mi didki w kolorze bordo ale i tak je uwielbiam ;)
Wersja do druku
mi didki w kolorze bordo ale i tak je uwielbiam ;)
moja amazonia też jest strasznie zmechacona. Inne pasiaki nati które mam - toskania i ontario nie zmechaciły się wcale. Jak jeszcze chusta była nowa to była jakaś tak bardziej "włochata" od innych, tak że musze przyznac że tego zmechacenia się spodziewałam. Chusty piorę wszytkie tak samo - w pralce osobno, albo w płynie eko albo w proszku, bez zmiękczaczy. Problem jest tylko z amazonią. Kiedyś miałam leo rouge i ten też się odrobinę mechacił, ale zdecytowanie mniej jednak od amazoni. Chusta jest mimo wszystko piękna i bardzo ją lubię :ninja:
odkopuje wątek bo właśnie poszukuje chusty mega wytrzymałej żeby się nie rozjeżdżała nie traciła kolorów i nie przecierała i jak na razie po waszych postach stwierdziłam że chciałabym mieć stotcza pasiaka:lol:.
Na razie nie mam dużego doświadczenia z chustami ale z tych co mam to najbardziej zniszczyła mi się bebelulu zielona wyblakła a jeszcze nie jest złamana:(
nati grecja zmechaciła się ale ja kocham ten meszek:)
nati ocean bawełniana nosiłam 3 tyg i jak na razie trzyma się super
nati sunset kupiłam używaną i nie wiem jak długo była wcześniej noszona ale jest trochę zmechacona
didymos pasiak standard dopiero go wyprałam i dopisze recenzje po jakimś czasie:)
hej, a czemu nikt o girasolach się nie wypowiada? Wiem że nie mam dużego doświadczenia, ale mam porównanie girasola i grecji bawełnianej. Miedzy tymi chustami jest ollllbrzyyyymia różnica na korzyść girasolka. To kawałą porządnej szmaty. Jest gruby, mięsisty, zero prześwitów wg mnei to chusa nie do zdarcia. I właśnie zakupiłam kolejnego girasola, bo wiem, że nawet za kilka lat nic się z nim nie stanie.
porownujac girasola i storcha to girasol wypada blado pod wzgledem niszczenia się
Wypowiem sie nie na temat: mam storcza, leosia. OD dawna jest to moja jedyna chusta, noszony przez kilka miesięcy codziennie wyglada praktycznie tka samo jak przy zakupie- mega wytrzymałą szmata.
huśtawek, hamaków i innych nie robiłam, piore z rzeczami dziecka w pralce.
ja jeszcze nie mogę porównać bo storcza mam 1,5 miesiąca i od nowości - jest genialny, szybciutko zmiękł, świetnie się dociąga i nosi, Girasolka mam staruszka bez zaznaczonego środka, ciągle prany, intensywnie noszony, jest mięciutki jak kaczuszka,a przy tym mięsisty, milusi, kocham tę szmatkę najmocniej z mojego stosiku.
mam też Nati pasiaka z wełną i dopiero niedawno zaczęłyśmy się dogadywać, długo była sztywna, ciężko ją było dociągnąć, ostatnio, troszkę spotulniała, więc zostanie na dłużej, bambus za to mięciutki.
i na koniec Jade - śliczna chusta, ale moim zdaniem przeznaczona dla lekkich pociech
Intensywnie użytkuję dwie chusty:
Didymos elipsy - moim zdaniem nie do zdarcia, od dwóch lat w nim noszę i noszę, długo jako w jedynej chuście. Prany na 60-65 stopni z rzeczami dziecka, przez te dwa lata zrobił się jedynie miększy i delikatniejszy, żadnego blaknięcia, odbarwień itd
Vatanai maruyama - użytkowana intensywnie, również drugi dzieć w tej chuście wynoszony. I po wyprasowaniu również wygląda jak z pudełka. Prana tak, jak didymos.
(przez jakiś czas moja miłość, ale od kiedy oba dzieciaczki swoje ważą, to jednak didek wygrywa..)
Nie robiłam huśtawek, ale jako kocyk na trawie regularnie obydwie służyły.
a może mi ktoś napisać jak się ma hoppediz w porównaniu do storcza jeżeli chodzi o niszczenie tych chust?
się napisałam i mi padło ... :twisted:
no to jeszcze raz!
Mam hoppa timbuktu nowszą wersję i storcza inkę. Hoppek kupiony prawie nowy, a inka nówka. Jeszcze za krótko u mnie są, żebym mogła coś powiedzieć po intensywnym/długim użytkowaniu, ale napiszę to, co widzę na pierwszy rzut oka na podstawie posiadanej wiedzy na temat włókiennictwa.
Hopp jest miękki, ciut grubszy i ciut luźniej tkany od storcza, mięsisty, ale ma delikatniuśki meszek - tak, jakby włókna z których został utkany były krótsze niż w storczu. Jak się ten meszek zachowa - wszystko wyjdzie w trakcie użytkowania. Tak samo nie wiem, jak się kolory zachowają, bo to w gruncie rzeczy dość ciemna chusta. Nie spodziewam się jednak żadnych przykrości po tej chuście.
Storcz jest tkany ściśle, nie ma żadnego meszku i jest dość sztywny, ale to nówka przecież. W storczu na pewno została użyta przędza najwyższej jakości o długich włóknach (bo brak meszku, który ewentualnie mógłby się skulkować). To powinna być chusta nie do zajechania. W moje wstępnej ocenie, po złamaniu to powinna być najlepsza chusta, jaką kiedykolwiek miałam, ale zastrzegam, że nie miałam ich aż tak dużo.
Dobra, a teraz inne chusty:
Girasole - ogólnie chusty nie do zdarcia, ale są to chusty tkane ręcznie i nie każda będzie identyczna. Różnią się między sobą grubością.
Miałam porządnie złamanego EV i nic mu nie dolegało. Był tylko mięciusi jak kaczuszka. Był raczej grubszy i mięsisty.
Podobny do EV jest koktail ogrodowy, z tym, że jeszcze mam egzemplarz nie do końca chyba złamany.
Dzika orchidea jest cieńsza od pozostałych i będzie lepsza na lato, ale też jest świetna.
Didymosy - każdy model jest inny.
Mam starą katję - poza lekko wyblakłymi brzegami nic jej nie dolega. Jest już dobrze złamana i jest nie do zajechania.
Julian - ma delikatny meszek - może się z czasem skulkować, ale skoro jeszcze się nie skulkował, to chyba nic mu nie będzie. Kupiłam mocno używany.
Jacquard tiefblau - wycofany 2 lata temu z oferty. Kupiłam starego, dobrze złamanego. Jest on dość cienki, ale się zmechacił na kółkach (dopiero u mojej koleżanki). To nie jest chusta, która wytrzyma "wszystko", ale do najgorszych też nie należy. Swoje jednak przeszła i teraz dalej służy koleżance. Dobry na lato, bo cienki.
Nati - tu też każdy model jest inny.
Grecja - rozczarowanie. Rzadka, rozjeżdżająca się, puchata i mocno mechacąca oraz kulkująca się. Wyglądała jak kocyk utkany z przędzy o krótkich włóknach. Przykro mi, niestety. Może lepsza byłaby dla małego dziecka, bo ja w niej nosiłam 11 miesięcznego klocka.
Eco bawełna - poza niewielkim zmechaceniem jest O.K. Używana intensywnie przez ponad 2 miesiące (jako jedyna), kilkakrotnie prana i farbowana. Jest ściślej tkana od grecji. Porównywalna grubością z dziką orchideą, więc całkiem dobra na lato, ale wyglądem powierzchni materiału wypada słabiej od dzikiej orchidei.
Japan z lnem - na razie żadnych zastrzeżeń. Wydaje się być w porządku - bez zmechaceń, nie zaobserwowałam rozjeżdżania się. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie. Dość cienki i z lnem, więc powinien być świetny na lato.
To by było tyle.
Edit: A teraz poproszę o przyklejenie tego tematu, jako przeciwwagę do ochów i achów w recenzjach.
Edit 2: dziękuję za przyklejenie :kiss:
mnie również wydaje sie, że storchenwiege jest super wytrzymały - u mnie jest już podobno dość starutka ulli i jak stwierdziła jej poprzednia właścicielka - już dobrze złamana, ale dla mnie jest jak nowa z pudełka (nie wiem jak sztywne są nowe storcze :P) i myślę, że taka długo pozostanie.
A ja mam storcza Alberta (żółto-pomarańczowe pasy) i niestety ma wyblakłe załamania na krawędziach. Taką już kupiłam używaną. Myślę, że problem był w nieprasowaniu chusty po praniu. Załamania się utrwaliły w tych samych miejscach. Ja ją zawsze prasuję, chociaż ogólnie to nie cierpię prasowania i nie prasuję żadnych swoich codziennych ubrań. Prasowanie pomogło mi ją do końca złamać, bo mimo tych śladów zużycia była dość sztywna i ciężko się ją dociągało. Na plus jest jej super nośność i energetyczne kolory.
Hoppki odbarwiają - kurczę, już malo pamiętam, bo to była moja pierwsza chusta, ale wydaje mi się, że na brzegach jakby się poprzecierał (madrid miałam). ale chusta nie do zajechania
Vatanaje - (maruyama) - nawet kiedyś wątek o tym był - wybrzuszenia się robią ( takie jakby wypchane kolana, wiecie, o co mi chodzi)
Didymos: elipsy zielono turkusowe - bez zarzutu, doskonałe, konopie - zależy od partii, ale trzymają jakść genaeralnie, indio - zaciągają sie niemiłosiernie, ale do naprawienia oki;
NAti - nan perłę i jestem zaskoczona wpisami dziewczyn - to moja najlepiej utrzymana chusta, nic a nic jej nie jest, choć faktyczne chyba bym doradzała brac "o numer wiekszą" bo uwielbia się kurczyć. ale jakościowo - świetna.
leo - mam kółkową z dość starego leo natura i nic a nic mu nie jest. miękki do bólu, nośny i zero zmechacenia. mam też nowego bordo ale nie miała okazji go zmęczyć.
storcz pasiasty - pierwsza moja chusta to ulka - niedozajechania;) może lekko odbarwiona przy krawędziach ale to dlatego, że ja nie prasuję.
nati perła - używana dość intensywnie. nie zauważyłam mechacenia. po prostu mi zmiękła do bólu.
nati grecja - nie eksploatowałam za mocno - może to można nazwać zmechaceniem - mi się bardziej wydawało, że to jej taka naturalna mięsistość i puchatość.
elipsy didka - mam czarne z 2007 chyba - faktycznie nie do zdarcia.
pawie - zero reakcji na eksploatację intensywną dość;)
nie wiem czy ktoś wcześniej pisał o lenny lamb, więc dorzucę, bo mam od początku noszenia (ponad 10 m-cy) i męczę ją dość intensywnie. nic się z nią nie dzieje. nie powiem, że wygląda jak nowa, bo jest zmiętolona, pognieciona itd - nie specjalnie dbam o chusty, ale nie można jej nic zarzucić.
Kupiłam używaną Babilonię Passion Fruit i naprawdę nie mogę przyłączyć się do zarzutów o ponad standardowe mechacenie.
podbije bo wątek ciekawy :jump:
Ja to mam szczęście do chust, albo jakoś super o nie dbam:hmm:
storcz którego mam od "zawsze" jest w stanie idealnym, lisa obecnie używana non stop też, tyle że ona jest ze mna od niedawna.
A znajoma ma rapoalu i pozatym, że to straszny gnieciuch, nić sie z nią nie stało.
BB - mam prunellę , używaną.Nie ma żadnych przebrwień, wygląda bdb, kolor super, nosi fajnie bo jest miękka i łatwa w użytkowaniu
Dolcino - Lanzarote.Kocham je bardzo, na spółę z małżonem zresztą (bo niby taka męska ta chusta;-)) i mogę śmiało powiedzieć ,że jest to miłość od pierwszego wejrzenia.Od nowości jest miękka i łatwa w motaniu, nawet dla takich świeżaków jak my.Nie ma żadnych zmechaceń i przebarwień póki co.Oby tak dalej.W sumie to musze mieć na to oko, bo w końcu czorna jest ;-) W sumie aż się czasem dziwie ,ze dolcino nie jest zbyt popularne,jesli wszystkie chusty robią jak tę.
Didek - Tobi nie mam pojęcia ile on ma ,ale troszkę na pewno.Zmechaceń brak , kolorek może nieco przybladły,ale nie razi mnie zupełnie,tak naprawdę to dopiero po przyłożeniu do nówki mogłabym stwierdzić.
mam tez indio kobalt rouge z lnem. Uzywane, w stanie bdb moim zdaniem.Mota sie cudnie.Fakt faktem ,ze latwo ją zaciągnac.Zmechacen brak.
z chust które miałam pod względem trwałości bardzo dobrze mogę ocenić girasole wszystkie jakie miałam, nati japan z lnem (intensywnie używana, ale zupełnie nie widać tego po niej), jade, chimparoo (miałam testową, przyszła do mnie po kilkudziesięciu osobach i była jak nowa), didymos lisa. Gorzej ale nie jakoś strasznie wypadają BB zielona papryka, indio bawełniane (starsze). Najgorzej żakardy vatanai (miałam valensole i teestę - mechacą się, ale i tak je kocham:D), nati amazonia (bawełna), BB passion fruit (ta mechaciła się baaaardzo).
Neobulle: mam odmienne zdanie niż poprzedniczki, miałam Simona, Margot i Manon Grise - wszystkie podczas użytkowania gubiły kolor i to dość szybko, dlatego neobulle kupuje tylko nowe.
Nati: widziałam mocno zmechacone bambusy diament nati i nati paski, lny zbyt luźno tkane jak dla mnie i się rozjeżdzżły
Vatanai: miałam paski, mimo małej eksploatacji zaraz zmechaciły się krawędzie, obawiam się że może blaknąc w zagięciach
Babylonia: blaknie
Lana: też doszła do mnie mocno używana i było widać sfatygowanie materiału
Girasol: też zmechacenia na krawędziach
Indio z jedwabiem: przepiękne, ale bardzo łatwo zaciągnąć, własciwie co spacer to zaciągnięcie, dlatego szybko je sprzedałam
Ja dlatego chusty zazwyczaj kupuje nowe lub prawie nowe, nie lubie tych złamanych.
Też zawsze kupuje nowe chusty, traktuję je jako element ozdobny nawet, więc dbam o ich estetykę. Staram się dbac o chusty, więc kupuję nowe i najzwyczajniej w świecie je szanuję.
Super temat:)
Ja mam Rapalu czerwoną używam krótko bo ok 3 miesięcy ale zrobiła się miękka i się nie mechaci (na razie), jak kupiłam Bebelulu to myślałam ze mi jedna starczy......taaaak:duh::mrgreen: człowiek potrafi być naiwny. heheheh
Teraz szukam już kolejnej na lato. Z tego co wyczytałam to dobre sa te Storchenwiege, girasole i didymosy tak?
Co do najbardziej szmacącej się szmaty to ciężko mi powiedzieć...Nati, ani BB nie miałam, Didek co jeden to inny, ale raczej ok, Zarę szybko puściłam w świat, Lanę mam za krótko, Rapalu też.
Wiem jedno - z wszystkich, które miałam najlepiej znosi upływ czasu stara Inka- porównywałam z nówką i zero wyblaknięć nawet, nic, ino miękka jak kaczucha:)
off:BajkowaSzafa pokaż swój bajkowy stosik,plisss, z samego nicka widać, że okazały;)
BB passion fruit to moja pierwsza i na razie jedyna chusta, nie używana bardzo intensywnie, a po dwóch praniach cała była w zmechaconych kulkach. I ciemny brąz trudno nazwać już ciemnym :-/
ach żebyż tak lniany ocean miał, bo ciachnąć mi szkoda...
a w temacie najbardziej zniszczoną chusta jaka miałam w reku była zara (ale nie była tragedia)
boję się tez ze nowe cienkie indio się będą szybko niszczyły, ale takiego zniszczonego nie widziałam, a swoje szanuję i delikatnie sie z nim obchodzę :)
najgorzej traktuję didkowego jonasa i storczyka zielonego (włącznie z wiązaniem huśtawek na żeliwnych kostropatych grzejnikach) i dzielnie to znoszą.
Manon Grise- piękne ale troszke za szybko się niszczą.
Super temat!
Szkoda, że wcześniej go nie znalazłam...
Dużego doświadczenia nie mam, ale mogę potwierdzić plusy Didymosa - u nas Martin wytrzymuje nie tylko noszenie, ale też hamaki i radzi sobie świetnie :-)
No, mnie sie zdecydowanie taki watek przyda :)
Szczegolnie, ze cos czuje, ze na tych dwoch (jedna co mam i jedna co do mnie idzie) sie nie skonczy ;)
Odgrzewam temat
Najbardziej zmarnowaną chustą jaką w życiu widziałam jest Silver Pink Ellevila . Nawet nie to,ze zmechacona , ale ona jest zmarnowana, wyglada nędznie. cała pozaciagana z nitkami idącymi nie tak jak trzeba. Być moze była to chusta super delikatna na najmniejsze dzieci. A ja ja mam zmarnowaną po kilku,
nati-maki lniane:twisted::twisted: a tak poważnie to wełnę jest łatwo zepsuć w praniu:twisted:
A czy na temat trwałości hoppka ultracienkiego ktoś coś umiałby powiedzieć?
Mam rok, kupiony jako mało używane, miętoszony na wszelkie sposoby, wygląda jak nowy.
A chusty Lennylamb jak wypadają?
Współpracuję z LL, robię u nich warsztaty i dużo chust widziałam.
One są niezniszczalne, a stare - tylko lepsze, bo miękkie.
Girasol chyba najszybciej mi się niszczył
Taki wątek bez zdjęć.... Teraz nie wiem czy moje chusty już są zniszczone czy tylko dobrze złamane :rolleye: