Jechałam z dzieckiem zawiązanym w chuście, w taksówce. Przy zamawianiu powiedzieli, że w taxi nie ma obowiązku fotelików. A co do bezpieczeństwa to zdecydowanie lepiej tak niż na kolanach trzymając tylko rękami.
Wersja do druku
Jechałam z dzieckiem zawiązanym w chuście, w taksówce. Przy zamawianiu powiedzieli, że w taxi nie ma obowiązku fotelików. A co do bezpieczeństwa to zdecydowanie lepiej tak niż na kolanach trzymając tylko rękami.
jechałam z dzieckiem w chuście, zapięta pasami jakieś 300m osiedlową drogą. Grad nas złapał na spacerze, brat po nas wyjechał, fotelika nie miał. Myślę że w wyjątkowych sytuacjach kiedy nie ma fotelika a do przejechania jest kawałek, względnie bezpiecznej drogi, to zawsze lepiej w chuście niż z dzieckiem na kolanach...
Ale wiecie co mnie bulwersuje? Jazda z niemowlakiem na kolanach kierowcy :duh: Chyba wszyscy tatusiowie na moim osiedlu tak jeżdżą. Mamusie siedzą obok i filmują jak synek pięknie auto prowadzi :duh:
Tez po osiedlowych drogach ale i tak cholernie to niebezpieczne wg mnie. Ktoś może znienacka wyskoczyć na drogę, kierowca przyhamuje a dziecko wyrżnie główką w kierownicę
Edit: doczytałam wszystkie wypowiedzi, zastanawiam się.. dlaczego nie piętnujecie jazdy z chuście autobusem? Zawsze bez pasów a często bez miejsca siedzącego. Chyba nie myślicie że autobusy są bezwypadkowe?
Dlaczego nie piętnujecie fotelików przodem do kierunku jazdy? W razie silnego zderzenia czołowego małe dziecko w takim foteliku ma na bank uszkodzony kręgosłup (znajomy męża spowodował taki wypadek, jedno dziecko nie zapięte wcale, nie żyje, drugie w foteliku przodem jest sparaliżowane :( )
Dlatego, że trzeba by piętnować jazdę autobusem w ogóle, nieważne czy w chuście czy w wózku czy na rękach. A także wchodzenie na pasy, chodzenie chodnikiem w pobliżu ulicy, chodzenie chodnikiem zimą itd., itd.
Wypadek to wypadek, nie można go przewidzieć. Jednak jeśli mam możliwość choć częściowego zapobiegania, to będę to robić. Np. zawsze będę wozić dziecko w foteliku.
A tak na marginesie, to mamy już na koncie kilkukrotne "obrazy" siostry mojego męża za to, że nie chcieliśmy podwieźć ich z dzieckiem bez fotelika.
ja nigdy w życiu nie pozwoliłabym na jazdę bez fotelika-tak jak nie pozwalam na jazdę bez zapiętych pasów. każdy z pasażerów obowiązkowo musi się zapiąć bo inaczej nie ruszę w trasę... to taki nawyk który zawdzięczam swojemu tacie-wpajał mi to latami ;)
Ja też uważam, że dziecko powinno być ZAWSZE przewożone w foteliku i pasach. Chyba że niektórzy mają takie specjalne gondole z pasami w środku i przypinane również pasem, no to wtedy rozumiem... Nie wyobrażam sobie jazdy z dzieciem w chuście w samochodzie. W autobusie jeszcze nie próbowałam. Tak się zastanawiam jakby to było i jak się w tym autobusie zachować: siedzieć czy stać:roll:. Nie mam pojęcia.
zaraz po przywiezienu malej do domu bylam na strazy pozarnej, aby mi pan strazak sprawdzil, czy na pewno siedzenie jest umocowane jak potrzeba i czy mala jest dobrze przypieta pasami (mozna to tez sprawdzic u policjantow, ot taka usluga w USA). Nie wyobrazam sobie miec dziecka w aucie nieprzypietego pasami. W grudniu lecimy do domu z fotelikiem oczywiscie, bo nie chce miec sytuacji "bezfotelikowych" a o takie nietrudno szczegolnie, ze nie mamy znajomych z malymi dziecmi juz.
"Podczas wypadku, który wydarza się przy prędkości ok. 50 km/h niezabezpieczone dziecko jest wyrzucane z pojazdu z siłą odpowiadającą jego wadze powiększoną 30-60-krotnie. Wypadając z pojazdu dziecko rani lub zabija siebie i innych pasażerów będących w pojeździe. Dzieje się to zgodnie z prawami fizyki.
Również nic nie pomoże trzymanie dziecka na kolanach. W razie wypadku nikt nie byłby w stanie utrzymać dziecka. Nawet zapięcie się pasami razem z dzieckiem jest skrajnie niebezpieczne – ponieważ narażamy dziecko na zmiażdżenie go naszym pasem." źródło
Mój mąż robi min takie symulacje.
Przepraszam za porównanie ale nawet psy powinniśmy wozić w specjalnych pasach; i niestety nie chodzi tu o zdrowie naszych milusińskich ale o właśnie o życie innych uczestników ruchu .
Dziecko TYLKO w foteliku!!! Chodźby darło się wniebogłosy nigdy nie wyjmuję, poprostu zatrzymuję sie gdzie można.
Antek nigdy nie przejechał ani metra bez fotelika - oboje z mężem jesteśmy bardzo uczuleni na punkcie jego bezpieczeństwa. Niestety, ale spotkałam już wiele sytuacji z kierowcami - wariatami - i co z tego, że jedziecie powoli i ostrożnie, bo dziecko bez fotelika, jak jakiś debil Ci drogę zajedzie???
Raz miałam taką sytuację - ja jako kierowca a z tyłu moja mama i Antoś, w foteliku. Droga się dłużyła, mały dostał histerii, a do domu było już bardzo blisko - parę kilometrów, ze dwa. Moja mam zaczęła od razu odpinać mu pasy - jak to zobaczyłam w lusterku, to zrobiłam jej mega awanturę... koniec kropka, nie ma jeżdżenia bez fotelika. I mogą o mnie mówić w rodzinie co chcą.
takie gondole nie są FOTELIKAMI do przewozu dzieci, nie posiadają żadnych atestów, służą do przenoszenia dzieci, nie do jazdy samochodem. Równie dobrze można kupić kawałek styropianu, przyczepić samemu pasy i wyprofilować zaczepy na pasy samochodowe
co do jazdy autobusem, chyba najbardziej chodzi o niewiedzę w naszym kraju... Aż dopytam się znajomego z drogówki
są gondole przystosowane do przewozu dzieci (montowane do siedzenia samochodu) chociaż przyznaję, że dla mnie to bezpieczne nie jest.
Jeśli chodzi o kwestię jazdy bez fotelika to mówię "NIE". Hania nawet gdy jedziemy kilkaset metrów zawsze jest dokładnie zapięta.
Raz w swoim życiu jechała w chuście bez fotelika- było bardzo zimno, padało i szwagier podwiózł nas dosłownie z 500 metrów a ja do dzisiaj mam wyrzuty sumienia.
Niestety bardzo często widuję dzieci bez fotelika (np. na kolanach rodziców a fotelik obok pusty) albo siedzące niby w foteliku z niedociągniętymi pasami.
Bezpieczeństwo wśród moich znajmych nie jest "modne", olewają foteliki, dzieci na rowerach jeżdżą bez kasku itp. Jak niektórzy usłyszeli, że zamówiliśmy fotelik montowany tyłem to patrzyli na nas jak na idiotów.
I odkąd mamy dziecko zaczęłam pilnować tzw. "luźnych przedmiotów" w samochodzie, bo w razie wypadku również one latają po całym samochodzie.
no niby "są przystosowane" wg producentów i sprzedawców, ale żadnych testów raczej nie przechodziły
kiedy rodzina się dowiedziała, że planujemy kupić fotelik tyłem (w dodatku za TAAAKIE pieniądze) to pukali się w czoło. Od najmądrzejszej-na-świecie-w-kwestii-dzieci szwagierki usłyszałam, że nie powinnam zakładać, że będę miała wypadek samochodowy, spytałam więc po co ONA kupiła fotelik dla swojego syna, skoro NIE ZAKŁADA uczestnictwa w wypadku. Zmieszała się trochę.
od babci usłyszałam, że fotelik fajny, tylko "jakby był przodem..." (może myślała, że kupiliśmy tyłem, bo tańszy? http://babiniec-cafe.pl/images/smiles/laughing.gif), no i standardowe: a nogi, a nie będzie nic widział (mnie też) będzie marudny etc
mojego M przekonuję, do zapinania pasów pytaniem: czy chcesz żeby TWOJE DZIECKO nie miało taty? jeśli nie dla siebie się zapinasz, to chociaż dla niego to zrób.
ZAWSZE działa :ninja:
a mną targają sprzeczne emocje.
z wszystkich sił jestem zdania, że MUSI BYĆ FOTELIK i jest.
ale były już sytuacje pt. autostrada a malina sinieje od płaczu.i wyjmowałam.
policzyłam.wyjęłam Hankę z fotelika 4 razy.
źle mi z tym, czuje się jak głupia koza której brak konsekwencji.paraliżuje mnie strach o bezpieczne dojechanie i modlę się wtedy o to.
ale to zrobiłam. bo wiem, że Dzieć płacze przez moją głupotę- jazdę w czasie kiedy jest głodna, senna lub było za duzo wrazen i teraz chce się przytulic.
zycie weryfikuje mnostwo moich planów pt MOJE DZIECI NIGDY/ZAWSZE
daje ciała, wiem. ale się, cholera, staram.(tak, wiem, o kant d... starania w razie wypadku)
Wy nigdy nie wyjmujecie?
b.szczelna w trakcie jazdy nigdy. na autostradzie nawet jak serce mi się kraje od płaczu Miśka, czekam do najbliższego zjazdu. siedzę jak na szpilkach, ale nie odpinam, nie wyjmuję.
no to jesteś konsekwentna.
moje serce mięknie przy najbliższych nawet jeśli to ryzyko.
tylko potem mam wstrętne wyobrażenia o cierpieniu i chyba je w sobie utrwale to moze wzmocnie konsekwencję.
autostrada raczej wyklucza zatrzymanie a zjazdy nie są co kilka km;] a kto zna moje dziecko ten wie, ze placze raz na kilka tygodni za to od razu się poddusza;(
moja starsza miala w wieku ok. 18 m-cy akcje pt. "wyplatuje sie z pasow hgw jak, siedze za toba i co mi zrobisz".
wlaczalam awaryjne, blokowalam pas, no wiadomo, usmiechalam sie do innych kierowcow w korku i poprawialam dziewczynke. nie ma pasow, nie ma jazdy.
i wiecie co?
kilka razy starczylo. pojela.
acz nalezy miec nerwy ze stali, by zablokowac pas w godzinach szczytu duzym miescie :D
ale ogolnie awaryjne to supersprawa.
można tak na uatostradzie?
a jak masz awarie, to pchasz auto do zjazdu? ;)
rozmiar awarii oceniasz sama.
ale co ja gadam, mam wymarzone pasazerki, niejekliwe i lubiace jezdzenie.
aj bo podduszone dziecko to tez awaria i mi to zatrzymywanie dało jakis pogląd na kompromisówke;]
w ostatni weekend zrobilismy 1000 mil (wycieczka w gory i spowrotem), Michaska obowiazkowo we foteliku, zatrzymywalismy sie na karmienie tylko.. draznia mnie inni kierowcy za to, rzadko jezdze juz lewym = szybszym pasem ruchu, teraz tylko prawym i zgodnie z limitem predkosci, ktory na autostradzie dosc duzy jest 70 mph, mozna 75mph i policja sie tylko usmiechnie, za 80 wlepia juz mandat.. wiem, bo dostalam kilka lat temu.. jade prawym pasem, a gosc mi siedzi na ogonie, 10 cm od zderzaka i jeszcze daje swiatlami.. a pozostale 2 pasy wolne. Mam naklejke w oknie, ze dziecko jest w aucie, ale nic to nie daje.. ja szczegolnie na takich kierowcow jestem uczulona, bo bedac w 22 tyg ciazy mialam wypadek > babka za mna wjechala mi w tyl auta a ja wjechalam w auto przede mna
Moja zelazna zasada-nie wsiadamy do samochody bez fotelika.
Nie wiem z czego wynika to ze ludzie jezdza bez fotelikow-kasa czy brak edukacji na ten temat. Najtanszy fotelik mozna tu za ok 30-40 funtow kupic wiec jak ktos rzeczywiscie nie pieniedzy to chyba lepszy taki niz zaden...Mnie to zawsze cisnienie skacze jak widze jak ludzie sie pakuja do auta z niemowlakiem na kolanach...Dzisiaj widzialam 2 takie przypadki...
w Londku? Przeciez w UK to mozna zbankrutowac na mandacie, za taka atrakcje dziecku fundowana. ze sie nie boja? :ninja:
Luska tylko raz jechala bez fotelika. W wakacje nad rzeka utłukła sobie łape wielkiem kamieniem i musialam po brata zadzwonic, zeby nas do szpitala zawiozl. W chuscie jej nie wiozlam, bo juz niechustowalysmy wtedy, ale na kolanach tez nie. Wymyslilam sobie, ze bezpieczniej bedzie jak ja przypne normalnym pasem obok mnie.
Poza tym moje dziecko nigdy nie robi zadnych cyrów, jesli chodzi o jezdzenie w foteliku i mimo, ze juz potrafi sama sobie pasy rozpiac to nigdy tego nie sprobowala w czasie jazdy. Po prostu nie ma takiej opcji w kodeksie zachowania ;)
ehhh słów czasem brak...
zajebiści są ci ludzie coponiektórzy:
dziecko może bez fotelika podróżować, kabanosy wcinać w 10 miesiącu tudzież karkówkę z grilla, ale sikać w pieluchy to do 3 urodzin i broń Panie Boże żeby piszczało, płakało i sceny robiło bo chce balonik!
to kim to ma być człowiek taki mały w końcu?!? dorosłym czy dzieckiem?!?!
przez otoczenie też postrzgani jako "inni" jesteśmy-przez te foteliki m.in.
Wiesz moze ile kosztuje mandatza jezde bez fotelika? Ja zawsze mowie ze takie kary powinny byc BARDZO wysokie zeby delikwenta na cale zycie nauczyc.
Jeden z tych przypadkow ktory wczoraj widzialam mial naklejki na aucie szkola jazdy:omg:
Jak takich przepisow gosc naucza to ja dziekuje...
Ludzie sobie sprawy nie zdają co czynią, przewożąc dziecko bez fotelika.
Znam przypadek jak rodzice przewozili noworodka bocznymi uliczkami po osiedlu właśnie na kolanach mamy. Niestety przy gwałtownym hamowaniu dziecko wypadło przez przednią szybę. Nie było nawet co ratować. Masakra.
W chuście też bym nie wsiadła. Pasy bezpieczeństwa są dostosowane do gabarytów dorosłego i nie wiadomo w jaki sposób mogłyby ucisnąć dziecko.
Tylko fotelik, fotelik, fotelik.
Niestety nagminnie widzę dzieci przewożone "luzem", które na zaketach latają po aucie jak przysłowiowe "szmaty".
Niestety, muszę przyznać, że jechałam kilka razy z dziećmi bez fotelika , ale zawsze były to jakieś wyjątkowe sytuacje, które i tak później odchorowałam ze strachu, ze coś się stanie.
W naszym samochodzie nigdy nie odważyłabym się jechać bez fotelika. Niedawno kupiliśmy samochód, który piszczy jeśli sie rusza, bez zapięcia pasów.
A filmy obejrzałam i uważam, ze powinni je oglądać wszyscy ludzie, którzy robią prawo jazdy.
w ON mozna za jazde z dzieckiem bez fotelika miec sprawe o ograniczenie lub utrate praw rodzicielskich oraz zabrane prawo jazdy
a mnie sie zdarzylo jechac z zachustowana Julia w taxi ale tylko i wylacznie na tylnim siedzeniu
Dokładnie
Edit: zastanawiam się tylko, dlaczego większośc z was, twierdzi, że woli jechać autobusem, pociągiem itp, niż w chuście w aucie?? No o niebie bezpiecznieszcze wydaje mi się podróżowanie w chuście w samochodzie z zapiętymi pasami, niż luźne fruwanie z dzieckie po autoubie w racie jakiegoś wypadku.
Zeby nie było wątpliwości, też oczywiście uważam, że zawsze kiedy jest to możliwe, nawet na najkrótsze dystanse, trzeba dzieci wozić w foltelikach i nigdy nie wyjmować podczas jazdy. Ale może ktoś mi wytłumaczy, dlaczego jeżeli nie ma takiej możliwości, wybiera autobus niż jazdę w chuście,w aucie, pasach zapiętych na sobie, a nie na dziecku i bez poduszki, najlepiej z tyłu?
Nigdy. W pracy już spotkałam się z przypadkami konsekwencjami jazdy bez fotelika.
a ja w autobusie zawsze mam poczucie niepewności co do bezpieczeństwa... tak jakoś... jeździmy dużo, bo ja nie mam prawa jazdy, więc zostaje komunikacja miejska.
zawsze staram sieiadać tyłem do kierunku na miejscach, przed którymi nie ma innych foteli tylko barierka (na szczecie z mojego osiedla sporo takich jeździ :-) ), żeby w razie czegoś nikt na nas nie wylądował.
Irytuje mnie to jak ktoś wyjmuje w czasie jazdy dziecko z fotelika, bo mu serce mięknie przez płacz malucha :mad Przepraszam, ale od płaczu jeszcze nikt nie zginął, a od jazdy bez odpowiedniego zabezpieczenia... same wiecie. Podobnie przekładanie dziecka na przednie siedzenie pasażera kiedy jest tam poduszka powietrzna, bo mały z tyłu się nudzi. Masakra! :mad:
Często jeździmy z naszym maluchem. Czasem malec płacze. Trudno. Nie ma szans, żebym go wyciągnęła czy przeniosła do przodu (oczywiście nie mówię tu o dłuższych trasach-wtedy zatrzymujemy się na przerwy). Za bardzo cenię jego życie.
Dla mnie pomocą jest takie lusterko, w którym widzę co się dzieje z Wojtusiem. A od jakiegoś czasu i on mnie już w nim widzi :) Mamy więc kontakt :D
a słyszałaś o napadach bezdechu afektywnego? one często występują wraz z płaczem i wówczas dziecko koniecznie trzeba wyjąć z fotelika, jeśli w takowym akurat się znajduje, bo nie powinno być w pozycji na plecach.
mam w tym temacie trochę doświadczenia, bo u mojej Córki ten problem był jeszcze nie tak dawno aktualny i owszem, było też kilka takich sytuacji, gdy musiaam wyjąć Ją z fotelika właśnie po to, żeby się nie udusiła leżąc na plecach.
o TAKIM płaczu ja pisałam. napomknełam o swoich poglądach co do jazdy BEZ fotelika.no i stąd tylko wynika dylemat, doły i rozdarcia.
ja również piętnuje bezmyślność i fałszywie pojętą opiekuńczość.
ZAWSZE w normalnej sytuacji w foteliku! Wiele razy ktoś proponował mi podwiezienie bez fotelika lub wyjęcie płaczącego dziecka. Nigdy się nie zgodziłam. ALE: 2 razy starszaka wiozłam na kolanach lub bez fotelika. 2 razy był to wyjazd na pogotowie. Raz starszak (w te wakacje to było miał 2 latka wtedy) bardzo wymiotował, siedziałam z przodu, trzymałam go na kolanach a przed nim na kolanach wiaderko bo on wciąż wymiotował. Stracha mieliśmy z mężem jak nie wiem, stres długo odchorowywaliśmy po tej trasie (ze 4 km w sumie), ja mam bardzo wybujałą wyobraźnię w kwestii wypadków ale wyjścia nie było no bo jak miałam go przewieźć :confused:
Nagminnie widzę dzieci jeżdżące bez fotelików, łażą po całym aucie, wychylają się między siedzeniami do przodu, albo klęczą na tylnym siedzeniu... zawsze mam ochotę dzwonić policję i podać nr rejestracyjne... tylko mam pytanie: Czy jeśli policja nie zdąży przyłapać ich na "gorącym uczynku" to ma prawo ich ukarać? upomnieć?
W moim mieście nie ma mowy o foteliku w Taxi... :mad:mad:mad:cryy:
Jak córa była mała i nie mieliśmy swojego samochodu, potrzebowałam kilka razy jechać z malcem. Raz zapytałam o fotelik to pani dyspozytorka mnie wyśmiała " to nie limuzyna tylko taryfa miejska..."
Nawet kiedy miałam swoją kołyske, kierowca nie pofatygował się żeby wpiąć fotelik w pasy.
A w chuście zdażyło mi się jechać raz i to po polnej drodze :rolleyes:
W innym przypadku to nie realne - za kółkiem w chuście... nie nie apsolitnie nie