Amazonasek mój niebieski. Wiele osób wiesza psy na tych chustach, a mi naprawdę nieźle się nosiło - choć może nieobiektywna jestem, bo to moja pierwsza wiązanka, więc sentyment i takie tam...:hide:
Wersja do druku
Amazonasek mój niebieski. Wiele osób wiesza psy na tych chustach, a mi naprawdę nieźle się nosiło - choć może nieobiektywna jestem, bo to moja pierwsza wiązanka, więc sentyment i takie tam...:hide:
To tak jak ja. Rapalu Paisley jest śliczna, brązowa z turkusowym nadrukiem, gęsto tkana i super mi trzyma mojego 10-kilowca. Ale jestem drugą właścicielką, więc jest trochę złamana już.
taki fajny watek i upadł?
hoppediz.
swego czasu ostro tu skrytykowany, moda przeszła i nikt się już hoppami nie zachwyca. niesłusznie.
mojemu nairobowi stukną niedługo 3 lata. przez pierwsze pół roku janki był używany bardzo intensywnie, później do noszenia rzadziej, za to często robił za huśtawkę, hamak między drzewami, kocyk i parawan na plaży. ostatnio od miesiąca jeździ w samochodzie jako podstawowa chusta na wszelkie wyjazdy.
nie niszczy się, nie blaknie, nie mechaci się. wcale tej chusty nie oszczędzam, a po niej tego wcale nie widać.
hopp był moją pierwszą chustą i tez uważam, że jakościowo to jest jedna z lepszych chust na rynku - był przez nas mocno eksploatowany, a ciągle wyglądał jak nowy. to pozwoliło mi sądzic, że chusty są niezniszczalne, że to taki ekstraprodukt, który bez względu na warunki zawsze będzie spełniał swoją funkcję i wyglądał jak nowy (dopiero po czasie okazało się, że nie wszystkie chusty tak mają).
teraz mam kolejnego hoppka, to niby ten nowszy, już nie taki gruby i też jestem z niego bardzo zadowolona. a kolorystycznie tez bardzo trafia w moje gusta - miałam limę, teraz timbuktu, a jest jeszcze wiele kolorów, które chciałabym ponosić :) i pewnie ponoszę ;)
aha, duży wybór kolorów to mocna strona hoppa.
w sumie to nie wiem, dlaczego mam tylko jednego :hmm:
to czemu tak je krytykowano? ja czasem mysle o hoppku a potem wracam do recenzji i rezygnuje
bo starsze hopki byly grubsze, ale gorzej sie ukladaly, te nowe nie sa juz takie masywne i nosza bardzo dobrze, uwazam, ze sa to bardzo dobre chusty:) tez mialam Timbuktu, a marzy mi sie Nairobi za swoje piekne sloneczne kolory. nie wiem czy pamietacie byl kiedys taki watek o podrozach i tam na zdjeciach byl wlasnie hopek Nairobi-podrozniczek.
dorzuce jeszcze indio len natur z oferty standardowej-najgrubsze indio jakie nosilam, ciesze sie, ze kupilam je zamiast limitkow , ktore osatnio bardzo cieniutkie wychodza:)
hopp zdecydowanie :) ja mam dwa (nairobi i timbuktu) i jeszcze ChMT z limy... nairobi to byla moja pierwsza chusta, od razu mieciutki, nic nie trzeba bylo lamac, mozna bylo zamotac dziecia i pojsc :) zwlaszcza nairobi uzytkowany baaardzo intensywnie (wlasnie wrocil z wojazy - na ktorych tak zachwycil dwie mamy, ze juz maja swoje wlasne chusty :)) - i w sumie nie widac po nim nic - kolor ten sam, nic sie nie wyciaga, przeswituje, mechaci... i kolory maja takie fajne i taaaki wybor - w sumie kazdy powinien cos swojego kolorysstycznie znalezc.
Lubię ten wątek i czasem do niego wracam. Jako inspirację trzymam go w ulubionych.
Dopiero zaczynam chustową historię i od siebie nic nie dodam, ale podbiję bo warto.
hopka nie kupiłam właśnie przez krytykę na forum. Nigdy nie nosiłam w hopku wiec sie nie wypowiem.
Natomiast bardzo niedoceniana a wręcz krytykowaną chustą jest rapalu, sztywna fakt, ale dużo wybacza i ładnie nosi, bardzo uniwersalna chusta.
Do niedocenianych dopisałabym pasiaka LL, zaskoczył mnie pozytywnie podczas testów (opinie tej chuście są dość chłodne)
Wszystkim tym, które twierdzą, że kiedyś to bawełniane Indio było taaaakie grube z radością wyślę mojego tiefblaua z frędzlami z czarną metką....
Też mam Hoppka, trochę przypadkowo, bo ja raczej didkowa jestem, ale kupiłam używanego z ciekawości i dla dżinsowego koloru (Luzern). Baardzo lubię tą chustę. Myślę, że długo się ponosimy i faktycznie wygląda na niezniszczalną.
O jaki fajny watek:)
mam 2 hoppki i zawsze dziwiło mnie, że się tak rzadko pojawiają na bazarku etc- nie doczytałam, że są krytykowane, a jak dla mnie są świetne:)
Dolcino....
Nie wiem nawet co spowodowało że ją kupiłam, to była moja pierwsza tkana chusta nosząca Kornelię. Została dla Idalii... po drodze gościła przez pół roku u forumowej koleżanki i jak musiała mi ją oddać, to sobie też kupiła Dolcino :)
Odkopuję wątek. Dziś przyszło do mnie czerwone rapalu, kupione na allegro. Jest naprawdę super - piękny kolor, mięciutkie jak kaczuszka (serio) i świetnie nosi. No cud, miód, malina. Nie żal mi jej było ciachnąć do pożądanej długości - miała ponad 5 metrów :ninja: Myślę, że przy chuście za kilka stów ręka by mi zadrżała. Ale wracając do tematu to naprawdę świetna chusta. Materiał po jednej stronie jest taki flanelkowaty, po drugiej gładki ale nie jest śliska. Była ponoć kilka razy prana ale nie noszona :roll:. Rapalu mają opinię strasznie sztywnych a to jest najbardziej miękka chusta jaka miałam.
Stary, dawny hopek panama. Primo - kochałam tę zieleń, choć nie jestem zielonolubna. Secundo: dobrze się nosiło malucha. Nie był mój tylko pożyczony i do dziś żałuję, że u mnie nie został. Nosi już czwarte dziecko :-)