ojej, mam takie same odczucia, jak mam wydać na jedno to natychmiast mi się centuś włącza :)
Wersja do druku
ojej, mam takie same odczucia, jak mam wydać na jedno to natychmiast mi się centuś włącza :)
Ja zaczęłam wielopieluchować dopiero jak mój syn miał rok, myślałam o tym wcześniej ale mama przynosiła mi do domu kontenery pampersów i jakoś ciężko było kasę na stosik wtedy wysupłać... Ze starszym jest na pewno łatwiej. Nic na siłę, jednorazówki po to właśnie są IMO, aby na takie kryzysy je stosować - opcja mieszana = opcja racjonalna. Trzymaj się :)
my też teraz tak trochę kryzysujemy wielo- i teraz na wyjścia i w nocy pampki- nie mam siły w nocy a i tak musimy małego przewinąć przynajmniej raz na noc takiego mamy sikuta
po 3 latach dopadł mnie kryzys, sprzedalam wielo i Ewa od 3 miesiecy jedzie na pampkach :ninja:
juz mialam dosyc zapierania (bo ona niestety nie kapuje nocnika), prania, rozwieszania, składania
bleeeeeeee
przy Michale było mi łatwiej bo on od 8 miesiaca życia robił kupy do nocnika
u nas obecnie też kryzys :/
jedziemy na jednorazówkach
wielo leżą schowane w szafie :hide:
Po co ja to czytałam! Chyba postradałam zmysły! Właśnie podejmuję strategiczną decyzję przejścia na wielo (Ja! Sławetny wróg wielorazówek!!!!!) zaczynam powoli nabywać to, co najtańsze (bo na bezrobociu inaczej się nie da).... no i trafiam na wątek o kryzysie...
Dziewczyny, powiedzcie mi, że warto, bo aż mi kulka w gardle stanęła :frown
z F kryzys mialam taki, ze pare miesiecy jechalismy na eko-jednorazowkach. mlodszy od poczatku prawie spi w takich, bo ani ja nie mam ochoty sie wybudzac bez sensu, ani moje dzieci nie naleza do tych, co to je mozna przewinac bez wyjca... choc ostatnio moje dziecie postanowilo w nocy lac do kibla (w dzien za cholere nie chce), budzi sie miedzy 2 a 6 i slysze "kibelek" zamiast "biust" :lol:
Aliszia - pewnie, ze warto. tylko warto pamietac, ze to pieluchy sa dla nas, a nie na odwrot :)
Ja dziś też mam kryzys wielo :( Za dwa tygodnie mała idzie do żłobka i dziś piorąc mega kupę, która za cholerę nie chciała zejść pomyślałam sobie jak to będzie w tym żłobku? Ja dbam o swoje pieluszki. Po kupie zawsze zapieram, żeby plama nie została a w żłobku nikt mi tego prać nie będzie. Kupa wyląduje w worku na brudne pieluszki i tyle. Po całym dniu zdąży się już tak wgryźć pewnie w pieluchę, że całą noc będę mogła szorować a i tak nie zejdzie. Zastanawiam się czy dam radę z wielo w tym żłobku :(
Sudokrem i częstsze przewijania nie dają rady :frown Spierać kupy to ja mogę do upojenia włącznie, barować się z wielo też, ale odparzeń dziecku fundować nie będę. Trzeba podwozie podleczyć kukurydziankami :dunno:
i ja dołączę. od 2 tygodni serwuję Zo laktuloze na rozrzedzenie kup, żeby dziecko przestało się bać wypróżnienia. po 2 dniach miałam dość. mamy eko.jednorazówki:dunno:
:Spróbuj, a jak się okaże, że w żłobku robią syf możesz przerzucić się na jednorazówki.
Wielorazówki mają (mimo wszystko) w sobie tyle uroku, że jak ktoś zacznie je stosować to skończy dopiero po odpieluchowaniu,a nawet w najlepszych związkach są lepsze i gorsze dni.:ninja:
Ja synkowi wielo namietnie jak skonczył rok nakładalam, na wakacje sa super ale teraz jak jest zimno to na noc i na wyjscia jednorazówki bo to i wygodniej i jak sie napewno nie przemoczy ubranka, no i żłobek Panie nie zaakceptowały wielo wybłagały mnie abym jednorazówki im dała. Po mimo wszystko wielo uwielbiam i chciała bym używać cały czas jak do tej pory ale cóż zycie :( a co do kup, po całym dniu tez sie da odprac bez wiekrzych dramatów w razie w można papierków uzywac wtedy ciocie w złobku do kibelka beda zawartosc papierka wyzucac
Tule mocno :*Wydaje mi się, że to chwilowe... Odłóż i odpocznij. Twoje samopoczucie jest bardzo ważne!
My już odpieluchowani i teraz to nawet nie pamiętam tego zapierania, składania i rozwieszania, a szczęśliwa jestem niesamowicie bo wielo pomogło nam robić kupki do nocnika od ukończenia roczku no i szybszego odpieluchowania. Tylko ja też stosowałam NHN - to oszczędziło mi chyba tak dużej ilości zapierania tych pieluszek.
Przepraszam Was dziewczyny ale jak czytam niektóre posty to zdaje mi się, że piszecie o studiach z fizyki kwantowej! A przecież to TYLKO pieluchy. Ja wielopieluchuje prawie od samego początku już ponad pół roku. Uwielbiam pieluchy wielo, a pampków używam tylko na noc( bo córka ma skazę białkową i wieczorem muszę ją nasmarować mazidłem) i na wizyty u dalszej rodziny i lekarza. Nie wiem o co Wam chodzi z tym WIELOGODZINNYM zapieraniem kup. Robię tak: jak jest kupa to normalnie pielucha do wiadra i dopiero kiedy robię pranie to segreguję: co zasikane do pralki co z kupą to do miski i tylko zgrubsza spieram. Szczerze mówiąc mam w nosie to, że niektóre pieluchy po praniu będą szare, wkońcu to pieluchy a nie obrus świąteczny.
A kiedyś pocięłam stary polarowy sweter i zrobiłam z niego wkładki sucha pupa- genialnie schodzą z nich kupki.
Pranie robię razem z córką, ona siedzi w foteliku samochodowym w łazience, tuż obok mnie. I też mamy przy tym dużo zabawy:)
Nie chcę moim postem nic uogólniać, bo każdy ma swoje problemy, ale nie przesadzajcie, życie z pampersami też nie jest różowe, ciągłe odparzenia i góra pieniędzy wydanych. Moja rada: wrzućcie na luz.
sylvetta - czasem trzeba sobie odpuścić i byc zdrowszym nie tylko psychicznie:)
ja mam dwa prania dziennie i szalenstwo z pieluchami, bo potworna bałaganiara jestem (moja mam nie jest ze mnie dumna;P), wiec leżą tu i tam, nigdy nie wiem gdzie, wiec przewijanie zaczynam od szukania pieluch w lawinie szmat zalegających krzesła i łóżka.
próbowałam Anielke i w nocy w wielo ale po WOOOW miesiącu dałam spokój bo trzy razy w nocy przewijac nie dawalam rady i pieluch mi nie starczalo, wiec se pomyslalam - po kiego? no i na noc idzie babydream i luzik. na wyjscia chustowe tez sie juz nie cyckam z wielo bo glupialam mysląc jaką dać wkładkę i wpychalam jakies mega chlonne grubasy zeby mi nie przecieklo, bo nie lubie na brzuchu szczuchów:ninja:
wywalamy co sie da do wuceta a reszte splukujemy i do wiaderka. bolą mnie plecy wiec brudną robote zwalam na męża, a co, dzieci to nie tylko ... ;P
niektóre sztuki juz zapomnialy ze byly kiedys takie sliczne i białe:) ja tez sie staram nie pamiętac;)
trzymaj sie, najważniejsze teraz to rane wylizac.
My jesteśmy wielo od samego początku (już w szpitalu, gdzie większość pochwalała i zachwycała się otulaczami w rozmiarze XS, ale była też pielęgniarka, która powiedziała nam, że takie "coś" to jej kuzynka na straganie sprzedaje i ona wie co to za badziewie :duh:, że to niezdrowe, skóra nie oddycha, sam plastyk)... Dzielnie pieluchowaliśmy przez miesiąc i wtedy przyszedł pierwszy kryzys. Pewnie związany był z przeprowadzką, skumulowanymi odwiedzinami dziadków i paroma innymi rzeczami. Zaczęliśmy zakładać jednorazówki na noc i tak już zostało. Wielo musiałam zmieniać, co godzinę, w dodatku co drugie przebieranie po całości, łącznie z śpiworkiem w którym Stach spał, wszystko przesikane. Przecieki zdarzały się często, jeszcze do tego pytania jak się sprawdzają te wymyślne pieluchy? chce ci się tak? wygodniej byłoby mu w pampkach...
Kryzysy przychodziły i odchodziły. Jedne były związane z przeciekami, smrodkiem amoniakowym, suszeniem, ale większość z moim zmęczeniem. Teraz już się tak nie spinam, zakładam jednorazówkę na dłuższe wyjście, na noc, jak młody się gorzej czuje i nie chce go wkurzać częstymi przebieraniami.
Czekam na lato, na słońce :) :kiss:
Hmm wierz mi, że kupy mojego dziecka na pewno nie wrzuciłabyś do wiadra i nie czekała całego dnia na jej wypranie. Nawet jej spłukanie nie jest łatwe. Wkładki polarkowe czy inne to sobie mogę włożyć między książki jak dziecko często gęsto ma kupę nawet na plecach a noworodek to nie jest :) Do prania mam ubranko i dziecko również :) Pewnie, że to tylko pieluchy ale nie oszukujmy się - NA PAMPERSACH JEST WYGODNIEJ. Gdyby tak nie było to tak wiele mam nie rezygnowałoby z wielopieluchowania. A co do plam to większość mam kocha swoje wielo pieluszki i po prostu nie chce, żeby były zaplamione. Wiem... jestem głupia ale cieszę się każdą nową pieluchą, wpadłam w nałóg i nie chce mieć na nich plam. Poza tym ja w ogóle plam nie chce mieć na niczym. Takim już jestem typem człowieka, że jak mam bluzkę z plamą, którą nie schodzi to ją wyrzucam lub biorę do innych celów bo za każdym razem gdy ją zakładam krew mnie zalewa, że ta plama tam jest. Dbam do bólu o swoje rzeczy i rzeczy dziecka. Każdy ma swoje paranoje :)
hm...
to ja mam odwrotny kryzys
przez 6 dni będziemy musieli używać jednorazówek
dzisiaj spróbowaliśmy 3 pieluch - żeby zobaczyć, czy młody to toleruje...
i jest masakra
1. walą chemią na pińcet milionów kilometrów
2. jak młody się zsika to pielucha obwisa - taki wałek się robi i obciera udka
3. 1h w pieluszce i czerwona pupa (wtf?)
4. trzeba było jechać po to do sklepu, a teraz mi to śmierdzi w koszu na śmieci...
jeszcze jedną zdjął sam, a druga przeciekła...
a wielo?
pralka, kaloryfer, pupa, kubeł, pralka
bez śmierdzenia, jeżdżenia do sklepu, przeciekania, czerwonej pupy....
a z tymi kupami - trochę nie czaje z jakimś zapieraniem :> ocb?
jak kupa to co się da to strzepuję, a reszta do pralki na normalne pranie ze wszystkim, ewentualnie pranie wstępne wrzucam
Co pupa to historia :lool:U nas pryszcze i czerwienie od wielo, nagle, po ponad roku bezawaryjnego stosowania. Teraz tryb naprzemienny. Jest lepiej. Dla odmiany nie bardzo wiem o co cho z przeciekami w nocy. W życiu w nocy nie przewijałam i przecieków nie było :whistle:
W kategorii "pieluchowy aromat roku" zwyciężają kukurydzianki jednorazowe. Śmierdzą, a juści, ale przyjemniej niż bambus/mikrofibra ;)
Mam czasem kryzys - kiedy mi się w łazience zbiera kupa pieluch moich dwóch łobuzów, bo Miłoszowi jakoś nie spieszy się do biegania bez nich, a ja płuczę pieluchy przed włożeniem ich do wiadra. Nie zawsze mam czas to zrobić, bo zwykle któryś wrzeszczy - i wtedy właśnie mam kryzys, bo nie lubię takiego widoku po wejściu do łazienki. Nie jest też fajnie, kiedy po raz setny jednego wieczoru lecę do Maksa, który się budzi, a w pralce wciąż czekają pieluchy do rozwieszenia. O 23 naprawdę już nic mi się nie chce.
Ale jak dotąd kryzys zawsze szybko mi przechodził.
P.s. Czasem mam też kryzys, kiedy Miłosz ma odparzenie na tyłku, a nie miał ich WCALE przy pampkach. Ale z drugiej strony - u niego wielo się zaczęły równocześnie z wychodzeniem trzonowych, więc nigdy do końca nie przekonałam się, jaka jest przyczyna odparzeń. Na szczęście są rzadko, ale są.
No, to idę składać pieluchy ;)
Sylvetta, po ostatnim zakupie mniemam, że kryzys przeszedł ;)
U mnie kryzys przeszedł - jak to kryzys. Stosik noworodkowy sprzedany,a szuflady wyskoczyły przygotowane na turę drugą kolorowe itti bitti i sie od razu człowiekowi lepiej robi. Ale nie oszukujemy sie - po dwóch miesiacach zarosła sie moja rana po cesarce:hide::lol:...
Od razu człowiekowi lepiej, jak usłyszy od chirurga ze teraz to juz idzie ku dobremu.:thumbs up:
Nawet rotawirus tak bardzo nie drazni;).
fizyka kwantowa to przy tym pikus;)
Ale ja bym pieluchy z klocem do wiadra nie włozyła. Gdyz mam duzo pieluch i robie pranie co trzeci dzien. Bałabym sie to wiadro otworzyc potem. I to zapieranie wcale nie jest złe...
Ja zdołowałam(chwilowo) przy rozwieszniu, składaniu - bo nie lubie tego robic. No i jeszcze jeden element - suszarka. No drazni mnie - bo stoi wiecznie i zabiera ten kolejny metr i straszy.
Kup pionową - mniej straszy :) A teraz, to w ogóle pikuś, bo część pieluch suszę na kaloryferze, więc szybko znikają z pola widzenia.
mój mąż sie ze mnie nabija ze jak raz dziennie prania nie rozwiesze to mnie jakaś wewnetrzna energia rozsadza;) ze niby ręce mi sie telepią, ze niby uzależniona jestem:ninja:
u nas suszarka (a nawet dwie. i góry pania do poskładania) to juz staly element krajobrazu, szczegolnie zimowego:rolleye:
ciesze sie ze juz przeszło i sie masz lepiej:)
ide :wash:&:hang: a potem po dzieci do szkoły:mad
Ja używam przy Blance wielo od urodzenia, bez żadnych przerw, zabieram je nawet na wyjazdy do Rodziców. Kryzysów jako takich nie miałam, czasami był problem ze smrodkiem, zdarzały się dni, że całe mieszkanie miałam "obstawione" zasikanymi pieluszkami, w okresie niemowlęcym zdarzały się "dni przeciekowe", a ostatnio czarna seria nocna:twisted: Ale podchodzę do tego na luzie raczej.
Wzorami pieluszek podniecałam się przy ich zakupie, a owszem:mrgreen: Teraz traktuję je wyłącznie użytkowo, kupkę spieram z grubsza przed włożeniem do wiadra, plamy pozostałe na pieluchach po praniu ani mnie ziębią, ani grzeją:dunno:
Jak bym miała każdą kupkę zapierać do czysta to bym ześwirowała:szok:
U mnie kryzysu jak na razie brak, ale obecnie wielopieluchowanie dla mnie to czyta przyjemność. Jedynie. Nie zapieram, nie czyszczę, spłukuję, potem do wiadra, przed praniem zawsze i tak włączam płukanie więc resztki wypłukuje pralka, potem już tylko pranie nastawiam, rozwieszam. Składanie lubię bardzo mnie to relaksuje ;) serio, serio to taki wyłącznik, jeden z wielu, dzieciaki sobą zajęte a ja sobie słuchając muzyki pieluchy segreguję ;) Tylko wełniaczki mnie ostatnio coś zawodzą, mogę to nazwać kryzysem otulaczyko-formowankowym, jakiś zadek w nich wielki, odkąd na małą one sizy dobre otulacze tylko awaryjnie stosuję. I całkiem na luzie to wielopieluchowanie u nas, szczerze powiedziawszy to przy starszej o pieluchy dbałam bardzo, zapierałam, mydełkami odplamiającymi traktowałam, chuchałam i dmuchałam, teraz czas spędzony na mega czyszczeniu pieluch wykorzystuję na zabawę z dzieciakami ;) To TYLKO pieluchy, to ma być użyteczne (a że przy okazji jest piękne ;) , to tylko plus).
Zaraz zaraz - wyjaśnijmy sobie z tym zapieraniem :twisted:.
Ja nie zapieram mydełkiem do czysta - bo by mi ręce zwiędły...
Ja po prostu czyje potrzebe pojechania tym mydełkiem zanim wrzuce do wiadra w oczekiwaniu na pranie;).
A suszarke mam pionową;) - bywa ze nie starsza, chociaz ma duuuuzą powierzchnie suszącą;). Własnie posciagłam pranie , bo doszłam do wniosku, ze albo suszarka albo choinka;). chyba ze ją na zielono i obwiesic swiecidełkami;).
A ja zapieram. Mydełkiem. Do czysta. Kupy znaczy. Szybko i bezproblemowo. I mi nie wadzi to akurat. Wadzi co inne, albowiem ludzie są różne, kwadratowe i podłużne ;)
Wystarczy jak mi z wiaderka i woreczka wanieje amoniakiem, kupnych aromatów już bym chyba nie zniesła :rolleye:
A może takich kupek zmagazynowanych nie czuć... :hmm: Rzeknijcie coś na powyższy temat, pliz.
u mnie czadzi olejek lawendowy na potęgę:lool:
w ilosciach HURTOWYCH idzie:lol:
ja spłukiwałam kupole pod prysznicem- duże ciśnienie dawało radę, czasem tylko mydełko szło w ruch.
a kryzysu poważnego nie było, choć czasem mi się nie chciało składać suchych pieluch.
A dla mnie kupy to nie aż tak wielki problem. Po pierwsze, gdy spodziewam się kupy, zakładam ciemny wkład bambusowy zamiast jasnego - to już dużo, bo o ile potem to spieram przed wrzuceniem do wiadra, to już nie muszę się użerać z przebarwieniami. Po drugie - papierki!!! Zazwyczaj niewiele potem zostaje do spierania.
Dla Maksa czasem zamiast papierka używam wkładek sucha pupa - z mikropolaru taką mleczną kupkę bardzo łatwo jest sprać.
u mnie jako takiego kryzysu nie ma, ale odczuwam już zmęczenie tym rozwieszaniem i składaniem pieluch. Zapieranie mnie nie męczy, ale nie bawię się tak z tym:)
Ja miałam kryzys na samym początku jak kupiłam pierwsze 3 pieluszki na próbę. Po każdej kupie prałam ręcznie mydłem, a później dopiero wrzucałam do pralki. I przeciekać mi zaczęły, co już mnie całkowicie zniechęciło do używania. Więc dałam sobie spokój.
Ale o pieluchach nadal na forum czytałam i się dowiedziałam paru ciekawych rzeczy,np. że przeciekały, bo pul mydłem zatłuściłam... :duh:
Przerwę bardzo długą miałam, ale ostatnio mnie wielo ratowały jak mi się jednorazowe kończyły, a męża nie było (on w domu co kilka dni jest, ja prawa jazdy nie mam, a pieluch w pobliżu nie kupię). I jakoś bez większych problemów się obyło więc postanowiłam znów zacząć używać, ale tym razem podejść do tego bardziej na luzie.
Na noc używam jednorazówek, w ciągu dnia wielo (tak od miesiąca może), z kupkami problemu nie mam bo papierki kupiłam i kupki wyrzucam a pielucha z żółtą plamą w wiaderku ląduje.
Dzięki wiedzy i doświadczeniu innych mam, a w miarę upływu czasu również swoim, można znaleźć optymalne rozwiązanie dla siebie, a jak kryzys przyjdzie to zrobić sobie przerwę :wink:
no tak, tylko u nas od dłuższego czasu kupa = bobek, który niewiele brudzi, a nie ciapcia po całej pieluszce ;)
a co do jednorazówek... razem z M. podjęliśmy decyzję, że na wyjazd bierzemy wielo + jedną paczkę jednorazowek "na w razie czego"
nie da się tego używać, masakra jakaś
nie umiem, młody nie lubi, ja nie lubie, m. nie lubi
bleee
ide pranko rozwiesić ^^
a ja mam takie ustrojstwo i tym kupke do kibelka.
http://cdn.c.photoshelter.com/img-ge...rab-Toilet.jpg
Mialam kryzys jak zaczelam zakladac a tu ...wszstko za duze i pod pachy i pupa wyzej niz reszta.Po miesiacu juz wszystko zaczelo lepiej pasowac.Na noc ( tzn te pare godzin snu) z ekologicznymi wyrzutami sumienia zakladam jednorazowke.
sorry ta fota jaks taka wielka:hide: