-
na dłuższy niż 1,5 godz. spacer po wertepach, lesie itp - terenowy wózek.
na zakupy, na spacery do 1,5 godz - chusta.
ale nawet jak idę z wózkiem to i tak muszę mieć chustę - mieszkamy na 4 pietrze wiec młody ląduje w chuście a ja biorę wózek pod pachę i targam go po schodach. a jak już zatargam to mam dosyć i przeklinam ze wzięłam wózek :D
no a ostatnio młody sie zbuntował i ze spacerów wózkowych wracamy w chuście wiec i tak wózek tymczasowo idzie w odstawkę.
-
u nas i chusta i wózek. córcia ma 7 miesięcy, ale nadal używamy gondoli, bo na spacerze głównie śpi. no i zawsze na dłuższy południowy spacer idziem wózkiem, bo zachodzę do pracki i wtedy dzidzia zostaje w wózku na podwórku. ale odkąd mamy chustę, to zawsze wychodzi z nami. w taką pogodę występuje w roli kocyka, a że weroniczka budzi się na podwórku i jest płacz i tylko rączki-> chusta. no a potem nie uśmiecha mi się wnpszenie dziecka, torby z akcesoriami i zakupów na trzecie piętro. więc chusta wykorzystywana codziennie.
-
-
My mamy chustę niedługo, bo jakiś miesiąc. Przez ten czas na spacerze w wózku byłyśmy raz, jak się chuścinka prała i nie zdążyła wyschnąć (teraz mam już patent i piorę wieczorem - do spaceru następnego dnia jest sucha). Wózek stoi w piwnicy i zarasta brudem. Właśnie sobie uprzytomniła, że przydałoby się tam zejść i schowaś go w jakąś folię.
Myślę jednak, że w upały przeproszę się z wózkiem, bo w chuście gorąco, a moja Jagusia skłonna do potówek. Boję się jednak tego momentu, bo z chustą czuję się wolna jak ptak, nie targając wózkowego balastu.
Ja szczerze NIENAWIDZĘ wózka za te ograniczenia.
-
U nas wózek urzywany jest może raz w tygodniu - gdy idziemy na większe zakupy do sklepu - wtedy muszę się streszczać, o mały się złości. Poza tym każdego dnia zaliczamy dwa spacerki w chuście - mały tylko tak odbywa swoje dwie z trzech dziennych drzemek. Gdy Jaś miał trzy miesiące zaczął urządzać mega płacze przed zaśnięciem w wózku i po przebudzeniu, więc wózek zamieniliśmy na chustę, i tak jest ok. Też się łudziłam, że gdy przesiądzie się do spacerówki, będzie lepiej:)jak się okazuje, spacerówką również pogardził.
-
Oczywiście, że tak. Wszystko w zależnosci od okoliczności.
-
a ja mam problem :-(
jeszcze nie tak dawno na forum żaliłam się w wątku pt.: "niecierpliwa dzidzia", że mój maluch płacze gdy go do chusty wsadzam... a teraz po niespełna miesiącu, moja córcia kiedy widzi chustę to cieszy się... a ja prawie płaczę :cry: , bo niestety ale plecy mi siadają - potwornie boli mnie kręgosłup.
Iga waży teraz niewiele ponad 5 kilo, co będzie potem?
wózek jej się odpodobał - wyje w niebogłosy kiedy ją do niego wkładam, więc za każdym razem kończy się na chuście, którą uważam za genialny wynalazek - gdyby nie moje biedne plecy :cry:
was plecy nie bolą???
-
a ja mam problem :-(
jeszcze nie tak dawno na forum żaliłam się w wątku pt.: "niecierpliwa dzidzia", że mój maluch płacze gdy go do chusty wsadzam... a teraz po niespełna miesiącu, moja córcia kiedy widzi chustę to cieszy się... a ja prawie płaczę :cry: , bo niestety ale plecy mi siadają - potwornie boli mnie kręgosłup.
Iga waży teraz niewiele ponad 5 kilo, co będzie potem?
wózek jej się odpodobał - wyje w niebogłosy kiedy ją do niego wkładam, więc za każdym razem kończy się na chuście, którą uważam za genialny wynalazek - gdyby nie moje biedne plecy :cry:
was plecy nie bolą???
-
A ja nie używam wózka. Nie dlatego że bardzo nie chce, tylko jeszcze nie było takiej okazji żebym czuła jakąś większą potrzebę odkopania od z tych zwałów gratów które się na nim znalazły od ostatniego użycia.
Baba-Iga na 100% coś jest nie tak. Może masz chustę skręconą na plecach, albo nierozłożoną na ramionach, albo może masz małą za nisko/za wysoko?
-
Na początku Sara nie znosiła wózke-gondoli,nosiliśmy w samoróbce,pouchu i hoppie.Teraz ma 13 miesięcy i tylko wózek,chusta bardo rzadko-jest za długa,za ciężka (chusta jak i Sara).W wózek mogę wrzucić zakupy,w nim Sara śpi dwa razy dziennie.
-
Nie mam wózka i nie odczuwam jego braku. Przy pierwszym dziecku miałam wózek, a jakże. Młody jednak nie znosił go i protestował ropaczliwie, więc dałam sobie spokój i nosiłam na rękach. Przy drugim dziecku prób wkładania do wózka nawet nie czyniłam, córka była z gatumku nieodklejalnych :) Nosiłam więc . Na rękach. Prz trzecim przyjęłam załozenie, że zgodnie z prawem serii też bedzie nieodklejalny i zaopatrzyłam się w chusty, które mały uwielbia i ja też . Wózka mi nie brak także dlatego, że lubię długie wędrówki szybkim krokiem i niekoniecznie po chodniku :)
-
S ,m
Nie mam wózka, żadne z moich dzieci nie lubiło jeździć w wózku.
-
A ja mam wózek. Ostatnio nawet byłam na górskiej wycieczkce w Beskidzie przez błocko i przez strumienie wózkiem. Oczywiscie chusta lepsza. mala troche sie wydziera w wózku,. Do centrum handlowego tez bioręwóek, bo jak chce coś przymierzyc to ciezko sie odmotywac. No, ale juz do spozywczaka... bepieczneij sie czuje jak mam oba.
-
Mam małą zgrabną spaceróweczkę i jej używam. Niestety mam taki problem, że Hanka jest samobieżna i na ogół spacery wózkowe kończą sie tak, że targam i małą i wózek, a to raczej nie jest przyjemne. Jak nie robię dużych zakupów to wózek stoi sobie nieużywany na naszym 4 piętrze :lol:
-
Sergiusz głęboki wózek nawet lubił, ale na spacerówkę się wypiął, więc ostatnio nie używam wózka.
-
No dżidżibubka troche brącha w wózku....fakt, w przyszłosci moze byc jeszcze gorzej, tez chce byc samobiezna tylko na razie nie umie za bardzo :)
-
chodze na dwa spacery: raz z wozkiem - choc przyznam, ze dziwnie sie juz z nim czuje ;) i na drugi wieczorem z psem.
-
mam wózek, ale 300km od miejsca gdzie teraz mieszkam :lol:... osiem miesięcy już go nie używam i czuję się z tym bardzo dobrze :D najbardziej cieszy mnie to, że mogę wszędzie wejść i nie targać za sobą wózka, mam chyba dalej wózkowstręt :lol:
-
Raz jedyny,wyszłam, wygramoliłam sie, wytachałam z 4 piętra z wózkiem pod pachą i dzieckiem. Spociłam sie, zdyszałam, zasapałam, zmęczyłam, że już nie miałam siły na spacer. Czułam się jak alpinistka, jak ciężarowiec, miałam wrażenie, że pokonałam jakiś rekord w StrongWomen, pamiętam to.
Od tamtego razu już tylko chusta :)
-
Mamy i bardzo go lubimy, Pati spędza w nim dużo czasu, bo czasem cały dzień jesteśmy na dworze, i nie wyobrażam sobie nosić go w chuście cały dzień. Zresztą w taką pogodę jak dziś np chyba byśmy się ugotowali w chuście, a byliśmy od rana na dworze. Dlatego my wózkom nie mówimy nie:)