edycja
Wersja do druku
edycja
po co skarpetki?
body kapelusz i krem na stopy
jeszcze wypacacie się poporodowo chyba, choc mnie to pozostalo po drugim dziecku niestety, leje się ze mnie :(
ja też body zakładam i skarpetki... a te skarpetki to dlatego, że my jeździmy transportem publicznym i nie wiadomo kto z nego korzysta, a raczej wiadomo (żurki i inne takie) a młoda kopytami po siedzeniu kopie, a potem te stopy do buzi ładuje, więc na drogę to jej skarpetki wkładam. Jak nie jeżdżę autobusem to ma gołe kopytka :)
jak wyżej już było - czyli t-shirt/bodziak, krem i coś na łepek. żadnych skarpet, dziecko stópkami skutecznie się chłodzi.
a nie odciska się waszym dzieciom chusta pod kolankami? ja zabrałam małą nad morze i tam w taki upał po plaży spacerowałam wzdłuż morza, miała na sobie tylko body i czapeczkę i po jakiś 2 godz spaceru jak się obudziła (bo usnęła w chuście) to miała właśnie takie odciśnięcia, dosyć spore i płakała jak ją rozwiązywałam, myślę że od tego że na gołe nóżki zawiązałam kieszonkę
od tamtej pory zawsze ma chociażby jakieś rampersy albo krótkie spodenki, żeby wiązanie tam gdzie najbardziej przylega nie było na gołe ciałko
ja w upały mało wychodze z domu,ale jak już musze to ubieram tylko w bodziaka z cienkiej bawełenki i czapeczkę. Bez skarpetek...choć ostatnio babcie handlujące pietruszka nakrzyczały na mnie ,ze dzieć ma zimne nogi :omg: 30 stopni, ciepło od chusty i jak ma miec zimne nogi? No ale nie chciało mi się dyskutować...pierwszt raz chyba ;-)
ja nie wiem co w Polsce z tymi stopami tak wariuja... zobaczyli by angielskie dzieci, w podkolanowkach czy krotkich spodenkach w zimie, to by dopiero bylo... mnie sie w kolko ktos czepial - a gdzie czapka (chodzilo o taka cieplejsza, nie sloneczna), a gdzie skarpetki... ja mam na to jedna i niezmienna odpowiedz "pani/panu cieplo bez skarpetek?" (po pytajacy na ogol super-hiper-wyletniony). no wlasnie, to jemu tez. potem sie ludzie dziwia, ze dzieci wieczne chore... :duh:
No i udalo nam sie zrobic zdjecie:) tak sobie wygladamy:
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/l...MZLOe0uB0X.jpg
Regi i Natinka.
oo jak ladnie Wam w havanie :)
no więc własnie...jakaś obsesja na punkcie opatulania dzieci u nas panuje. Potem jest problem bo dziec chorowity i nie ma się czemu dziwić. Dziś na przykład widziałam w aptece kobitę z wózkiem, w środku leżało zapewne jakieś dziecię bo kwiliło...ja widziałam tylko polarowy(!) śpiwór, a na śpiworze (!!!) polarowy koc :duh: dziecię zapewne kwiliło z gorąca a ja się ze trzy razy w jęzor ugryzłam by sie nie zpytać po jaką ciężka cholerę ona tak tego biednego dziecia męczy...
ja co rusz spotykam się z jakimiś uwagami ,ze dziecko bez czapki ( upał , dzieć w gondoli, osłonięty od słońca i wiatru) l dlaczego nie ma skarpet ( upał, dziec spocony w chuście) jakby nie wiedzieli ze dzieci tak samo się poca jak i my a skutki przegrzania sa duuuużo cięższe niż u nas. :confused:
któraś tu polecała, że wtedy wystarczy zapytać czy macant mył ręce :)
skarpetki w upał to generalnie nie jest dobry pomysł, między innymi dlatego, że dziecko, jak już któraś wspomniała, dobrze się chłodzi przez stopy. Ktora z nas zakłada skarpety w taki upał?
My zakładamy najczęściej podkoszulek bez rękaów i pieluszkę. I chustka-piratka na glowę :)
ja zakładam bodziaka i kapelusz, który zdejmuję w cieniu.
i ciągle słyszę "życzliwe" pytania z gatunku "a czy mu nie za zimno?", "uszka mu zawieje" - to jak jest bez czapeczki
A i tak w sumie jest nam ciepluuuutko.
A ja dziś, nie wiem czemu, myślałam że jest chłodniej i nałożyłam młodej spodenki od dresu i bluzeczkę cienką ale z długim rękawem, do chusty oczywiście :duh: Tak więc po chwili spacerowania musiałam dziewczynę wyciągnąc i rozebrac, została w pieluszce i nakryciu głowy(bez skarpet rzecz jasna)!!!
tak siedze i myśle zakochałam sie w wełnianej chuście a i kaszmirek jest mi bliski jak wełna sprawujesie latem bo na teraz jest cudna
mam też jedwab ale kocham moją wełenke
jak wełna latem sie zachowa-czy mam szuka c czegos z inną domieszką jaką poza jedwabiem :ninja: i pytanie które wiązania na lato?? kangurek-zacząc ćwiczyć czy wzasadzie jest w nim tak samo ciepło jak w kieszonce , z plecaków to opanowałyśmy-zadnego c wiczymy rosty i kieszonke
jak mniej grzeje na bioddrze ale długo nieda sie noić na biodrze to jak z tym letnim noszeniem
Mam te same dylematy ( no nie mam wełenki ;) poczekam na odpowiedzi razem z Tobą :)
Kangurek jest bardziej na pewno przewiewny :) my chodziliśmy po domu w kieszonce i mała miała zawsze trochę spoconą główkę w miejscu '' przytulenia'' poza tym cała była zgrzana, a w kangurku problem zupełnie zniknął, przez to, że po bokach jednak jest ''wentylcja'' chyba i nie grzeją dodatkowe pasy materiału. Jest przyjemniej i chodniej w kangurku.
Wełna działa jak izolator - zimą izoluje od zimna, latem od upału:)
Oczywiście ciało przytulone do ciała zawsze będzie grzać i na miejscu styku będziemy się pocić - rozwiązaniem jest np.wkładanie pieluchy tetrowej pod główkę dziecka.
I powertujcie trochę wątków w "chustwaniu" wstecz, jest dużo na temat noszenia latem :D
dzieki
Zeszłego lata większość czasu nosiłam w wełnie :) Było naprawdę ok :) W największe upały tylko, sięgałam po bambus diamentowy Natibaby :) Także o bambusie jeszcze pomyśl.
Nie wiem, jak z tym jedwabiem, tzn dlaczego on miałby być jakąś wybitnie letnią chustą?
Jakie macie patenty na upał, żeby się tak strasznie nie pocić :( wyjeżdżamy niedługo nad morze, i nie chciałabym chodzić w wiecznie przepoconej koszulce... no i żeby dziecię też miało bardziej komfortowo... HELP!
hej
Dużo (podobno) zależy od samej chusty, są cieńkie dobre na lato i grube na zimę, poza tym podobno niektóre dodatki do chust (jedwab, bambus) sprawiają, że chusta jest delikatniejsza i lepsza na upały
Do tego dochodzi kwestia wiązania, im mniej warst chusty tym lżej, i tak np. kangurek w tym przypadku wydawałby się idealny, albo kółkowa chusta
I dziecka też nie trzeba specjalnie ubierać, bodzik i starczy
to co Ci napisałąm to dla mnie teoria bo poczytałąm, ja w zeszłe lato nosiłam w kieszonce i bb i się nie pociłam a mąż to nawet w chopku sobie chwalił a dziecko potówek nie miało czli było dobrze
pozdrawiam pewnie się ekspertki wypowiedzą :)
Prawda jest taka, że w upały jest za gorąco we wszystkim i żadne domieszki tego nie zmienią...
W tamtym roku nosiłam Lenę w Perle natkowej, było nam w tym bambusie o wiele przewiewniej, niż w Leo, którego motałam w jeszcze wcześniejsze lato, ALE kiedy żar się leje z nieba, wtedy po prostu się nie przeskoczy tego grzania. Ja się nauczyłam na takie upały zakładać wyłącznie bawełniane koszulki i zawsze nosić w torbie zapasową dla siebie i zapasowy komplet dla Leny - bo po odmontowaniu z pleców zawsze dosłownie pływałyśmy :lol: Sprawdzałam nawet, czy w wózku nie byłoby Lenie lepiej, ale nie było - miała spocone plecy i w dodatku protestowała przeciw jechaniu.
Ach zapomniałabym - w lnianej kółkowej byłyśmy najmniej spocone
W każdej chuście i wiązaniu jest ciepło. Mi najlepiej nosi się na plecach, w trakcie noszenia nie czuję tak bardzo ciepła, choć po wyjęciu Lidki z chusty plecy mam spocone (a ona brzuch oczywiście)
w tym roku zaliczyłam juz wielkie gigantyczne upały. Nosiłąm małą w jedwabnych motylkach i... i nieżle było, młoda nie miała potówek a to już coś. Ważne by odmotane dziecię jak najczęściej było :) no i jak wyżej napisały - koszulka na wszelki wypadek.
Też myślę, że rodzaj chusty i wiązania ma znaczenie, ale jak upał a ciało do ciała to i tak się spocimy. Dobra metoda - odmotać co jakiś czas. I chyba na plecach lepiej, bo z przodu to jeszcze się dmucha na dziecko, oddech się jakby zatrzymuje trochę i wraca - tak sobie wymyśliłam.
A nie boicie się czasami ja dzieć malutki, że go takiego spoconego zawieje po rozmotaniu? Bo my zawsze mokrzy, a jak wieje to trochę mi go szkoda po rozmotaniu...
pewnie są bardziej i mniej przewiewne chusty ale po ostatnim weekendzie stwierdzam, że cudów nie ma, czym bym nas nie obmotała, to może i na plecach Hanka będzie miała "przewiewność" ale brzuch, gdzie jest przytulona do mnie i tak ma mokry i tak
ze szczerego serca polecam PARASOL PRZECIWSLONECZNY ! najlepiej taki z filtrem UV. Zeszle lato bez parasola sie nie ruszalam bo sie balam o mala coby sie nie przegrzala albo jakiegos udaru nie dostala od przeslonecznienia. Pod parasolem cien i chlodek pierwsza klasa :)
no jasne tak samo myslalam w niedziele ze w upal razem to obie udaru cieplnego dostaniemy
wrzucilam mala do wozka czyt gondola i wyciagnelam z mokra glowa i pleckami a miala samo body
latem nie ma cudow
mozee spacerowki sa przewiewniejsze
A ja dziś czytam sobie wątek o chustach na lato.
Bo choć nigdy nie nosiłam, to już się boję, że Pikselka się zagotuje w elastycznej. No ale najpierw oswoję się z motaniem i noszeniem, a potem najwyżej coś będę szybciutko kupować. Znajoma mnie zafiksowała Zarą, a ja zakochana w Strochenwiege Inka. I wiem, ze niby nie letnia, ale zawsze lepiej niż elastyczna chyba. Ojojojo.
A jeszcze niedawno pogoda była taka, że zastanawiałam się, czy nie powinnam jakiś seterków, polarków dokupić szybko.
zawsze jak mi było za gorąco wchodziłem do rzeki lub fontanny. Zimna woda bardzo fajnie ochładza cały organizm (nie wiem czy to nie jest medyczna herezja ale chyba krew roznosi to zimno po całym ciele).
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/d...eR8hpoWSvB.jpg
latem w każdej chuście było mi za gorąco
ciało do ciała plus okręceni chustą plus 35 stopni - nie ma zmiłuj, będzie za gorąco :ninja:
w upał gorąco będzie w każdej chuście, to fakt, ale z czasem można się przyzwyczaić. mimo wszystko dobre na lato są chusty z jedwabiem, lnem, bambusem. żeby maluchowi było komfortowo, między brzuszki można włożyć pieluszkę tetrową. maluch na golasa albo w bodziaku bawełnianym. i koniecznie gołe stópki, dzięki nim maluchy się chłodzą. ja zeszłe lato całe przechodziłam w chuście, Zośka nie miała ani jednej potówki. no i faktycznie parasol przeciwsłoneczny to świetny patent.
A parasol przeciwsłoneczny to gdzie się kupuje? I w ogóle to czy zwykły przeciwdeszczowy sie nie nadaje?
No to chyba napiszę herezję, ale u nas w upały sprawdzała się tzw. 'torba na dziecko', czyli Beata nie przywierała do mnie aż tak bardzo jak tkanej i było nam super. I co jakiś czas robiłyśmy postój na leniuchowanie w cieniu.