a czyli do mojej. ok.
heh... no, trudno... będę musiała żyć ze świadomością popełnienia kolejnego OTa...
Wersja do druku
a czyli do mojej. ok.
heh... no, trudno... będę musiała żyć ze świadomością popełnienia kolejnego OTa...
mi. nie żartuj. :mrgreen: Podyskutować można o wszystkim. Inaczej na świecie byłoby nudno. :thumbs up:
Jest uśmiech, to i chęci do pracy i samopoczucie lepsze. To mi się podoba. Przepraszam za OT i już mnie tu nie ma. ;)
wydaje mi się, że jeśli używane pieluchy są najzwijmy to niehigieniczne, to ubranka raczej też, bo przecież malutkie dzieciaczki bardzo często brudzą ubranka różnymi wydzielinami (również i tymi co w pieluszcze się powinny znaleźć docelowo;)), czyż nie? wydaje mi się, że kwestia jest podobna do kupowania rzeczy w second handach, jedni kupują inni nie... ja się raczej nie zastanawiam co ktoś inny robił z rzeczami w których ja czy moje dzieci chodzą... jeśli coś jest czyste i zadbane to jest ok...
a co do pieluch no to standardowo, gotowanie, kwaskowanie, pule zalewam wrzątkiem, wełnę gotuję też i jest ok
A to dlaczego nie można w tym wątku napisać, że ktoś ma inne zdanie? Autorka wątku zadała pytanie, 'czy kupowanie pieluch na bazarku jest bezpieczne'?, stąd dziewczyny odpowiedziały ujawniając swoje zdanie na ten temat. Autorka chce to skorzysta, nie to nie. Jak kogoś "bolą "stwierdzenia, że ktoś nie kupuje używanych pieluch bo np. się boi się bakterii lub obrzydza go to, to niech nie czyta tego wątku. Ja np. nie obrzucam wyzwiskami osób, które kupują i używają używane pieluchy, ale jak mnie ktoś zapyta, czy ja bym kupiła i założyła taką pieluchę dziecku, odpowiadam "nie". Ja uważam, że tutaj nikt nikogo nie obraża, w wątku do tej pory zabrały głos osoby i używające pieluch z bazarku i te, które takich pieluch by nie kupiły. Autorce chyba nie chodziło o to, aby wypowiadały się tutaj tylko osoby, które kupują jak to nazwałaś"używaną bieliznę lub pieluszki". Chyba, że się mylę?...
:rolleye:bo tak
ja się trochę brzydzę (dużo rzeczy mnie brzydzi, kupa moich dzieci też) i przesadą byłoby gdyby moje obrzydzenie miało wpłynąć na obrzydzenie innych:ninja:
Ala, spokojnie, Twoje "obrzydzenie" nie wpływa na mnie:) Mam "swoje":):)
A tak na serio: no chyba bez przesady, ktoś kupujący używaną bielizne i pieluchy chyba zdaje sobie sprawe, co kupuje i sie tego nie wstydzi. Ja ze nie kupuje tez sie tego nie wstydze. Ludzie i ich wybory.... Tak jak Yetta napisała: są zwolennicy i przeciwnicy tej kwestii. A ze rozmawiamy o tym, czy to bezpieczne, stąd wydaje mi się, że pojawiaja się porównania. Ale nie zauważyłam, żeby ktoś tutaj obraził zwolenników i przeciwników. Szanujmy swoje wybory, a wtedy pewno będziemy mogli swobodnie się wypowiadać.
obrzydzenie nie jest kwestią bezpieczeństwa, tylko (wartościującym) opisem Twojego stosunku do używanych pieluch - więc zgadzam się z Yettą - to nie jest odpowiedź na pytanie. Gdybyś napisała - nie, bo zostają cudze bakterie, bo nie da się odkazić, bo badania prowadzone przez 34 amerykańskich naukowcach przez lat 8 na uczelni w San Pampilando dowiodły, że..., odpowiedź byłaby dokładnie na temat.
Nie piszę, że nie miałaś prawa napisać, że Cię brzydzi, ale nie bardzo rozumiem Twoje oburzenie na słowa Yetty... Dobrej, spokojnej nocy życzę :)
a ja jeszcze chyba nie widziałam na tym forum wątku bez OTa i uświadamiania, że ktoś pisze nie na temat. A nie sory, wątek ze spisem imion chyba byłby wyjątkiem :P
Jul, ja akurat nie opisywałam szczegółowo swego obrzydzenia:) i mnie akurat nie chodzi o obrzydzenie głównie (bo to macie rację, sprawa własnego poczucia i indywidualizmu, każdego co innego może obrzydzać), a o kwestię bezpieczeństwa, czyli bakterie itp. Ja podpisując się pod Wlaszczką przy porównaniu do kupowania używanej bielizny myślałam właśnie o tej kwestii. Gdybym kupiła używaną bieliznę tak samo pewno potencjalnie mogłabym się np. zarazić jakimiś bakteriami. Więc odnośnie pieluch dla mnie też odpowiedź jest prosta.
I nie rozumiem tej kwestii OT'a? Tzn. wszystkie dziewczyny, które wypowiedziały się, że nie używają(z różnych powodów) pieluch po kimś popełniły OT?:)
A tak stricte:) już temacie - na fali wątku czytam sobie o bakteriach i np. jak piszą gronkowiec złocisty mógłby się przenieść przez bieliznę, ale po odkażeniu już raczej nie. Ciekawe czy nasz nappy fresh lub miofesh jest należytą dezynfekcją?...
Tez życzę dobrej nocy:)
a tu link, gdzie o tym gronkowcu:)
http://www.e-pasozyty.pl/pasozyty/ba...wiec-zlocisty/
no to bazarek padnie :lol:
nie popadajmy w paranoję... gronkowiec nie przenosi się przez bieliznę... przecież można go spotkać wszędzie... To może nie wychodźmy z domu i nie oddychajmy, bo możemy coś złapać :duh:
Wiem! Wygotujmy się w 100 stopniach :mrgreen:
Przecież więcej niebezpiecznych zarazków jest na podłodze w przedpokoju. A znajdźcie mi dziecko które nie buszuje po przedpokoju w stercie butów :hide:
Kupuje na bazarku kupowałam i będę kupować i uważam że jest to bezpieczne a przy tym ekologiczne i ekonomiczne. Pieluszki piorę i odkażam w wysokiej temperaturze i jest ok.
A jak ktoś nie lubi używek i ma kasę niech kupi nowe czemu nie :) Każdy by tak chciał tylko nie każdy ma 1000zł na nową wyprawkę pieluszkową. Tyczy się to też ubranek pościeli itp rzeczy.
jestem za prawem do swobodnego wyrażania obrzydzenia:-) a fuj, też mnie brzydzą pewne rzeczy, choć pieluchy akurat do nich nie należą.
ale jestem też ciekawa co Wy, które się brzydzicie, robicie z nowymi, zakupionymi dla swego dziecka pieluchami, gdy przestają być one Wam potrzebne:-)? wyrzucacie do kosza czy wycinacie podstawki pod kubki z pula;-)?
Ja się nie brzydzę, ja piorę :)
kontakt z zarazkami jest potrzebny każdemu, inaczej bylibyśmy bez przerwy chorzy:)
I taki mały OT : dawniej ludzie umierali z brudu, teraz umierają z czystości :)
ja się staram aby nie umrzeć ani z tego ani z tego powodu :P
Przeciez o to chodzi w tej całej ideii ekologicznej.
Jezeli ktoś wyrzuca pieluszki wielo po odpieluchowaniu to kłóci się to byciem eko.
Wiadomo, że pieluszki wystarcza nie tylko na jednego dziecia.
Ja kupuje, przed założenieniem przechodza proces odkażania:ninja:
Nawet jesli w domu ktoś dziecko trzyma w sterylnych warunkach , to w żlobku czy w przedszkolu zarazkow nie uniknie nie mówiąc już o owsikach itp.
OT
a jak wyglądają kubki z pula? ;-)
wrzucam na bazarek by zaspoić potrzeby mniej wymagających konsumentów ;) ale w sumie natchnęłaś mnie do innego zastosowania takich np. bardziej zużytych - myślę, że na ścierki do kurzu czy mycia łazienki by się idealnie nadały ;)
a tak w ogóle, to trzeba się cieszyć, bez kupowania nowych pieluch rynek wtórny w końcu by wymarł :p
Mita, kubki - nie mam pojęcia jak wyglądają:-)
podstawki mogą wyglądać tak: http://folkhome.pl/podkladka-folkowa...a-serweta.html
Taniuka, myślę też, że ważne aby w przyrodzie była równowaga; nie brzydząc się kupowania używanych pieluch odpracowuję tony ręczników papierowych zużytych do skrupulatnego usuwania resztek jedzenia z koszulek mego dziecka:-)
szastu. prastu :)
bo ja z tego rocznika, co używało pasty do zebów dla dzieci o smaku pomarańczowym :cool:
ja tam oferuję na bazarku :)
mało tego! w całej "mojej ekipie" jestem jedyną brzydzącą się ;) nie jest to jakaś superkomfortowa sytuacja :roll: wiadomo przecież, że w mainstreamie fajniej :rolleyes:
ja zawsze piorę na 60 st z dodatkiem odkażacza z dodatkowym płukaniem , co jakiś czas oczywiście odtłuszczanie i kwaskowanie. Moje pieluch wyglądają ładnie :) Nie żebym sie chwaliła, ale kupowałam używane i zdarzało się że wyglądały na zużyte, wkładki szare, a po jakimś czasie u nas odzyskiwały blask ;)
polecam pranie na 60 st. nic sie z nimi nie dzieje i kolory też nienaruszone :)
Ja też piorę tylko na 60, kilka dni temu w 95st wszystko w samym kwasku wyprałam i pieluchy wyładniały:rolleyes:
Czy dodanie olejku -lawenda,herbaciany- mogłyby zastąpic NF?
Podbijam temat... bo mam dylemat.
Chciałabym zapytać osoby bardziej zorientowane w temacie - jak sądzicie, czy ryzyko złapania czegoś (czegokolwiek) z używanych pieluszek będzie większe niż z używanych ubranek (jedne i drugie kupowane od obcych)?
hmmm...pewnie jedno i drugie daje duże i podobne ryzyko , tylko fakt że ubranka możesz wyprasować a pieluszki pulowe nie , więc jedynie to wyprać na 95 stopni jeśli nie boisz się ryzyka że coś się stanie z pieluszkami w takiej temp
popytaj sprzedającego czy dziecko nie miało owsików itd....wiem że może skłamać ale wiesz ....
to jest ryzyko , jak kupujesz żywność w sklepie to sprzedawca też może być chory a na zapleczu nie wszystko robi w rękawiczkach niestety
Ja ostatnio wszystkie pieluchy używki traktuję 90 stopniami i nic sie żadnej nie stało. Normalnie piorę w 60 z NF:)Ale wydaje mi się, że wrzucony z nimi Flip, nota bene u mnie od nowości, rozciągnął się, zwłaszcza przy gumkach. Z otulaczami więc uważam:)
Ja w większości na bazarku kupuję formowanki i te wrzucam do gara gotuję z proszkiem i kwaskiem przez jakiś czas, przy okazji schodzą ewentualne plamy :) a pieluchy miękną.
Pytać moim zdaniem nie ma sensu - ktoś sam może nie wiedzieć co sprzeda razem z pieluszkami, a jeśli wie i mimo tego wystawia je na sprzedaż, to się już raczej nie przyzna...
Ale zastanawia mnie, czy używane pieluszki mogą stanowić rzeczywiście większe zagrożenie niż inne używane rzeczy (np. ubranka), czy to tylko kwestia ewentualnego obrzydzenia, o którym już zostało zresztą w wątku wspomniane.
hm
pieluchy i ubranka się pierze
znacznie większe ryzyko złapania syfu jest z rzeczy, które z czyszczeniem jakimkolwiek niewiele mają wspólnego
czyli autobusy, sklepy, piaskownice itp.
a jak masz pralkę z opcją jonizacji, czy prania z użyciem nano-pierdół to marne szanse, żeby jakikolwiek owsik czy inny żywy syf przeżył zaburzenia w jego cząsteczkach
a czy myślicie, że większe niebezpieczeństwo czyha na małe dziewczynki niż małych chłopców, czy nie ma różnicy?
Ja wszystko gotuję-jestem spokojniejsza. Przetrwalniki niektórych bakterii są w stanie przeżyć za wiele, ale staram się o tym nie myśleć:/
mi wydaje mi się że dziewczynki mają gorzej, łatwiej im złapać jakąś infekcję ze względu na taką a nie inną budowę narządów.
prawde mówiąc jak sobie mysle o tym jak żłobkowe i przedszkolne zabawki przechodzą z rączek do rączek i w buzi lądują nie raz, i o tych rączkach, co w buzi gmerają i w nosie, i w toalecie nie zawsze są domyte, to mnie wizja używanych pieluszek i ubranek średnio przeraża;)
jest praktykowana :)
stosuje się do szerokopojętego odgrzybiania (akurat znam od strony budownictwa i remontów), dezynfekcji pomieszczeń (zwłaszcza np. po tym jak ktoś w danym pomieszczeniu umarł i sobie leżał przez dłuższy czas), dezynfekcji odzieży używanej (to z racji tego, że tym handluję i trochę zagłębiłam teat żeby sobie syfu do domu nie nanieść) i w wielu innych przypadkach
oczywiście jakość jonizacji przeprowadzanej przez pralkę może być różna - więc trzeba to brać pod uwagę