Dodam zdjęcia co by temat zyskał ważność ;)
Mój mąż z Kacperkiem...
http://images50.fotosik.pl/10/fc1000bd16b80cc4med.jpg
Kacperek w miasteczku dla dzieci :)
http://images42.fotosik.pl/10/615ce3b360a77654med.jpg
Wersja do druku
Dodam zdjęcia co by temat zyskał ważność ;)
Mój mąż z Kacperkiem...
http://images50.fotosik.pl/10/fc1000bd16b80cc4med.jpg
Kacperek w miasteczku dla dzieci :)
http://images42.fotosik.pl/10/615ce3b360a77654med.jpg
zimno,deszczowo,ale i tak się ciesze,że byliśmy.Pierwszy raz miałam na sobie manduce i Bartka na plecach.3 godziny na nogach i totalny luz.
rejestracja
http://images38.fotosik.pl/10/eac43625998adc1e.jpg
ruszamy razem z deszczem
http://images34.fotosik.pl/361/7a0162a4cf06ceeb.jpg
kwaśna mina
http://images44.fotosik.pl/10/3bcf65193cb157d2.jpg
http://images36.fotosik.pl/10/176763586c85180a.jpg
http://images32.fotosik.pl/361/484f09d40d5810a6.jpg
marzy o polityce?
http://images39.fotosik.pl/10/7fe51ac2066adbfa.jpg
a tu udajemy szmaciary hahah IwontaG for you
http://images27.fotosik.pl/274/e75d9845cc02dc30.jpg
My też szliśmy całą rodziną. Chaos był taki, że tych dziecięcych mapek i koszulek wcale nie odebraliśmy. Byliśmy na ostatnią chwilę, w ogóle nie powiedzieli nam przy rejestracji dzieci, że gdzieś po te mapy trzeba się udać. Jednak przyjemnie nam się szło mimo pogody- może dlatego że dziki tłum przy zielonych balonikach gdzie dzieci coś odbierały mijaliśmy obojętnie.
Byliśmy z wózkami dwoma, mała Zosia przespała całą trasę, trzylatka też głównie jechała, ale nie spała. Przy takiej pogodzie nie zdecydowałam się na niesienie w MT Zosi, poza tym bolał mnie żołądek- jakiś wirus czy co. Trasa z przejściem schodami rzeczywiście nieprzemyślana. Uśmiechałam się do trzech mam niosących dzieci w chustach, fajnie wyglądałyście.
Byliśmy w trójkę i poszliśmy na 10 km. Wyszliśmy trochę przed trasą dziecinną, więc na punktach z medalami nie było jeszcze strasznie. Ponieważ Janek był niesiony w manduce i cały czas na etapie "zasypiam, ale tu za dużo się dzieje" oraz ze względu na pogodę niepewną, nastawiliśmy się na lecenie do mety i tam Janek (po karmieniu piersią;) został puszczony na ziemię i całkiem zapomniał, że kiedyś chciał spać;) Zwłaszcza jak dotarliśmy do placyku dla najmłodszych. Choć już same chorągiewki na gumkach wygradzające tereny dziecinne były dla niego super :D - do wychodzenia pod nimi :lol: Brakujące dwa medale (bo punkty były na 6 km) dostaliśmy awansem w ostatnim wspólnym punkcie dla obu tras - przy pomniku Nieznanego Żołnierza.
Wyszło na to, że nasza przymusowo - nerwowa wersja była dobra - mąż poszedł wcześniej wszystko odebrać a ja z Jankiem spóźnialiśmy się na start :wink:
I jak już Martu napisała - się spotkaliśmy na Nowym Mieście.
nas nie bylo, ale machalismy wam z samochodu, wracajac od lekarza :)
balagan byz spory :)
ale i tak w przyszlym roku sie wybieramy :) mam nadzieje ze bardziej skutecznie niz w tym :lol:
To chyba o mnie, pozdrawiam.Cytat:
Zamieszczone przez a-linka
To mówicie, że wcześniej nie było tak bałaganiarsko? To może się skusze w przyszłym roku, bo zwątpiłam czy warto.
robertynka masz cudnego awatarka! boski!