Ja to chyba za późno zaczęłam na plecy wrzucać i moje dziecko nie przepada za siedzeniem na plecach, woli się przytulać z przodu.
Wersja do druku
Ja to chyba za późno zaczęłam na plecy wrzucać i moje dziecko nie przepada za siedzeniem na plecach, woli się przytulać z przodu.
My to tylko w MT, na początku czyli niedawno(maju) parę razy z przodu i super by było, ale mała już za ciężka dla mnie na przód (obecnie 3 lata i 14 kilo). Ja ją wolę nosić na plecach, tak mi jest wygodniej, rano wędrujemy tak do przedszkola - ona zaspana nie bardzo się buntuje, bo popołudniu to woli już na własnych nogach. Też na początku bałam się na plecy ją zarzucić , ale na szczęście moje, lubi u tata na plecach siedzieć, więc każę jej wleźć na barana i trzymać się mocno za szyję, a ja wtedy motam. W przedszkolu robię furorę-chyba jestem jedyna w moim małym mieście, która nosi w czymś innym niż w wisiadle.
Bardzo lubię nosić Młodego z przodu bo mnie wtedy obcałowywuje :P Ale niestety mój kręgosłup tego nie lubi :( Z przodu noszę go sporadycznie, na krótkie spacery albo gdy muszę jechać pociągiem albo autobusem.
Chyba jestem rekordzistką ;). Lileńkę zaczęłam nosić na plecach jak miała ok. 1,5 roku. Jednak... mimo, że umiem wiązać kilka róznych plecaczków, z róznym wykończeniem: najczęściej nosimy się z przodu. Lileńka, mimo, że jest już duża i waży prawie 16kg zamotana z przodu przytula się i zasypia. I to jest coś tak cudownego, że żal mi, że niedługo się skończy.
Nosimy się w kangurku albo w kieszonce. 2X nie lubię. Zresztą przy jej wymiarach ciężko jest już przełożyć nóżki ;).
Najlepsze, że żeby Liluś dała się zamotać najpierw mamy rozmowę: Lileńko, jak wskoczysz do chusty to pójdziemy do dzieci itd. Muszę ją po prostu przekonać. Jednak są miejsca, gdzie nie ma mowy, żeby była na nogach albo w wózku (poczta, sklep).
Oj! to ja wrzuciłam Swoje szczescie na plecy w szóstym miesiącu.
I to majac kontakt z chustą od niecałego miesiąca. Bo cos mi sie porobiło z kregosłupem i dłuzej niż pół godz. nie ponoszę z przodu. A na plecach możemy chodzic i chodzić...
Dodam że jak mi ktoś wrzuca dzicia na plecy- nie umiem sie zamotać. A jak robie to sama, wychodzi mi dośc dobrze.
A teraz to miecio u nas króluje - szybko, proszto i nawet dzieciowi zdarza sie zasnać ( z tych nieśpiacyc w chustach jest)
Próbuję plecaczki od 2 tygodni, po 3 razy dziennie. Niestety kończy się to spazmami.
W Karpaczu próbowalismy znów - i MT na plecach i chusty. Krzyki, wyginania.
Cały czas przód.
Koire, u mnie też tak było a opróćz dziecka to ja jeszcze panikę robiłam. Po prostu się bałam. Dopiero jak podeszłam do tego całkiem na spokojnie udało nam się.
Ja to wszystko robię spokojnie (między innymi ze wzgledu na bezdech),
znajomych na plecach zamotam,misia a jej nie. Wychodzę z założenia, że jeszcze nie czas.
Może się dziś dowiemy, czy Pola cierpi na zespół afektywnego bezdechu z drgawkami i sinieniem czy...padaczke...generalnie jest bardzo wrażliwa co po ostatnim wypadku wprawiło mnie w stan mega ostrożności.
no to trzymamy kciuki, zeby wszystko skonczylo sie dobrze. moja mala 2 razy nie mogla zlapac tchu przy placzu,kiedy ciezko bylo ja utulic i naprawde jest to straszne przezycie dla matki. u nas pomogla rada pediatry, ze w takiej chwili trzeba dmuchnac dziecku w twarz, zeby odwrocic jego uwage. mam nadzieje, ze u was wszystko sie wyjasni i ze bedzie dobrze.
ja nosze na plecach :) w plecaczku :) moj maz nosi :) czekamy na MT
odkopuję wątek, bo pewnie tylko ja nie noszę na plecach - Lena 2 lata i 3 miesiace, waga 12+ albo już i 13+
ja nie noszę :/ ale czekam na koncie zimy, znaczy najpierw na początek apotem na koniec :P i planuję to zmienić ;)
ja tez mało nosze, jezeli juz to po domu jak teraz kiedy mały marudzi nie chce na ziemi a ja musze ogarnąć chałupę i spojrzec na forum
na dwór tak nie wychodzę, bo nie lubię nie mieć kontroli nad Staskiem
Ja pierwsza zaczelam nosic na plecach po roku, jak sie na przod za ciezka zrobila by wygodnie cos zrobic/dluzej ponosic. Druga juz wczesniej, ale przy roznicy wieku 2 lata to duzo uwagi starsza potrzebowala. Mam wrazenie, ze pierwszego dziecka mozna wcale na plecach nie nosic i ok, drugiego tez nie, jesli wieksza roznica wieku (czyli starsze juz raczej samodzielne). A takiego malego maluszka to wole jednak miec na oku, na plecy bez problemu wrzucalam Sumire jak miala jakies 4-5 mcy, ale potrzebowalam po prostu wolne rece, wiec tutaj to koniecznosc byla a nie moje chcenie lub nie. No i jak z przodu to przynajmniej u mnie male od razu chca cyca, jak z tylu to jakos nie musze karmic co 10-15 min ;)
Ja w chuście w ogóle nie nosiłam na plecach. Trochę nosiłam w tuli, ale Młoda mając 1,5 roku oprotestowała wszelkie noszenie i nadal zwiewa z wrzaskiem jak nosidło/chustę widzi. W chuście do końca nosiłam ją z przodu, ale ona leciutka.
W chuście nigdy, mam za sobą parę nieudanych prób przy pierwszym, przy drugim nawet nie próbuję. Na plecach to tylko w R&R i mietkach nosiłam, nawet w manduce mi było nie wygodnie. Marzę teraz o Tuli, bo młodszy niechustowy, a zaczyna wreszcie siadać:)
Z wielkoludem z przodu ciężko na grzyby iść, bo cały widok pod nogami przesłania ;)
Ale ja teraz z drugim wybitnie plecakowa, moja młodsza waży 9 kg i daje się do tej pory wrzucać z tobołka i 'normalnie', także szał :D
Ja nie nosiłam :( I żałuję, bo przez to się szybciej moje noszenie skończyło. Tak to i teraz bym mogła, a już młodej nie przyzwyczaję (próbowałam...).
U mnie przyczyna była prozaiczna: z YT się nie nauczę (tak mam, z filmików mogę coś poprawić, ale pierwsze ruchy mi musi pokazać ktoś na żywo), a jak młoda zaczęła wyrastać z noszenia na przodzie (czyt. zaczęło mi być niewygodnie), to nie miałam akurat kasy na warsztaty.
Mam nadzieję, że przy drugim się nauczę.
W wypożyczonej Manduce nosiłam, bosko było.
ja nie nosiłam na plecach
bo na plecach trudno byłoby mi całować chuściaka :)
na grzyby też chodziliśmy :)
Moja ma 19 miesięcy, niecałe 11kg i nosimy się z przodu. Na plecach w domu i sporadycznie na spacerach jak było ciepło.
No to ja sie przyznam :hide:,ze do niedawna 14 kg targlalam w kieszonce na co najmniej 30 min 2x dziennie, a wczeniej o wiele dluzej potrafilam nosic.
. Plecaka uczylam sie od dawna, ale nosilam na plecach sporadycznie. Szczegolnie dlatego, ze nie umialam dziecku zalozyc kapelusza jak juz bylo z tylu, albo wietrzna pora czapki.No i dociagniecie tez pozostawialo wiele do zyczenia. Probowalam plecaka z koszulka( jeden z wygodniejszych), prostego i innych wariacji.
Az jakies moze miesiac temu samo przyszlo, nie mialam co zrobic, maly chce ciagle na rekach( 14 mcy). Jestesmy na dluzszym wyjezdzie ( oczywiscie dlugiej chusty nie bralam, bo jestem w wozkowym kraju itp).Wzielam kolkowa tylko, no i w chwili desperacji wyprulam kolka, i wrzucialam na plecy ( plecak z wezelkiem pod pupa), ze chusty malo to i dociagnac musialam mocno. No ale przedewszystkim wklad, lezy jak lemur i czeka az skoncze.
Gdybym wiedziala, ze tak bedzie to bym sie wczesniej nie stresowala tymi plecakami, ze nie wychodzi, ze sie nie nadaje, ze inni nosza noworodki a ja nie.