z nocnikowego frontu: wczoraj wyladowala w nim kupa! Oj idziemy galolpem!
Wersja do druku
z nocnikowego frontu: wczoraj wyladowala w nim kupa! Oj idziemy galolpem!
My dziś pierwszy raz po długim kryzysie zaliczyliśmy kupkę do kibelka :) Ciężko było,bo rozłożona na dwie raty,ale dzięki robieniu z siebie wariata,czyli podskakiwaniu i krzyczeniu plum,mała się rozbawiła i rozluźniła i bez krzyku się załatwiła. A ile radości było.Mam nadzieję,że w końcu stanie się to normą :)
Regres totalny. Pieluchy wróciły na zadek.
Lenka chora, ledwo udaje się ją posadzić na nocnik... Czyżby radość była przedwczesna?
Zwykle jest. One (dzieci owe) zwodzą nas i igrają naszymi nadziejami :wink: Życzenia zdrowia dla Lenki.
U nas dziś sążnisty poranny sik w spodnie, po czym pieluszki zanieczyszczane bez słowa, wreszcie popołudniu podwozie spowite jedynie w body i liczne wizyty w toalecie zwieńczone sukcesami. Czyli tradycyjnie już - miszmasz i nigdy nic nie wiadomo :lol:
letka82 i jak tam bunt Lenki i jej zdrówko? Już lepiej?
Moja odkąd wyłapałam co powoduje zaparcia zaczęła kupkę robić no nocnik lub kibelek,w ogóle coraz chętniej załatwia się na kibelku co mnie cieszy,ale zaczął się problem z siusianiem,bo trzyma do tej pory,aż nie daje rady i popuszcza,dopiero wtedy woła. Znowu sterta prania dziennie,ale cóż na to poradzić :( Czekam cierpliwie i póki co znowu tłumaczę,choć czasem nerwy gotuję się,ale nie daję po sobie poznać.
Zaczynam odpieluchowywać drugie dziecko i porażka. Doświadczenia z pierwsza miałam niezłe, przed drugimi urodzinami praktycznie w tydzień się przestawiła. Tylko że ja wtedy nie pracowałam i mogłam się skupić na niej i przestawianiu na nocnik. A teraz wygląda to tak, że na ewentualne próby mamy tylko nieliczne popołudnia i weekendy kiedy jesteśmy w domu. I próby są ale na razie z miernym skutkiem. Mały choć z oporami daje się namówić na siadanie na nocniku, siedzi nawet długo, ale nic nie robi, a puszczony po takim posiedzeniu w ciągu pięciu minut zazwyczaj siknie. Ech, wsparcia metnalnego szukam :roll:
ja nie zdazylam sie dopisac do watku grupowego jak mi sie skrzat sam calkiem odpieluchowal-tydzien nie caly trwalo-najpierw sie krecil i wiercil przy zakladaniu pieluchy i uciekal-nie tak normalnie -tylko ewidentnie nie chcial, no to zdjelam i juz pogoda w sam raz na latanie z gola pupa-generalnie uwazam ze to najlepsza opcja , jesli zdjac to juz konsekwentnie, bo tak mam wrazenie ze dziecko nie wie o co chodzi-to ma sikac w majtki czy nie ma? no bo jak ma pieluche to moze, a jak majtki to juz nie?
pierwsze kilka dni zasikana podloga kilka razy, ale teraz juz super-wogole nie wola-tylko nocnik na widoku stoi w pokoju i sam sobie siada jak chce
a i odkrylam jeszcze chlopiece uroki odpieluchowania-jak jestesmy na dworze to sikanie to istna zabawa-wybieramy co sobie obsiusiamy-drzewko, krzaczek,siatke, kamien, mrowke:hide: no pelny przekroj mozliwosci i zabawa na calego-z dziewczynami tak sie nie dalo
trzymam kciuki za wszystkie mamy bedace w trakcie
Gratulacje, madagaskar! A jak było ze spaniem czy wyjściami? Bo Milo od dosyć dawna w dzień po domu czy nawet po osiedlu lata bez pieluchy, no ale na spanie lub dalsze wyjścia zakładam. I choć potrafi trzymać a wysadzony zwykle robi - sam ani nie prosi ani nie próbuje siadać. Przełomu w sygnalizowaniu brak, choć pojedynczo się zdarzało.
Jejku, ja dzisiaj mam zwałę totalną!
Hanka już ładnie wołała sisi i e-e, siadała, misie sadzała, czasem coś wyprodukowała, nawet jeszcze wczoraj wieczorem przed kąpielą zasiadła z własnej woli na "tronie", a dziś... masakra!
5x zasikane podłogi w rożnych pomieszczeniach
1x wielka kałuża na naszym łóżku
1x kupa na podłodze w kuchni!
Wie, że jej się chce i że zaczyna sikać, bo wtedy kuca i patrzy w dół, często też mówi "sisi", ale na nocnik za Chiny Ludowe nie siądzie - wróciliśmy do etapu "nocnik zeżre mi tyłek" :cryy:
Poddałam się i założyłam jej gacie, nie nadążam zmywać podłóg. :duh:
z Lena lrpiej, gorzej ze mna... po kilku dniach wrocila na nocnik! Rano kupa jest w nocniku, gorzej w dzien bo musze dopytywac co chwila czy chce na nocnik. A i tak robi w majty...Siku tez sie zdarza szczegolnie podczas zabawy.
wspieram, bo tez to przechodzilam. Ale po kilku dniach sama zalapala! Inicjatywa wyszla od Lenki. Potrzebujecie czasu, bo nic na sile!
zmywam podlogi co kilka dni, po kazdym siku na podloge L. dostaje szmate i sciera. Sadzam po fakcie na nocnik, bo my dalej nie uwazamy sie za odpiekuchowane. Na noc pielycha, na spacery i spanie w dzien wozkowe pielucha z tetry pod dupke.
Gratulacje dla Was!
Ale wiedz, że to się nie sprawdza zawsze. Ja rok temu ścierałam podłogi przez 3 miesiące. Byłam bardzo konsekwentna :ninja: :duh:
Są dzieci, które się odpieluchowują migiem, a są takie, którym to zajmuje dłuuuugie miesiące. Mało tego - już się wydaje, że jest "z górki", po czym następuje regres ;-) Ot, rodzicielstwo...
A ja już się wyżaliłam w swoim prywatnym wątku nt. Jadzi odpieluchowania, ale mogę i tu, bo to komiczne: Jadzia sika w majty konsekwetnie, w najlepszym wypadku mówi w momencie, gdy już trochę siknie. I wtedy rzecze: Mamusiu, najmocniej cię przepraszam, to już się więcej nie powtórzy, obiecuję ci to naprawdę.
Yyy. Po czym dalej rozmawia z niewidzialnym kurczakiem, który siedzi pod stołem, żeby uczyć jej kaczątko latać.
Ja rozumiem, że nie można mieć wszystkiego, i że jak mi trzyletnie dziecko mówi jak czterolatek, to coś innego będzie nie tak do przodu, ale chwilami wolałabym, żeby mówiła mniej, a sikała w majtki rzadziej...
Jasiek w sierpniu będzie miał dwa lata, ale dla mnie to późno raczej bo panny obie się odpieluchowały jak miały po półtora -tyle że nie tak ekspresowo
Pat -ja absolutnie nie twierdzę , że to reguła, bardziej sama byłam zaskoczona szybkością akcji i się pochwaliłam -ot tyle-to moje trzecie odpieluchowane dziecko-wiec swoje przezylam-łącznie z 3 miesiącami zmywania podłogi, regresem totalnym po pół roku, kupą w majty regulaminową długotrwała , zatrzymywaniem wogóle kupy-do 2 tygodni były ciągi itp...więc swoje wiem
Ire-na spacery też bez i na spanie popołudniowe -tak do 2 godzin też bez-tylko na noc zakładam , ale często się suchy budzi
hahaha mój bob właśnie przybiegł do pokoju z przerażeniem na twarzy i biegiem siadał na nocniku by kupkę zrobic;) rozbawiła ogromnie:lol:
oficjalnie dołączam do wątku:mrgreen:, choć to jakby zapeszanie;):hide:
przyjmiecie?:rolleyes:
wieczorem opiszę co i jak u nas:)
witajcie!:mrgreen:
madagaskar, musisz mi uwierzyć na słowo, że czytałam Twojego poprzedniego posta szybko, nie zwróciwszy w ogóle uwagi na to, kto go napisał, ani tym bardziej na sygnaturkę z wymienioną latoroślą :) Przepraszam, jeśli wyskoczyłam jak Filip z konopi :) Domyślam się, że masz spore doświadczenie w odpieluchowywaniu.
Przedwczoraj dzień cały kulturalne bieganie do toalety. Zero wpadek. Wczoraj powitanie poranka na nocniku, następnie cicha i podstępna wilgoć wsączona w sofę podczas studiowania książki o malarstwie, po czym, u babci, wesołe sikanie w pieluszki. Dziś wielokrotne zraszanie własnych nóżek. For fun. Także udawanie, że się jest jak brat i dysponuje się stosownym sprzętem, więc wystarczy stanąć w rozkroku i wypiąć brzuszek, by w efekcie utworzyć kałużę na tarasie. Kałuża na tarasie rzecz fajna, można w jej intencji użyć mopika (mop z zestawu do sprzątania dla dzieci), tuż po tym jak się mopika owego nurzało we własnym kubeczku z piciem. Żeby nie było jednoznacznie i monotonnie, dama wizytowała również w toalecie. Z własnej woli, świadomie i owocnie. :rolleye: - tak to widzę.
:lol: popłakałam się ze śmiechu!!:lol: pieknie opisane
_____________________________________________
mam chwilę, mogę oficjalnie dołączyć, dama właśnie skończyła 17 miesięcy,
ostatnie kilka dni zdarzało się jej przyjść i pokazać, że chce siku lub kupkę bądź też zaczynała robić siku w pieluchę, w połowie wstrzymywała, przybiegała i połowa trafiała do nocniczka.
dziś mnie zaskoczyła, cały dzieć z upodobaniem siadała na nocniczku i robiła siusiu, dy się jej chciało (problem miała tylko by na nim właściwie uśiąść, bo kiepsko z cekowaniem lub bokiem/tył na przód siadała); miała jedną wpadkę-zrobiła siku na podłogę, po czym biegiem usiadła na nocniku posiedziała, ale juz nic nie poleciało;) + tak jak pisałam powyżej rozbawiła mnie, bo: pracuję sobie w pokoju, nagle z impetem wpada dzieć z miną skrajnego przerażenia i szybko siada na nocnik poczyniajac na nim kupkę :lool: urocze to było:lol:
jestem z niej bardzo dumna:beat: i choć wiem, że to dopiero poczatek i możliwe krótkotrwała fascynacja, a syt. może obrócić się o 180 stopni za chwilę to moja duma nie maleje.
przykro mi tez troche na samą myśl o odpieluchowaniu:bduh: bo ja tak bardzo kocham swoje pieluchy:heart::rolleye::bduh: a dzięki temu, że ona od 4-5msc ż. kupek w pieluchy nie robi pieluchowanie jej to prawdziwa przyjemność:lol:
Świetne historyjki myślałam,że padnę :) Wczoraj pożaliłam się jednej forumce,że mała podczas spania leje w pieluchy to dziś mam za swoje. Mala przy okazji drzemki leży w łóżeczku,gada coś do siebie w końcu słyszę "siku" lecę do niej,a ta cała się rozebrała nawet z pieluszki.W pieluszce lekko popuszczone na prześcieradle też zroszone,ale na nocniku skończyła :) Chyba dziecko daje mi do zrozumienia,że na drzemki nie chce pieluch,albo się mylę. No nic zasiadam dziś na maszynę i kończę szyć trenerki i popróbujemy :)
ciiiiii jeszcze nic pewnego,ale mam nadzieję,że jednak to to o czym myślę :)
A tak na marginesie to jaka ja Ciebie doskonale rozumiem,z jednej strony chciałabym,żeby młoda już się całkiem odpieluchowała,a z drugiej jak pomyślę,że już nie będzie kolorowej pupki,to aż żal łapie,chyba trzeba poszukać jakichś ładnych kolorowych majteczek :)
przyjdę tu sobie do Was :)
tylko czy fakt, że młody ściąga sobie sam wszystkie pieluchy, majty...znaczy, że odpieluchowany?
niestety, sika gdzie jest -podłoga, łóżko, fotel, krzesło- nie mam już siły tego sprzątać-tłumaczę siadaj na nocnik albo na sedes(tu trochę ciężko)
woła że robi 1s przed...nie zdążę go posadzić...jak zrobi to mnie woła i pokazuje, pomaga sprzątać...są dni, że wszystko ląduje w nocniku i rzadko w majtki a są dni całkiem odwrotne. W nocy pielucha jest, bo pije dużo i nie wytrzymuje.
ech, pogadałam sobie i mi lepiej
jutro przeprowadzka już się boję co tam będzie:) się działo...
Póki co nie :) Może za kilka lat się zdecyduję,teraz odpoczywam psychicznie,Po kilku ładnych latach walki o jednego pieluszkowca,który daje w kość za trójkę...no ale po kimś to moje dziecko musiało odziedziczyć charakterek,niestety nie udało się po tatusiu ;)
Justyn jesteście na dobrej drodze,moja też rozpoczęła od buntu pieluchowego :) A zasikane mieszkanie to chyba miałam w każdym kącie,dobrze że panele nie spuchły od ilości moczu,ale dywan to już musiałam prać konkretnie :) Cieszyć się,że kupy nie trzeba zbierać z podłogi,bo ja około miesiąca zbierałam prawie dzień w dzień,a teraz jak chce to pokazuje lub sama siada na nocnik i po fakcie woła maaaaamoooo fuuuuuuuu :)
Z dzisiaj. Wyprawa do ZOO. Kali kategorycznie żąda majteczek, wizja pieluszki ją obraża. Ok. Jazda do miasta z dupką posadzoną w foteliku, na pieluszce tetrowej, pod tetrą reklamówka. Pod blokiem babci, po którą podjechaliśmy, zagajam kontrolnie: Chcesz siku? Możemy iść do babci i skorzystać u niej z toalety. - Nie - pada słodka odpowiedź. Babcia dołącza. - Siku! - słyszę z tyłu. Pędzimy w plener blokowiska. Poszło. Chusteczkę higieniczną, którą wytarłam podwozie ciskam w schowek w aucie. Jedziemy. W ZOO dzieci zajęte i rozluźnione zarazem. Potrzeby fizjologiczne są abstrakcyjnym rozproszeniem umysłu. Nie poświęcają im żadnej uwagi. Ja odwrotnie. Łowię wzrokiem wskazówki kierujące do WC. Lub raczej na manowce. Żadnego WC nie zlokalizowałam. Moje, mam nadzieję, nienatrętne i niezbyt liczne "Chcesz siku?" ucinane są, a jakże, "Nie". Przy tablicy porównującej rozpiętość skrzydeł ptaków drapieżnych, tuż po tym jak Synowi wyszło, że blisko mu do jastrzębia (gdy rozłoży ramiona), Córce zaś do pustułki, Córka zawiadamia, że kupa. Popadam w lekkie drżenie. Żadnej wskazówki na temat WC, cholerny, pokryty szlachetnym starodrzewiem park wielki jak kanadyjskie lasy, lecz wszędzie pełno luda, w tym służbistów przycinających trawniki. Kierujemy dupkę w krzaki. Kali niechętna. Wolałaby na pieniek. Poszło siku. Kolejna chusteczka hig. trafia do kieszeni. Majteczek już nie zakładamy, bo Kali sobie nie życzy. Życzy natomiast kupę stanowczo. Na alejkę. Zadziera kieckę i centralnie na alejce owej przykuca. Interwencja. Desantuję Córkę na trawnik. Odkrywa, że gołą dupkę trawnik kłuje. Bada dupką temat. Znaczy trawnik. Widmo kupy oddala się krokiem kontredansowym. Majtki wracają na miejsce w pobliżu pawilonu makaków. Po powrocie do domu następują sumienne meldunki i latamy do toalety. W finale dnia triumfalny sik na taras. "Zobacz, zrobiłam siku nie do toalety!!!". No cóż. Wracam do robienia kolacji. Po chwili Kaj alarmuje: "Kalina zrobiła jeszcze trzy siku!". Wyglądam. Nie kłamał. Na betonie lśnią 4 kałuże. Wzdycham. Brat z siostrą węszą. Na czworakach, każde przy losowo wybranej kałuży. Kurtyna. Oklaski. O zużytych chusteczkach hig. mam nadzieję pamiętać jutro. I je usunąć.
alifi :applause: za styl przekazu!
u mnie dzis w domu podloga zalana, ogrod podlany - nocnik zawsze byl w zasiegu wzroku... Podejrzewam "kare" za brak cycka. Na spacerze na pytanie "siku?" padla odpowiedz NIE! Mimo wszystko posadzilam dupcie dupci na nocniku (turystyczny cudowny wynalazek :love:) i byl taki sik, ze w centrum za rossmanem przez kilka dni nie musza podlewac trawnika.
Brawa dla matki, ze nie slucha dziecka :ninja:
Ja też nie słucham, bo Milo wszedł w etap że prawie zawsze pada odpowiedź "nie". Dla równowagi przedwczoraj rano jeszcze w pampersie z nocy przewalaliśmy się po łóżku, nagle zaczął wołać naglące sii, siii! I zrobił elegancki, ogromny sik do sedesu. Czemu tak rzadko potrafi poprosić..?
No poplulam telefon:) usmialam się za wszystkie czasy :)
Ja się dolacze do wątku, ale ogólnie tomy olewamy sprawę;)
Młody siłą wszędzie gdzie chce, woła że sika, woła że kupa, ale nocnik nie i kibelek też nie.
Tzn. chce siedzieć chwilę, ale nie robi nic. Wysikal się kilka razy. Lubi sikac w kilku miejscach, sprząta że mną pp sobie.
Kupę robi na stojąco. Pieluszek nie chce ubierać, woli biegać na golasa.
No i biega goły. Sika gdzie chce. Kupa rano na stojąco w lazoence.
My tylko mamy nadzieję, że wszystko idzie w dobrym kierunku.
Poradzcie! Jestem w kropce. Córa ma półtora roku.
od miesiaca bez pieluchy, w tym zaliczylismy wyjazd dwutygodniowy. Tam czasem w dzien zakladalam pieluszkę-nie nasze podlogi, ktore zdarzyło sie ze zasikała. W nocy tez awaryjnie pieluszka- nie nasze lozka- pielucha sucha. Kupa zawsze po spaniu w pieluszke, bo czasu na nocnik nie miala, a my np.musielismy wyjsc.
Ogolnie nie wola, ale wiem kiedy chce siku, a sika co 3-6 godz. Czasem i dłużej przetrzymuje.. Pije dużo raczej.
Wysadzalam jak była malutka, potem byl bunt i znów siadala na nocnik z bratem- czasem cos bylo czasem nic.
Od ponad miesiaca w nocy i na drzemkach sucho, rano z chęcią na nocnik siada i sika( od paru dni zdjęlam pieluszkę i w nocy) ale w dzien juz nie bardzo i leje w majty. Czasem siada sama z siebie, ale nic. Zachęty nie działają, choć np sikała rano a to już południe. Pieluchy nie daje sobie zalożyć, jak już ma to w te upaly zaraz pachwinki odparzone, a pielucha sucha.
Nie wiem.. Odpuścić i zaczekać? Staram się nie naciskać i wyluzować, ale czasem mnie trafia jak mówi ze nie chce a za chwile siku leci po nogach,
W pn wraca do żlobka po wakacyjnej przerwie. Panie wysadzały ją trochę wcześniej.
To chyba puścić bez pieluchy?
:bduh: chaotycznie napisalam :duh:
chyba najlepiej to wyluzować:)
ja się b. bałam jak będzie w nowym mieszkaniu i niepotrzebnie. Robi tu do sedesu, ale ja po prostu sadzam go i mówię"zrób siku". czasem jest czasem nie...Kupa ląduje na podłodze, robi na stojąco..sprzątam bez komentarza, na nią tez przyjdzie czas. Widzę, że dłużej trzyma do 4h:) na pytanie czy chce zazwyczaj mówi nie...
dziś poleciał sam do łazienki i podniósł klapę, ale sam nie usiądzie, więc do wanny zadarł nogę i poszło...nie zdążył wejść :)
jeszcze trochę i pieluchy nie będą potrzebne, została nam tylko noc do ogarnięcia
Poszła do żłobka bez pieluchy.
Siku cały dzień do nocnika, tylko z kupką nie zdążyła i część w majtki a reszta w nocnik.
Jesteśmy na dobrej drodze :)
Zobaczę jak to się dalej rozwinie.
a my jesteśmy na dobrej drodze, od piątku synek zaczął wołać i wszystko idzie na nocnik - a to nawet nie było tak, że on zaprotestował przeciwko pieluchom;
moja frustracja po szczególnie śmierdzącym przewijaniu na placu zabaw ;) plus widać trafiłam na dobry moment = w piątek włożyłam mu majtki, dwa razy kupę w nie zrobił, a za trzecim razem już do nocnika i poszło! Teraz nawet w nocy się budzi na siku!:high:
Martwi mnie tylko perspektywa zmiany żłobka od września, pewnie nastąpi regres wtedy...
Siku na murawę w ogródku. Na stojąco. Siku do toalety. Siku w blokowym plenerze w mieście. Siku na sofę (przemakalna materia pod spodem poduchy wypełnione z wierzchu pierzem:)), siku do toalety.
Pomiędzy rozmowy o ubraniu podspodnim.
- Córko, załóż proszę majtki. Damy noszą bieliznę.
- Puściłam bąka!
Ament.
hahahaha :lool::thumbs up:
moja młoda- kupka zawsze na nocnik, siku na nocnik (sama z siebie bez przypominania siada, robi, schodzi, idzie dalej) tylko wtedy gdy bez pieluchy biega..........więc tata wziął dzisiaj z goła pupą i nocnikiem na podwórko:shock::mad podobno majtek nie mógł znaleźć:twisted:
Kolejne wieści z odpieluchowania :) Kupa coraz częściej na nocnik i już nawet bez płaczu i buntów :) Drzemki w dzień gdy zaczęłam zakładać trenerki też suche :) Jeśli mała się nie zbuntuje to chyba biorę się za nocki.
Toaleta i nocnik są już zbyt banalne dla Kali. Dziś zrobiła siku do foremki z piaskownicy oraz do plastikowego pojemnika na żywność :mrgreen:
W banalnej toalecie K. obsługuje się sama. Począwszy od montażu nakładki, przez wspięcie się na muszlę, dokonanie czynności, użycie papieru, zejście, demontaż, spuszczenie wody.
Noce pieluchowe.