Re: prawie nie noszę w chustach... ;/
Cytat:
Zamieszczone przez pasja
Cytat:
Zamieszczone przez pasja
nie znoszę uprawiania sztuki dla sztuki.
plecaka dla (niedociągniętego) plecaka.
noszenie ma być miłe i utylitarne.
a takie jest w nosidłach.
prawię herezje, ale trudno.
Cytat:
Zamieszczone przez kakot
a ja tam wcale nie uważam tego za herezje. Albo jest nas dwie heretyczki.
Pasja, to trzy heretyczki ;) Tylko ja jeszcze jestem na troszkę wcześniejszym etapie, tzn. właśnie za niedługo dostanę mój pierwszy MT. Młody już prawie siedzi, jeszcze chwilę, i będę mogła go w ten MT włożyć. I wtedy, obawiam się, będzie to samo co u ciebie... Jakieś 2 miesiące temu miałam kulminację etapu buntu i oporu przeciw czasowi i wysiłkowi wkładanemu w wiązanie długiej chusty. Teraz mnie znów trafia, bo z plecaczkiem to muszę się naszarpać żeby młodego zamotać, młody się odgina, ja się męczę, a potem i tak mam luzy... I z jednej strony nie moge się doczekać tego MT, żeby tak już wreszcie móc mieć to miłe i utylitarne noszenie, bo przecież o bliskość chodzi, a nie o sztukę dla sztuki... A z drugiej, właśnie sprzedałam swoją Toskanię, i tak mi jakoś trochę żal... Kurczę, myślałam, że nie jestem typem który się przywiązuje do szmatek, chomikiem nigdy nie byłam, czego nie używam to się pozbywam, a tu zasadzka :(
Po namyśle stwierdzam, że to chyba jest żal na tle przemijania jako takiego, a nie na tle rozstania z chustą. Bo dopiero co Bąbel był taki malutki, wydawało się że jescze dłuuugo tego noszenia, a tu już myk i pół roku, i jak czytam takie posty jak twoje to uświadamiam sobie, że za chwilę już będzie chodził i koniec tematu chust nastąpi :( A noszenie jest takie fajne :(
Re: prawie nie noszę w chustach... ;/
A ja pozwolę sobie sparafrazować hasło Stanikomaniczek:
"Chustonoszenie to nie wielkość stosika, to stan umysłu".
:D
Re: prawie nie noszę w chustach... ;/
Cytat:
Zamieszczone przez olivka
A z drugiej, właśnie sprzedałam swoją Toskanię, i tak mi jakoś trochę żal...
:kiss:
Cytat:
Zamieszczone przez olivka
Po namyśle stwierdzam, że to chyba jest żal na tle przemijania jako takiego, a nie na tle rozstania z chustą. Bo dopiero co Bąbel był taki malutki, wydawało się że jescze dłuuugo tego noszenia, a tu już myk i pół roku, i jak czytam takie posty jak twoje to uświadamiam sobie, że za chwilę już będzie chodził i koniec tematu chust nastąpi :( A noszenie jest takie fajne :(
ładnie to ujęłaś...