Bardzo ciekawy wątek - moje dziecię ma 2m i również zastanawiałam się nad pionizowaniem w tym wieku. Jestem początkująca i trochę odczuwam "głód wiedzy" na ten temat, więc Wasze doświadczenia (jak i wątpliwości) są dla mnie bardzo interesujące.
Wersja do druku
Bardzo ciekawy wątek - moje dziecię ma 2m i również zastanawiałam się nad pionizowaniem w tym wieku. Jestem początkująca i trochę odczuwam "głód wiedzy" na ten temat, więc Wasze doświadczenia (jak i wątpliwości) są dla mnie bardzo interesujące.
Witam serdecznie!
Od jakiegoś czasu czytuję sobie to forum i inne chuściane miejsca. Ten wątek mnie zaciekawił, bo też obserwuję, że moja mała w kieszonce układa się na jedną stronę. Ma 2,5 miesiąca. W tej pozycji noszę ją odkąd skończyla 2 tygodnie. W kołysce nie nosiłam ze względu na dysplazję. Nie wiem jak głeboka ona była, bo diagnozujący ortopeda nie był zbyt komunikatywny a na papierze nic mi nie dał. W każdym razie marudził coś o fizjologicznej dysplazji i pokazał kilka pozycji do noszenia. Między innymi jedna w pionie, własciwie taka jak jest np. w kieszonce. Pytany o chustę kategorycznie zabronił twierdząc ze trzymanie dziecku nóżek w jednej pozycji przez długi czas jest niefizjologiczne. Ponieważ jednak wiedziałam, że opinie są różne nosiłam Nataszę w chuście. Nie wiem, co uznajecie za długie noszenie, ale nigdy jednorazowo nie była noszona dłuzej niż dwie godziny. No i nie jest w chuscie codziennie. Po domu do tej pory praktycznie jej nie nosiłam. Przyznaje, ze początkowo zdażało mi się wiązac chustę za luźno, bo jak Natasza zasypiala to ewidentnie mi opadała. Teraz juz bardziej nad tym panuję, ale widzę wyraźnie, ze niezależnie od tego czy śpi czy ogląda świat jest skręcona w jedną stronę. I tak się zastanawiam co z tego wyniknie. Póki co nie wydaje mi się, żeby miała tak cały czas, tzn. gdy jest noszona na rękach czy leży w łóżeczku lub na macie. Przynajmniej na pleckach, bo jak leży na brzuchu to też głowe ma z jednej strony. zastanawiam sie jak ją skłonic do patrzenia w drugą stronę. Dźwiękiem nie mogę, bo ona jeszcze nie potrafi śledzić źródła dźwięku, a jak jest noszona to zabawki nie bardzo ją interesują i też nie chce za nimi śledzić wzrokiem.
Aha, jeszcze wracając do dyspazji. Jak skończyla 2 miesiące ponownie widział ją ortopeda, ale inny, i powiedzial ze bioderka są bardzo ładne. Pytałam, czy to jeszcze trzeba kontrolowac, ale zaprzeczyl. Pomacał jej tez kręgosłup, zdaje sie ze głównie w górnym odcinku, i nie miał zastrzeżeń.
A w ogóle to mnie zastanawia skąd jest przekonanie, ze najlepsza pozycja dla takiego dziecka to leżenie płasko w łóżeczku/na podłodze/wózku. Bo chyba to jest traktowane jako najwłaściwsze, prawda? A przecież maluch w brzuchu nie leży płasko, też jest wygięty jak paragraf i często w pionie. co prawda wszystko to razem trochę jakby w stanie nieważkości i pewnie bez przeciazen.No ale jak juz opusci to przytulne miejsce to nagle od razu kaza mu leżec płasko, a to przecież nie zapewnia tego fizjologicznego C? Nieprawdaż? Muszę przyznać, że jestem tym wszystkim mocno skołowana. A w ogóle to jestem bardzo ciekawa, co ludzie robili ze swoimi dziecmi zanim nastała cywilizacja i jeszcze posiadali instynkt i wiedzieli co robic. Te ich dzieci cały czas leżały? Chyba poszukam jakiegos antropologa, który mi tę kwestię wyjaśni.
Moje obserwacje nic tu nie wniosą mądrego bo zaczęłam nosić dziecko 8miesięczne, nawet jak się krzywiła i nosiłam ją po 6 godzin dziennie to zupełnie jej to nie zaszkodziło.
Jako noworodek i mały niemowlak Młoda była noszona w pionie na rękach, strasznie ulewała. Miała asymetrię bioder, spowodowaną układaniem na boku (takie układanie nawiasem mówiąc zostało zalecone przez rehabilitanta, ortopeda bardzo był przeciwny takim pomysłom). Ponadto leżąc w łóżeczku układała się w kształt "c", i najchętniej odwracała główkę w jedną stronę. Przyznam że jak ją nosiłam na rękach robiłam to byle jak, zwłaszcza jak musiałam ją nosić po 3 godziny w nocy. Nie zwracałam uwagi na to czy nie jest zgięta (i często była zgięta w precelek, bo trzymałam ją tylko jedną ręką za pupę. Z tych wszystkich rzeczy wyrosła sama (z wyjątkiem asymetrii bioder, którą trzeba było korygowac szerokim pieluchowaniem i układaniem na brzuchu).
Być może gdybym zaczęła używać wtedy chusty i robiłabym to niewłaściwie, problem by sie nasilił.
Mnie jakoś nie przeraża pionizowanie noworodków, szczerze mówiąc po przejściach z asymetrią bioder, od kiedy zorientowałam się jak łatwo jest te biodra popsuć, bardziej się skłaniam do noszenia w pionie. Po prostu sądzę że trzeba uważać jak się wiąże, nie za luźno (żeby dzieć się nie krzywił) i nie za ciasno (żeby nie unieruchomić go całkiem na sztywno).
dziuba a czy Twoja Natasza nie ma skłonności do asymetrii? Moja Dominika też miała tendencje do patrzenia w jedną stronę i często układała się w C. byliśmy z nią w poradni rehabilitacyjnej i okazało się, że ma lekką asymetrię i WNM i teraz chodzimy na rehabilitację. pytałam lekarkę i rehabilitantkę o noszenie w chuście w pozycji pionowej i obie zgodnie powiedziały, żeby trochę się z tym wstrzymać dopóki dziecko nie "złapie osi". uważam, że noszenie w chuście jest cudowne, ale właśnie ze względu na tę asymetrię postanowiliśmy z chustą jeszcze trochę zaczekać.
JA nosiłam mało .Od urodzenia w Bebelulu - ale też nie często na jakieś wyjścia do sąsiadki , po sklepie - w pozycji kołyski . JAk mały był za duży do kołyski a nie miałąm odwagi na biodrze to nie nosiłam . Od 5 miesiąca na biodrze - ale to też spacery ale raczej z wózkiem , na krótkie wyjścia. Potem był za ciężki , zaczął siedzieć zaczęłam szukać ... poznałąm grono chustomam , uszyłam MT- 9 miesięcy , teraz jak MAciuś ma rok mam wiązankę .
Byłam za tym ze drugie będę nosiła tylko w chuście ,ale dzięki waszym spostrzeżeniom wiem że chusta jest potrzebna , ale jako dodatek - należy po prostu obserwować swoje dziecko i dać mu się rozwijać . na macie , w wózku i chuście :)
Maciuś był zdrowy i nieprawidłowości nie zauważyłam.
dziekuje za watek!bardzo przydatny
co prawda problme mnie nie dostyczy-nosiłam Stefka od 2mc w ppzycji kołyski, od 4 w 2XX(nie lubił skrepowania rąk, sama uczyłam sie motac, nie było wtedy warsztatów, ale nosiłam "intuicyjnie"-jak dziecko nie chciał, wyjmowałam
dla mnie chusta to alternatywa dla noszenia, na wyjścia czasem(ale mam tez wózek), po domu jak cos musze zrobić a leżaczek czy mata odpadała
bez przesady, nie nalezy demonizować chusty czy pionizowania
mysle ze ZeADA ZŁOTEGO ŚRODKA jest tu jak najbardziej na miejscu-nie nalezy przeginać w żadną stronę
A watek bede sledzic, bo na wykładach tez mowilam o noszeniu i czuje sie odpowiedzialna za swoje słowa-na szcescie mowilam o konsultacjach z lekarzem:)
A swoją droga takie badania wsrod dzieci chustowych mogłyby byc ciekawe...
dziuba, możesz to skonsultować, ale ja myślę że dzieci ok. 3-4 mies. tak mają i już (
Nie mam czasu niestety czytac calego watku, ale nie uwazacie, ze dziecko, ktore przez 2h ciurkiem jest unieruchomione, ma prawo zaczac sie wiercic, wyciagac raczki, przekrzywiac sie na jedna strone? Prawdopodobnie zalezna od tego, jak poly chusty sa ulozone?
Moze ono po prostu chce, zeby je troche z chusty wyjac, bo to w koncu troche nudno tak nonstop w chuscie siedziec. I wszystko moze scierpnac.
Wy potraficie w jednej pozycji wytrzymac 2h? Bo ja nie.
Doroslemu w chuscie generalnie byloby niewygodnie chyba..... i nie ma co w ten sposob porownywac.
Ja starsza nosilam wiele godzin dziennie, poprostu na rekach. Glownie pionowo (poziomo odradzila mi pani ortopeda po pierwszym usg).
Mlodsza nosilam w chuscie wiele godzin dziennie (nie ciurkiem) i gdybym nie robila tego w chuscie nosilabym na rekach.
Obie moje dziewczyny mialy problemy z trawieniem, nie mozna bylo im pomoc, jedyne co przynosilo im ulge (nie do konca)to noszenie, ruch, przytulanie. A jesli moglam im w ten sposob ulzyc to to robilam.
Mlodsza nawet problemy z brzuzkiem miala wieksze niz starsza a jednak, dzieki chuscie latwiej je znieslismy.
pozdrawiam
sylwia
anke, nie wiem czy ma slonnosc. W 6tyg pediatra nic takiego nie zauwazyl, ani w 8 ortopeda. Ide w przyszlym tygodniu do lekarza to zapytam, czy nie ma jakichs oznak asymetrii.
Pod wpływem tego wątku na ostatniej wizycie lekarskiej zapytałam lekarkę, czy moje dziecko jest symetryczne i wyjaśniłam, czemu pytam. Kobieta popatrzyła na mnie jak na wariata, powiedziała, że noszenie w chuście nie może się przyczynić do asymetrii, że sama nosiła dwójkę swoich dzieci, że wynikają z tego same dobre rzeczy, i że przypadki asymetrii nie są czymś powszechnym. Spytałam, bo Tosia też się przechylała w jedną stronę, ale tylko w kółkowej, gdy miałam problem z dociągnięciem góry. Myślę, że nie ma co panikować.
a można prosi likn do tego wątku o rehabilitacji małgosi kap78 bo nie moge znalezv
dziuba-jestem jakby antropolog. Dzieci w czasach dawniejszych od zawsze noszone były i nie odkłądane praktycznie nigdy. Inaczej coś by je mogło zjeśc. Stąd z resztą zupełnie naturalna dziecięca potrzeba do bycia na rękach i "wymuszanie" ;) tego płaczem. Dzieci nie wiedzą, ze niedzwiedz już ich nie zje. :)
Skoki-dziecko w chuście nie jest nieruchome. :) W dobrze zawiązanej oczywiście. :)