Pisalam wczesniej, ze nie odnosze tego do swjego zycia. Raczej wsadzam kij w mrowisko.
Wersja do druku
Nie czaję. Muminki są niewskazane dla dziewczynek bo szerzą stereotyp umęczonej i samotnej matki, który jakoś się w dzieciach zapisuje, tak? Nie rozumiem więc tego oburzenia, że 'nie potrafimy tego dostrzec" skoro większość z nas przeczy tezie postawionej powyżej mówiąc, że wcale Mamy Muminka jako dziecko nie odbierały... To o co kaman?
Moim zdaniem "Muminki" to świat widziany oczami dzieci, nawet "Tata Muminka i morze" jest raczej uproszczoną wersją kryzysu ojca, taką jak to widzi dziecko. Dziecko - istota egocentryczna.
Z tego punktu widzenia, Mama Muminka jest idealną mamą, właśnie taką, jaką ABSOLUTNIE każde dziecko chciałoby mieć: taką która na wyprawę robi kanapki i sok w butelce, taką, która w letnią noc spędzoną na dworze zadba o to, by każdy umył zęby i żeby było mu ciepło. I wreszcie taką, która akceptuje dziecko takim jakie jest, akceptuje nawet jego przyjaciół i przygarnia ich pod swój dach. To cudownie ciepła, wspaniała istota, mądra mądrością matki. To ideał wrzucony w pękate ciało z dużym nosem. Nie istota z marzeniami (choć jakieś jej marzenia są czasem ukazane) i życiem wewnętrznym - te ukazane są w prosty sposób tak, jak widziałoby to właśnie te egocentryczne dziecko.
Nie zgadzam się, że taka postać mogłaby wyrządzić jakąkolwiek szkodę małej feministce ;).
Cała moja miłość do Muminków ma swe źródło w tym właśnie, że Muminki przyjmują mnie z otwartymi ramionami, wciągają w przygodę i refleksję, rozumieją i koją. To jest moja rodzina, której nigdy bym nie miała gdyby nie one (ale sentymentalnie pojechałam ;))).
Dziecko utożsamia się z Muminkiem i całą bandą przyjaciół. Nigdy z mamą i tatą. Choć nie powiem, jako od góry do dołu (i w poprzek) feministka, bardzo pragnęłabym być dla moich synów wlaśnie taką matką. Jaka ona jest? Z punktu widzenia dziecka nigdy nie jest ciekawsza niz ono samo, czy przygody, które przeżywa...
alifi :mrgreen:.
A ja odpisałam, ze jako matka ok, ale jako żona to już :nono:. Dyskusja się nie rozwinęła ;).
A moja domowa fanka Muminków obecnie jest Muminkiem albo Małą Mi. Natomiast Jej brat, dziki chuligan Piotruś... Panną Migotką :lool:...
I jak to interpretować :lol:?...
jeszcze myślałam sobie o tym tatusiu Muminka i co o nim tu zostało napisane...
Czy tatuś Muminka to nie jest taka druga strona medalu Włóczykija? Tego to chyba wszyscy lubią, żadnych zarzutów nie zauważyłam, a pewnie większość z dziewczyn w którymś momencie poczuła jakieś mniej lub bardziej intensywne drżenie serca dla jakiegoś włóczykijo podobnego męszyzny... Może i mamusia Muminka? Ale w rezultacie - czy widzicie takiego Włóczykija jako ojca rodziny? Albo cały czas nieobecny, albo ciągający za sobą rodzinę po świecie, w życiu domowym raczej nieszczęśliwy.
Wiele głosów, że mamusia wyrzeka się siebie dla tatusia. A czy on nie wyrzeka się też siebie dla niej? Czy on nie jest Włóczykijem usidlonym, który rezygnuje ze swoich wymarzonych wędrówek i niezrealizowanych przygód pozostając z rodziną w jednym miejscu?
Ciekawe, jak to widzą tatusiowie?
Mgliście pamiętam, bo dawno "Pamiętników Tatusia Muminka" nie czytałam, ale on zapadł mi w pamięć jako taka trochę pierdoła uważająca się za nie wiadomo co.
Z Włóczykijem to można by mieć krótki acz intensywny romans, ale rodziny zakładać, co to to nie. Przy czym Włóczykij chyba nikogo swoim umiłowaniem wolności nie krzywdzi. I on sam, i wszyscy dookoła wiedzą, że to jest dla niego największa wartość.
Jeszcze trochę się wątek porozwija i wrócę do lektury :D
mama muminka mogla zakochac sie w Joku - ojcu Włoczykija ;) ale wybrala tatusiaM.
Jako dziecko czytalam muminki dla mnie Mama muminka byla kims bardzo waznym, wszyscy polegali na mamie muminka, a ona byla tak bardzo pewna siebie, swojego miejsca w swiecie, uwielbialam ja... nie utozsamialam sie z muminkiem, dla mnie mama muminka byla bardzo wazna.
Tatus muminka wydal mi sie slaby, ale bardzo odpowiadala mi relacja pomiedzy mama, a tata, poniewaz jest to spokojna relacja polegajaca na akceptacji pewnych wyborow. Tata muminka tez sie musial dostosowac do mamy, moze nawet bardziej niz ona do niego.
Mnie sie podobala ta harmonia w ich zyciu, bardzo lubilam o tym czytac, wloczykij niezbyt do mnie nie trafial, w sumie nie interesowala mnie ta postac. Bedac dzieckiem nie dalam rady przeczytac ksiazek o tacie muminka, byly nudne no i nie bylo mamy muminka. :D
Co tam muminki, Borejkowie to dopiero malzenstwo partnerskie. ;) Nawet jako dziecko nie widzialam w tym zwiazku nic dobrego, choc przeciez ksiazki byly wspaniale i dostarczyly mi niesamowitych przezyc, ale im dalej w las, tym bardziej pozbawialam sie zludzen dotyczacych Borejkow. Nowych tomow jezycjady nie czytam, zatrzymalam sie dosc wczesnie, zeby zachowac wspomnienia, ktore sa bardzo mile.;) zreszta moje ulubione pozycje z jezycjady, zawieraja sladowe ilosci Borejkow. ;D
Ostatnio refleksje bliskie Padthai naszły... mego Starego :lol:...
To On ogląda z Alą "Muminki", gdy ja usypiam Młodego. Wszedł do mnie i zbulwersowany wyszeptał:
- Wiesz, te Muminki to są tak niepoprawne politycznie, ze się w pale nie mieści... Siedzi Muminek, a Panna Migotka bawi się w jego żonę. Przynosi mu coś, a on:"Dziękuję." A ona na to: "Nie musisz dziękować, jestem twoją żoną"... :omg:
O Mamie Muminka też słyszę same kwiatki :roll:.
-Wszyscy chcą być wolni. I tylko Mama Muminka zostaje, by sprzątać dom... :bduh: