Ano, zapomnialam o estetycznym :duh:
Wersja do druku
Ano, zapomnialam o estetycznym :duh:
zdrowotny i... Estetyczny :-) ooo tak! :-)
ekologiczny i zdrowotny
ekologiczny
(ekonomiczny u nas się nie sprawdził - miałam stosik po Grzesiu, teraz już wymieniłam/wymieniam jakieś 80% na nowe :D)
zdrowotny i estetyczny oczywiście też, ale w dalszej kolejności
zdrowotny:)
..i estetyczno-ekonomiczny trochę też8-)
dla nas: ekologiczno-egoistyczny. w skali świata mamy oczywiście symboliczny wpływ na ilość produkowanych śmieci, ale symbolika ta ma swoją wagę. jakaś tona czy coś koło tego.
ale też przyjemnościowy.
zdrowotny i tylko taki :-P
Każdy po trochu. Zaznaczyłam ekonomiczny, bo t o mną kierowało, jak jeszcze byłam w ciąży. Potem przez pierwszy miesiąc byliśmy na pampach i i ilość śmieci była straszna, i skóra synka nie za ładna - więc w sumie ekologiczny i zdrowotny również.
mnie wielorazówki uwiodły swoją urodą, zaraz potem pojawił się aspekt zdrowotny, przyjemniejsze dla skóry, no i mniej chemii zawierają.
Aspekt ekonomiczny też na początku był brany pod uwagę ale szybko okazało się, że w moim przypadku tanio się nie uda :)
U mnie najważniejszy chyba zdrowotny - pielucha bez chemii jest lepsza, wiadomo. Ale ważny jest też ekonomiczno-ekologiczny - mam tu na myśli ilości pieluch, które się wyrzuca, płaci za ich wywóz a potem leżą latami. Przy więcej niż jednym dziecku pewnie opłaca się jeszcze bardziej pieluchowanie wielorazowe. Ale z drugiej strony co do ekologii prania nie jestem tak do końca przekonana. Bo przecież do ich wyprania potrzebna jest energia (wątpię, zeby ktokolwiek prał ręcznie), woda, a to się z sufitu nie bierze.
Na początku jak zaczynałam to liczył się u mnie aspekt ekonomiczny i ekologiczny przerażał mnie wiecznie pełny kosz teraz to przeszłość.A jak poczytałam z czego są robione jednorazówki to i pomyślałam o zdrowiu dziecka,wręcz nie mogłam uwierzyć czego to ludzie nie wymyślą. Ropa naftowa do pieluszek?Brzmi niewiarygodnie?
A do produkcji jedno tez zuzywa sie mnostwo energii, smiem twierdzic, ze w ogolnym rozrachunku pranie wielo to pikus. Bo jedno trzeba wyprodukowac, popakowac, rozwiesc do hurtowni i sklepow, a to wszystko ciagnie za soba ogromne zuzycie energii, te maszyny, oswietlenie magazynow, paliwo itp. itd.
zdrowotny
no i estetyczny oczywiście :-)
Co mnie przekonało? Mniej chemii przy pupie dziecka, mniej śmieci na wysypiskach. Sporo daje mi też świadomość tego, że nie wyrzucam już każdego dnia iluś tam złotych do kosza, chociaż, nie ukrywajmy, w ogólnym rozrachunku wielo nie są aż takie tanie ;) No, chyba, że ktoś stosuje tetrę + otulacz, ale nam się to akurat nie sprawdziło.
Tzw. "ładna pupa" mniej do mnie przemówiła, bo w jednorazówkach Miłosz też miał piękną :D
Ekonomiczny i estetyczny na równi - od tego się zaczęło. Ale ponieważ oba te aspekty trochę się wykluczają (tzn. co chwilę pojawiają się nowe, coraz piękniejsze pieluchy), to pojawił się nowy aspekt - "łowiecki" :)
Niesamowitą frajdę sprawia mi polowanie na ładne pieluchy, zbieranie drogich okazów w obniżonych cenach, wyszukiwanie promocji, itp. Zajmowało mi to długie godziny w ciąży.
A odkąd synek jest na świecie i mogę naocznie stwierdzić, jak bardzo na korzyść wygląda jego pupa po wielorazówkach, to i aspekt zdrowotny stał się ważny.
U nas przeważył zdrowotny. Myślałam o wielo już w ciąży, kupiłam wtedy trochę pieluch-M, ale chciałam zacząć jak Gosia będzie ciut większa i się oswoimy. A zaczęliśmy jak miała 2 tygodnie. Pomimo kilkunastu pampersów i tony przeróżnych kremów była strasznie odparzona. Wietrzenie, kąpiele z dodatkiem nadmanganianu potasu-ciągle gorzej. I z rozpędu kupiliśmy pieluchy wielo i nie zamierzamy przestać. Teraz nie używamy żadnych kremów (ew. sporadycznie) i pupcia jest czyściutka.
u nas głównie zdrowotny, ale ekonomiczny ma też swoje znaczenie:) a skoro jeszcze wielo są takie pięknie to jeszcze doszedł aspekt estetyczny:)
Zdrowa pupa :-) i wygląd.... :twisted:
dla mnie przeważyły te sterty śmieci, gdzieś widziałam tę fotke brrr
poza tym ekonomia, hmmm, ale sama nie wiem czy to takie ekonomiczne skoro ciągle kupuje te pieluchy i tracę na przesyłki a potem znów sprzedaję nie pasujące i znów kupuję, musiałabym podliczyc czy to się jednak opłacało :)
trzeci powód był estetyczny, no jednorazówki niech się schowają przy tych ślicznosciach, aż mi sie buzia śmieje jak widzę synka w tych kolorowych pieluszkach...
co do zdrowotnego to nie mieliśmy zadnych dolegliwosci zdrowotnych w jednorazówkach wiec ten aspekt odpada