Skoro nie chcecie się umawiać na spacery w wątku o Chełmie, to ten wyciągnę, przy okazji można powspominać co nieco ;)
Wersja do druku
Skoro nie chcecie się umawiać na spacery w wątku o Chełmie, to ten wyciągnę, przy okazji można powspominać co nieco ;)
To kiedy i gdzie jakieś spotkanie?
Mam nowego chuściocha, jestem chętna :D
czemu ja na chełmie tylko kasie widuję co?
i czemu mnie nikt nie widuje?
na spotkanie chętna jestem jak zawsze :D
Ja głównie po parku oliwskim/starówce/zoo i kartuskiej śmigam. Na chełmie nie bywam ;)
Bo Kasia jakaś taka widoczna :) Ja też z Chełmu, i też tylko Kasię zdarza mi się przypadkiem na ulicy spotkać :)
Bo Kasia to się szwęda po ulicach, zamiast w domu siedzieć ;) Teraz już mniej, bo pogoda niezbyt zachęca do wychodzenia ostatnio.
A ja na moim zadu... nie spotykam nikogo.
I taki mały OT: Kasia, przepraszam, że mnie nie było. Wpadli do nas goście i zapomniałam o dinku.:hide:
Coś słabo myślę o tej porze - where is stadion? :)
Hmm, jakby to wytłumaczyć... W lesie, na górce, obok kolonii różnych (ulic znaczy), za kościołem. Jasniej troszkę? :)
Aaa, ten stadion :D Znaczy na starym Chełmie, jak się idzie w stronę Pohulanki?
Ech, chodziłam tam kiedyś z młodym w chuście, jak był mały. A teraz, to niestety, największym cymesem weekendowym dla młodego jest wsiąść w tramwaj i pojechać na Starówkę pokarmić gołębie :)
No ten stadion :)
To jeszcze szał tramwajowy nie minął? My tylko chodzimy oglądać póki co ;)
No, szal trochę zelżał, ale teraz pojawił się etap zblazowania pt: "takie zwykłe spacery to mnie już nie kręcą, wszystko już znam i widziałem, dajcie mi jakiś ekstra cel". Czyli, jak mu powiem że idziemy na plac zabaw, to słyszę "nieee". Jak mu powiem, że jedziemy tramwajem na starówkę pokarmić gołąbki, to się podrywa z radością. Jak mu powiem, chodź na podwórko, to nie. Jak mu powiem, chodź zakładamy kalosze i idziemy się taplać po kałużach i poszurać liśćmi, to chętnie. Jednym słowem, ćwiczę się w sztuce wynajdywania celów. Dzisiaj mi się niania nagle rozchorowała, nie miałam z kim młodego zostawić, ale musiałam na chwilę po coś pojechać do pracy. Rozmowa wyglądała tak: Adaś chodź pojedziemy tramwajem. Adaś: nieee (bardzo zajęty klockami). Ja: Adaś, a chcesz ze mną pojechać na chwilę do pracy, zobaczyć jak wygląda? Adaś: Taaak! (natychmiast nie to dziecko, poderwał się i leci). Czyli, reasumując, obawiam się że żeby mi poszedł na ten stadion, musiałabym mu wynaleźć jakiś mega ekstra cel - jedyny jaki mi przychodzi do głowy to kałuże. Czy tam są szczególnie dorodne kałuże? Tylko nie wiem, czy mi pokona tę odległość z powrotem na nogach, a jak się tak porządnie utapla, to staram się, żeby wracał o własnych siłach :D
A gdzie chodzicie te tramwaje oglądać? Bo u nas króluje albo pętla tramwajowa, albo wiadukt przy Odrzańskiej, wiadukt lepszy, bo tam są oprócz tramwajów windy. I na samochody jeżdżące można z góry popatrzeć. I dużo liści i kałuż jest na Odrzańskiej po drodze :D
Też tam chodzimy :)
A na stadionie jest rampa do jazdy na desce/rolkach. Można połazić albo popatrzeć, jesli akurat ktoś jeździ. Jest kawałek piasku (ale to raczej na wiosne sie przyda) i korty tenisowe, też do popatrzenia raczej> No i mnóstwo przestrzeni, ale to pewnie nieciekawe jest dla dwulatka ;)