Zgadzam sie calkowicie, z wyjatkiem... tego, ze rozne chusty pozwalaja na rozny stopien nie-dociagniecia :P
W welenkach to prawie mi zawsze jest milutko, nawet z moja trzylatka. Choc jesli mi chuscioch sie burzy i nie da zamotac, to ramiona placza, ale po wiecej niz 30min, i generalnie daje sie poprawic wczesniej.
Moje bawelny, czyli fale didka i indio popozyczalam, bo dla mnie sie za malo nosne zrobily po sprobowaniu welny. Z lnem sie jakos nie dogaduje (choc przerobilam natkowe lny na podeagi i jako takie sa genialne, ale z wypelnieniem ramion), mam teraz marigold na probe, zobaczymy co z tego wyjdzie. Chcialabym jeszcze konopie sprawdzic, zanim mi dzieci wyrosna z noszenia calkiem, moze bede na jesieni na bazarku siedziec :P bo w lecie, to pewnie duzo nie ponosimy, za goraco... :(
Z czystej bawelny przy wiekszej wadze sprawdza mi sie na razie tylko leo. Musze lane odzyskac (pozyczona), i sobie przypomniec, nie nosilam w niej odkad Kalinka przestala sie dawac motac na dlugo, czyli jakos rok temu :)

