-
u nas wózek też w akcji...i ze względu na upały i ze względu na 14 kilo żywej wagi synusia. Nosić uwielbiam ale jak mam się wybrać na cały dzień na miasto to zdecydowanie chyba lżej pchać wózek niż nieść małego ciężarka i zakupy. Więc choć wózek ostatnio mnie wpienia to na razie nie chowam go do garażu. Za to przyzwyczajam młodego do częstszych spacerów nóżkami...
-
ja też musiałam się na 2 dni pogodzić z wozkiem (tzn pożyczyć od siostry) - bo nie dawałam rady godzinie drzemki młodej w 35stopniach na moich plecach - obie byłyśmy umęczone....a mała na maxa zaskoczona odmianą......:D
-
A ja nie dość że się przeprosiłam z wózkiem jako takim, to jeszcze stoję u progu zakupu spacerówki :hide:
(zwłaszcza że Babcia stawia) Trzeci dzień zamiast na chusty.info, siedzę na forum Wózki Dziecięce na gazecie :hide::hide::hide: No szczyt...
Ale wiecie co, tam są takie same wariatki jak my tutaj... serio, nie wiedziałam że wózki też mogą być hobby... Niektóre mają kilka wózków, wciąż testują kolejne, nawet w serialach wypatrują i piszą potem kto co ma! No zupełnie jak my! :omg: Jestem w szoku i w dodatku sama nie wiem dlaczego... :D
-
a u nas wózek jest dalej PFUJ i BEEE a Pyza wsadzona w upał do wózka wydawała dźwięki zbliżone do syreny policyjnej. za to w ultracienkim hopku była grzeczna, uśmiechnięta i spała jak trusia (co może potwierdzić współtowarzyszka spacerów) i wcale się nie spociłyśmy... :)
-
jak cudownie ze upały sobie poszły, mozna wrócic do chust!!! Tripink tyle czekał... :)
-
-
Też się przeprosiłam z wózkiem i nie tyle przez upały co przez złe samopoczucie w ciąży.
Ale po kilkudniowych namysłach stwierdziłam, że kupuję spacerówkę a nie uniwersalny i kolejny potomek nie będzie jeździł w głębokim :).
A dla starszaczka wózek nie taki straszny. Bliskość jaką daje chusta najważniejsza jest na początku. Tak bynajmniej wynika z mych obserwacji :).
-
a my dziś zadebtiutowałysmy wózkowo :D (nie licząc jednego epizodu jak Hanka miała ok tydzień przespała cały spacer).
Dzięki życzliwości jednej z naszych forumowych koleżanek weszłam w posiadanie małego lekkiego wózka - parasolki, poszłam po wózek do rzeczonej kolezanki z Hanką w nosidle a wracałyśmy wózkiem. Hanka była bardzo zadowolona, rozglądała się, jadła swobodnie swoje stopy :) , poszłysmy nawet na małe zakupy i Hanka w ogóle nie protestowała stojąc w kolejce !
Dla noworodka i małego niemowlaka chusta jest niezastapiona i nie podlega to dyskusji ;) ale dla dziecia, które chce już sobie zasiąść, pooglądac to i owo wózek się przydaje - tak podejrzewałam i dzisiejszy spacer utwierdził mnie w tym przekonaniu :)
Niemniej jednak jak wracałyśmy do domu i na klatce zapięłam nosidło celem przetransportowania Hanki na 3 piętro, Hanka zaczęła machać wszystkimi kończynami i krzyczała "DA!" :) czyli wszystko w odpowiednich proporcjach musi być ;)