dla mnie plecaczek to nadal czarna magia :(
Wersja do druku
dla mnie plecaczek to nadal czarna magia :(
Ja dziś (z poświęceniem życia i zdrowia psychicznego próbuję praktykować plecak z chestbeltem) :
- dałam grzechotkę do łapy - dostałam grzechotką na tyle porządnie, że pomysł dawania czegokolwiek do "rączki" został mi skutecznie wybity z głowy
- sposobem Agi spróbowałam uneruchomić ręce potwora wkładając je sobie pod pachy - udało się włożyć jedną na ułamek sekundy, w tym czasie zdążyłam nawet zarzucić połę chusty PRAWIE na plecy 8))
-gdy trzeba coś dociągnąć (a po 10 minutach wiercenia się,odginania do tyłu,próbach wyglądania mi z pod pachy trzeba już dociągnąć) - idę do łazienki, odkręcam wodę w wannie i szybko wykorzystuję moment nieuwagi młodego
Ostatnio przeszliśmy płynnie z etapu pełzania po plecach, do etapu odpychania się od pleców wyprostowanymi ramionami - zawiązałam więc dziś takiego odepchniętego, wiwał się na boki, ale ZAWIĄZAŁAM ! :thumbs up:
bigbags, łączę się w bólu wychowywania Dziecka WszędzieMniePełno.
mejtaje są mnie problematyczne. o wiele...
jednak - po cholerę mi tyle chust, skoro używam tylko dwóch MT?
ano wlasnie pasjo.Cytat:
Zamieszczone przez pasja
po co? :wink:
dla samej checi posiadania, ja tez tak mam :roll:
szekspir napisał: słodycz w nadmiarze to rzecz obojętna :)Cytat:
Zamieszczone przez qqrq5
Tak przez przypadek weszłam w ten wątek bo ja z tych co boją się plecaczków. Spróbowałam.. i właśnie mam Antoniego na plecach :omg:
Podczas motania nie szalał, zaczął ziewać :omg: Teraz sobie obserwuje i mi cmoka nad uchem :lol:
Mateusz najbardziej to lubi z matki konia robić bo w czasie motania na plecach znacząco klepie mnie po nich dając mi znak, że mam w końcu skończyć i ruszyć z miejsca :roll:
cos mi sie zdaje, ze przez pomylke zly filmik wkleilam, ten chcialam Ci pokazac :)
http://www.youtube.com/watch?v=53sczExGqho&NR=1
o rany rany :szok:Cytat:
Zamieszczone przez Ewlna
No ja już zastanawiam się poważnie nad MT, bo po dzisiejszym motaniu dowiedziałam się że znam przekleństwa o któych istnieniu nie miałam pojęcia :evil:
i znowu zgadzam się z Tobą :)Cytat:
Zamieszczone przez bigbabs
MT chwalę pod niebiosa...
plecaczki odłożyłam na chwilę. Amelia nie zamierza współpracować...
Pasjo, może Amelka potrzebuję troszkę czasu ;)
Matylda dopiero od niedawna, tak chyba od jakiś dwóch miesięcy, daje się w miarę bezproblemowo wsadzać w plecaczki. Dodam, że w wszelakie nosidła wsadzałam ją wcześniej bez większego wiercenia. A plecaczki były jakoś nie do przyjęcia przez M. Jednak coś się w niej przełamało i teraz to już mi sama przynosi chustę (nigdy manducę) :) Ja ją wrzucam razem z chustą na plecy, daję komendę "przytulenie", Matylda obejmuje mnie za szyję, a jak jak najszybciej motam szmatkę.
Aaa, poćwiczyłam też wcześniej wiązanie na Tobiaszu ;)
Ponawiaj próby co jakiś czas :)
Uda się :)
tak też będę czynić, Gosiu.Cytat:
Zamieszczone przez salgonya
a motywację mam dużą, bo kurier okazał się łaskawy i dziś, oprócz manduki, przyniósł mi jeszcze coś... :hide:
co masz ładnego ??Cytat:
Zamieszczone przez pasja
siem susy.Cytat:
Zamieszczone przez hanti
a jak siem wysusy to powiesz ? :wink:
Ciekawa jestem, co łaskawy kurier Ci przyniósł :)Cytat:
Zamieszczone przez pasja
Sądząc po sygnaturce, indio to nie jest ;)
A i o zdjęcia manduki w ciasteczkowym wątku poproszę.
ja mam pewne podejrzenia co ten kurier przyniósł :lol:
ciekawe czy własciwe :roll:
Pasiaka oczojebnego, najlepiej z Lowicza (kurde znowu bez polskich znakow pisze, bo Aldo usypia od 3 godzin, aktualnie na podlodze :evil: )
Zgadlam :roll: :)