie jest się nałogowcem w kupowaniu)to już mało przekonujące dla niektórych argumenty.
My już u schyłku pieluchowej drogi pieluchuję Jaśka od kiedy miał jakieś pół roku(wcześniej nie wiedziałam,że są takie wynalazki)ale z pewnością gdyby mi się przytrafiła jeszcze jedna pocieszka pieluchowałabym wielo od początku bo wiem,że zdrowo,że eko i w sumie fajna z tym zabawa.
ja nie rozumiem ogólnego zdziwienia wielo, bo przecież to jednorazóki są wynalazkiem stosunkowo nowm, jedno- dwa pokolenia dopiero.. A tak sięwszyscy przyzwyczaili. Aczkolwiek nim nie miałam dziecka, wielo podobły mi się i w ogóle idea szczytna, ale prać to? bleee ;P Ale jakoś odmieniło mi siępo porodzie jak ręką odjął :D
Tego wlasnie nie moge zrozumieć. Doskonale pamietam tetrowe pieluchowanie mojej siostrzenicy jeszcze, a było to raptem 18 lat temu! Więc wlasnie - stosunkowo nowy wynalazek, a tak sie wszyscy dziwią jak ktos do wielo chce wrócić. Juz pomijam kwestie, ze wielo to teraz nie tylko tetra, bo niewiele osób o tym wie (sama to odkryłam niedawno;) ), ale co komu przeszkadza stara dobra tetra? :)
Jak mojemu mezowi powiedzialam, ze kupuje wielo to mi powiedzial, ze z dzieckiem jest tyle roboty, ze napewno nie dam rady ;). Pierwszy miesiac fakt uzywalam pampersow bo to pepek, karmienie zajmowalo wiekszosc czasu.... Ale jak sie juz oswoilam z byciem mama to zaczelam uzywac wielo. No i maz sie zdziwil :), ale pozytywnie bo taniej i zdrowiej. Jednak z z jednorazowek nieudalo mi sie calkiem zrezygnowac, na nocki i spacery nie mam sily wielopieluchowac.
Z pozytywnych reakcji to wspomne moja mame opowiadajaca ciotkom i kolezankom,ze jej cora uzywa tetry i ze teraz to sa takie fajne majtki ( otulacze znaczy sie ):)
A takimi reakcjami kornfejko zupelnie nie zawarcaj sobie glowy,olac niech gadaja.
Ja na koleżanki i kolegów, co wielkie oczy robia, to rzucam argumenty ekologiczne (no chyba nie wyobrażasz sobie, że moje dziecko bedzie tak nieekologiczne, żeby papmersy uzywać ;) ), potem rzucam, że to teraz jest najmodniejsze ;), a na koniec sobie myslę, że moje wielo są bardziej elitarne niż mi się wydawało...
Oczywiście to wszystko w żartach, bo nie mam zamiaru dzielić świata na tych, co używają wielo i na tych pampersowych, aczkolwiek "zatwardzialcom" to głównie ironicznie, w końcu i tak całego świata nie przekonam.
U nas na nie-męża podziałał aspekt pieniężny, jest gdzieś tutaj rozpisane, ile można zaoszczędzić. Oczywiście jeżeli nie wpada się w szał kupowania wielo :P
A ja wcale się temu nie dziwię - do wygody łatwo się przyzwyczaić. Nie ma co udawać, nawet najbardziej wypasione wielo same nie wrzucą się do pralki, nie wywieszą i nie złożą. Trzeba mieć naprawdę silną motywację, żeby to robić niemal dzień w dzień. Ja przekonałam się o tym dopiero po powrocie z wakacji, podczas których używaliśmy jednorazówek.