-
mój mąż Kamyka nosił, Adasia narazie chyba boi sie zamotać, ale widzę już że sie czai. Więc moze na dniach...
-
O jak ładnie... widok wzruszajacy. Mój samiec nie wyraza zainteresowania nauką wiazania. Nosić owszem, chetnie ale zeby sie nauczyc to juz nie :twisted: Dlatego kupiłam mu nosidło ergonomiczne i za kazdym razem jak widzi mnie zamotana z Hankokiem to się ją pyta kiedy wreszcie bedzie siedzieć zeby się w plecaku mogli nosić :p
-
o, jakie to piękne.. ;-)
Mój M. też nosi. Póki dzieciaczki były malutkie, wiązał chustę (choć nie przepada za ilością materiału), teraz uznaje głównie MT. Na ergonomiki kasy nie mamy na razie, ale
Nosi z przodu (ale on ma 192 wzrostu, to nawet wyrośnięta 2,5 latka mu świata nie zasłania ;-) ), choć ostatnio dał sobie zarzucić Kubę na plecy - i od razu zapytał: "a z plecakiem to co ja mam zrobić??" ;-) Zresztą, on sobie daje radę z 22 kilogramami dzieci na raz, jedno na barana, drugie do chusty/MT, plecak z pieluchą/piciem/bułą na plecy i wio w świat ;-)