kurka, a dla dziewczynek tylko hello kitti (sorry za OT ale się we mnie feministka zbuntowała)
Wersja do druku
i co jest jeszcze fajne w tej serii to to, że są bardzo trwałe. 8 miesięcy maltretowania i wyglądają całkiem ok ;)
Nieprawda jest seria Mała dziewczynka Obie serie trochę seksistowskie, ale co tam.
Obu córkom czytałam prawie od urodzenia, dla mnie to była jakoś najbardziej naturalna rzecz na świecie. Starsza jakoś bardziej lubiła od razu wierszyki, młodsza to najpierw takie książeczki, gdzie było zdanie lub nawet wyraz na stronę, później coraz dłuższe. Teraz to prawie nie chce zjeść bez książeczki i normalnie cytatami "strzela"- bardzo to wyrabia słownictwo;)
no to czytamy- na pierwszy ogień Tuwim no i mały słucha :high:co prawda do końca nigdy nie wysiedzi, ale chwile potrafi skupić uwagę :) chce oczywiście sam przewracać kartki, jak poproszę, żeby przyniósł książeczkę to poczytamy to też sobie coś tam wybiera i przychodzi :) ostatnio tylko miałam dylemat co zrobić, bo przyniósł do czytania samą okładkę:applause:no ale opowiedziałam mu co jest na obrazku, kupiłam też "Wóz strażacki Jacka" ;) - podoba się, no i w tym tygodniu zamawiam Maksa, stokrotne dzięki za pomoc :beat:
my uwielbiamy wspólne czytanie, młodym czytamy od brzuszka :) obecnie jesteśmy wiecznie głodnymi przygód pochłaniaczami książek :)
u nas książeczki wszelakie, kolorowe, twarde, z ruchomymi elementami, dźwiękowe, Tuwim, Mały Chłopiec, o zwierzątkach i inne cuda. Mamy całą półkę i doszło do tego, ze Wicek (rok i 1 miesiąc) sam sobie wybiera, którą książeczke chce czytać i przybiega z nią i usadawia się na kolanie. Szok :) Skupia się na całej bajce i pokazuje elementy, które go interesują, wesoło przy tym popiskując. Jest żywo zainteresowany co się w bajce dzieje. Czytaliśmy mu jeszcze jak był maluśki i mam wrażenie, że teraz to owocuje. Woli czytać od ogladania tv, a to mnie bardzi cieszy :)
u nas ogladanie zaczelo sie jakos ok. pol roku, teraz wszystkie ksiazki kartkuje albo oglada obrazki w tych "jej" ale instrukcja motania dolcino jednak rządzi, ogląda i pokazuje gdzie jest "baby"
czasem przynosi mi do poczytania książkę o małej krowce, reszty jakoś nie lubi słuchać, zamyka książki kiedy czytam
Agata, my nie mamy tv, ale czasem na yt jej coś puszczamy, rzadko bo rzadko, ale zdarza się, Charliego i lole puszczam ja, maz bolka i lolka
Moja córka ma prawie trzy lata. Sporadycznie puszczam jej w dogodnym momencie coś, co wcześniej nagram (dekoder PVR). Na pewno nie przed snem, bo potem w nocy różnie bywa. Czasem obejrzy na małym odtwarzaczu DVD Puchatka, ale coraz rzadziej. Chyba jej się znudził. Dobrze że książki się jej nie nudzą. Ma ich sporo w tym kilka, które wałkujemy na okrągło. W weekend nawet kilka razy na dzień tę samą historię.
Puszczam bajki z DVD, Świnkę Peppę. To znaczy, tata Józinki puszcza i razem oglądają codziennie rano po dwa odcinki. A wracając do czytania. "Czytamy" od zawsze. Ja się strasznie wciągam w fabułę wierszyka czy opowiadania, więc samodzielne przewracanie kartek przez Dzidziu okropnie mnie frustrowało. Dopiero od niedawna pozwala mi czytać, tak, że ja sama czerpię z tego przyjemność. Czytamy Muminki, wiersze Brzechwy i Tuwima, i wszystko co nam wpadnie w ręce. Wciąż oglądamy obrazkowe książeczki. Nie wiem czy ktoś wspominał "Miasteczko Mamoko" moim zdaniem REWELACJA! Dla roczniaka też będzie dobra. Józina uwielbia, obie części. W zasadzie codziennie coś w Mamoko robimy. Pokazuję jej też dorosłe książki, albumy o sztuce (np.Eco, Malraux, Historia Średniowiecza, katalog zbiorów Uffizi itd.).Ogląda z takim samym zainteresowaniem jak te typowo dziecięce. Ogólnie bardzo lubi książki i ,co mnie ogromnie cieszy, nie niszczy ich, ma swoją półkę i tam sobie urzęduje, naszych książek nie rusza.
Czytam od dawna. Jak miały koło roku, uwielbiały od 1 do 10 Oli Cieślak. Wg mnie najlepsze wierszyki, bo mają melodię. Ale inne rzeczy też czasem próbuję
a ja zaczynam mieć dosyć - na chwilę nie można usiąść, nie można w łazience przysiąść na kibelku, żeby młody z książkami się nie pojawił, a za nim siostra ze swoimi, oboje oczywiście domagając się lektury. Do tego ona jest wiekowo trochę do przodu z czytaniem, on - w porównaniu z nią w jego wieku - do tyłu, no i wypada, że niestety większość lektur jest odrębna (w każdym razie takich, gdzie udaje mi się przeczytać cały tekst, bo młody ma kilka ulubionych których nie mam szans zdążyć przed zmianą na następną stronę - więc teraz starsza musi wybierać książki z odpowiednimi obrazkami i opowiadam o obrazkach, a nie czytam tekstu - jak mamy farta, to młody nie wetuje nazbyt intensywnie.
Na szczęście jest chociaż Binta, Babo, Lalo, te starsza lubi z tych "dzidziusiowych" - czytamy na zmianę, ona i ja (coraz więcej ona). No i jest jeszcze kilka innych, na które młoda niezbyt chętnie się zgadza przy wspólnym czytaniu, ale które sama z pamięci czyta małemu, dodając jeszcze "pokaż gdzie jest..." - to jest cudne!
ps. "Od 1 do 10" mój młody też uwielbia.
Możesz jeszcze Mamoko spróbować. To jest do oglądania, opowiadasz/pokazujesz sama, co chcesz
no trochę przesadziłam i pomarudziłam - z tego typu mamy "Dawno temu w Mamoko", "Na wsi" (mam wrażenie, że te pokazywanki są fajniejsze dla młodszych niż Mamoko), zawsze coś tam się znajdzie, ale ta konieczność bezustannego (bo na prawdę prawie cały dzień biegają za mną z książkami, młody wieczorem nie chce iść spać, a normalnie on sam zgłaszał chęć marszu do łóżka, tylko biegnie do półki z książkami; jak siądę sama i coś robię, to starsza podtyka książkę "czytaj, czytaj!") odmawiania jednemu lub drugiemu, ustalania co, walczenia o kompromisy, tłumaczenia że, kombinowania co zaakceptują oboje etc (jeśli chodzi o wspólne zabawy to jest znacznie lepiej), no i ta ciągła gonitwa za mną z książkami trochę mnie to wszystko razem męczy.
Więc dziewczyny - jak wasze dzieci nie będą zainteresowane niemal niczym oprócz czytania, to jeszcze zatęsknicie do beztroskich czasów, kiedy nie dało rady ich na dwie sekundy posadzić na pupie, za to Wy mogłyście siąść na swojej we względnym spokoju, o!
Starsza bardzo długo prawie nie oglądała, jak mieszkaliśmy z rodzicami, to na szczęście jeszcze nie było Minimini , inne programy "dla dzieci' - to wiadomo jaki poziom, dziadek ciągle oglądał wiadomości, ale pokój się zamykało. Potem jak się przeprowadziłam to długo nie miałam telewizora- dla zasady, w końcu mąż poleciał i kupił, bo miał być jakiś mecz. Koniec końców- starsza córka nic na tym nie straciła, szybciutko zaczęła mówić, czytać, z polskiego ma teraz świetne oceny.
Młodsza ogląda sporo niestety- nie mam czasu i siły, zaczęłam puszczać, żeby czymś zająć. Ale praktycznie tylko minimini, żadnych wiadomości przy niej nie oglądam, tam są straszne nieraz rzeczy i nie na dziecka głowę. Ale żałuję mocna, że nie ma już programów typu domowe przedszkole, z których dzieci mogły się autentycznie czegoś nauczyć, minimini nie jest złe, ale jak się przyjrzeć, to w kółko to samo, takich naprawdę edukacyjnych jest mało niestety. W ogóle telewizja moim zdaniem schodzi na psy, mam taką teorię, że nadają głupie programy, żeby ludzie zgłupieli i uwierzyli w reklamy:wink:
Ale ostatnio zastanawiam się, czy nie kupić DVD i nie puszczać trochę mądrzejszych filmów np. było sobie życie.
Podsumowując - ja traktują telewizję jako taką średniej jakości nianię, która czasem jednak bardzo pomaga. Prawdziwa nauka to są książeczki i przede wszystkim mama lub ktoś, kto z dzieckiem rozmawia.
Ps. mam osobisty uraz do telewizji, gdyż mój tata oglądał ją przy nas w kółko praktycznie od mojego urodzenia, a czasem leciały straszne lub smutne rzeczy i ja naprawdę nie miałam ochoty tego słuchać:(
Dziewczyny dzięki Wam Hania polubiła czytanie! Odkąd kupiłam polecane przez Was książeczki, czyli Maksa z Zakamarków i wiersze Tuwima (hitem jest Lokomotywa!), Hania ciągle je przynosi i każe czytać :)
Tego Maksa nie znam, ale na wierszach Tuwima sama się wychowałam i moje córki też. Dlaczego są świetne? - myślę, że przez idealny rytm i proste, odpowiednie dla dzieci słownictwo. Po prostu dzieciom to samo w ucho wpada, a rodzicom- aż przyjemnie się czyta. Również dobre są wiersze Brzechwy, Ewy Szelburg- Zarembiny i oczywiście Konopnickiej. Nieco zapomniana autorka, z tego co wiem pierwsza w Polsce zaczęła pisać dla dzieci i to prawdziwe arcydzieła. Już dla trochę starszych polecam "Na jagody" i "O Janku Wędrowniczku"- był czas że moja starsza córka codziennie przy nich zasypiała. Moim zdaniem (nie chwaląc się znam się odrobinę na poezji) - to są arcydzieła porównywalne z "Panem Tadeuszem" - tyle, że dla dzieci. Mamy oczywiście też wierszyki współczesnych autorów i stwierdzam, że to już nie to- brakuje rytmu, sporo "za ciężkich" słów.
Hania po kilkukrotnym przeczytaniu jej Lokomotywy chodzi i powtarza różne słowa i zwroty i sprawia jej to dużą radość :)
czy jesteście fanami serii "Charlie i Lola"? ksiązka, o której pisałam to "Skwarek zgubił się chyba na dobre"z tej serii.duży format.twarde kartki.ja tej kreskówki nie znam i nie jestem maniaczką książeczek serialowych,ale 50 okienek do otwarcia! to jest coś,co robi na mym synku wrazenie:) aha widziałam też inne ksiązki, w któych mozna otwierać okienka-coś o maszynach budowniczych,ale mocne zarówiaste kolory były.
Chyba tylko Skwarek... ma okienka (mój mały też b. lubi), reszta jest do czytania, są też fajne książeczki z naklejkami (moja starsza jest fanką Loli, ale w wersji kreskówkowej, książeczkę do czytania ma jedną i tak sobie). Z okienkami były jeszcze superanckie książeczki o Panu Kłapie Jo Lodge, na ostatniej stronie zawsze Kłap wyskakiwał z książeczki wzbudzając wielką radość, ale chyba cały nakład wyszedł, są też takie Muminki, ale po jednym okienku na stronę http://merlin.pl/Muminki-Otworz-okie.../1,770578.html
A, z dziurkami, okienkami etc jest jeszcze seria o o Mysi Lucy Cousins, trudno dostępna, ale jest np tutaj (od razu można zobaczyć czego się można spodziewać w środku) http://www.bajarka.pl/produkt.php?a=search&szukaj[authors]=Lucy%20Cousins&pr_page=1
ps. po kilku dniach super intensywnego czytelnictwa moje dzieci nie przestały przychodzić do mnie z książkami, ale już nie non-stop, dziś odreagowywały kompletnymi szalawkami. Uff ;)
chyba zostaniemy :D Dziś nie wytrzymałam i kupiłam. Miłek był tak zaaferowany nią,że obejrzał ją pięć razy pod rząd, pózniej jeszcze parę razy, normalnie obłęd:mrgreen: Miłek też lubi Pepę, kupiłam mu jakąś na Święta bo nie mogłam nic sensownego i nie drogiego o Świętach znaleźć. Na początku nie chciał jej w ogóle oglądać i dopiero po jakimś czasie się nią zainteresował a teraz w empiku jak ją zobaczył od razu zaczął krzyczeć "Pepa" więc mu kupiłam. Bajek mu jeszcze długo nie będziemy puszczać :wink:
coś w tych okienkach jest;)
zapomniałam tej o muminkach-sliczna,widziałam u koleżanki:) trochę tego jest! my już i tak mamy pełno innych książeczek z twardymi kartkami-ach można rzeczywiście zbankrutować;)nas wspiera trochę babcia-czytelniczka:)i się z tego cieszę,choc nie wszystkie są takie jakbym sobie umyśliła;)
a Kamyczka czytacie?bo on się synkowi bardzo spodobał-aż się sama zdziwiłam:)
Popieram! Ja też, chociaż mam w domu sporo książek od czasu do czasu wypożyczam, np. serię o Martynce (to dla dziewczynek)- wiadomo kupić całą to drogo i miejsca by zajęło, a tak poczytamy do znudzenia i wypożyczamy następną- tylko trzeba pilnować, żeby dziecko nie zniszczyło.
I jeszcze jedno - można przy okazji urodzin, świąt itp. powiedzieć babciom, ciociom itp. , że chcecie książeczki, nawet sugerując jakie.
Pewnie zależy od dziecka. Moje 1,5roczniaki od jakichś 2 miesięcy "czytają" Mamoko i coraz bardziej lubią. Duże znaczenie ma też Twoja inwencja. Wg mnie to książka na długo. Jest osobny wątek o Mamoko: http://chusty.info/forum/showthread....ghlight=Mamoko
powiem tak - u nas szału nie ma, ale może ja też nie tak lubie je oglądać z malcem, wolę czytać coś z tekstem? Ze starszą w pewnym momencie (jak miała 2 lata?) oglądałyśmy Mamoko po postaciach - na kadej stronie szukała konkretnej i tworzyła nam się z tego historia - na to mój półtoraroczniak jeszce za mały. Dlatego napisałam, że dla niego wolę "Na wsi" - tam wyszukujemy konia, psa, krowę, traktor... No i nie ma problemu co jest kotem - kot to kot, a nie raz kot, a inny to taki nie do końca bo to ubrana postać.
A do dnia dziecka to jeszcze 3 m-ce - dla czytelnika w tym wieku to otchłań czasowa ;)