ale na zagranicznych forach słychać - u Was w Polsce...
Wersja do druku
Hehe ładny numer.
Okazuje się, że własność to nie do końca własność :hide:
No ale na szczęście na Nati mi już trochę odeszło ;)
u nas w Polsce nie wszyscy pracują w Natibaby :lol: można odpowiedzieć
E no jak były dementory to - to jest Voldemort - chusta której imienia nie należy wspominać, wizerunku publikować itp.
Jaja jak berety...
a z przecieków: one się dodrukowują już dla zagramanicy ;) ...
rrkwiatki, zostaw ten watek, jest wyjatkowy ;)
Hehe, nie sie usmialam
może ktoś chce chuste widmo zanim wróci do producenta..
A jakbym ją chciała to jak mam kupić, bez fotek?! A cena też jest tajemnicą? A skład? Długość? No robi się ciekawie...
Proponuje zaryzykować popsucie doskonałych stosunków pan - klient z Nati i opublikowanie zdjęcia. Kto odważny?
ee modrooczka - najpierw chcialas kupic w ciemno a teraz podjudzasz do publikacji zdjec
kup jak jestes ciekawa ;)
A czy kupuje się chustę razem z zakazem publikowania zdjęć? Bo wiesz, można sprzedać sąsiadce, po 5 minutach sąsiadka tobie i będzie git :D
Poł dnia mnie nie ma w domu i znowu mnie cos ominęło :) To jednak sprzedajesz?
Ja napisałam "jakbym chciała kupić". W życiu nie kupiłabym kota w worku. Ale podjudzam, dla mnie taka zasada to absurd kompletny, producent przekroczył granice wolności kupującego :duh:
Znalazłam pomysł na opublikowanie zdjęć. Ustawkę zrobić. Umówić się z chustoforumową koleżanką, zamotać się, wyjść na spacer, dać się sfotografować. A potem ta koleżanka może założyć wątek "Co to za chusta? Widziałam na spacerze" i wkleić fotkę. :D :D :D
Cała ta sytuacja jest kuriozalna ale ale....faktem jest również to, że dziewczyny zgodziły się na to :ninja: no chyba, że najpierw zaproponowano super chustę, zrobiły przelew a potem okazało się, że nie mogą o niej pisać:lol: