Dziękujemy serdecznie za zaproszenie:) na razie nie mamy planów na piątek, więc chętnie skontaktujemy się na pw:)
ale super ten zwierz:) i zdjęcie udane.
Wersja do druku
Przeczytałam i jakbym czytała o jakieś baśniowej krainie......muszę do lasuuuuuuuuu:)
super sie czyta te twoje posty :), gratulacje dla lekkiego piora :)
też zatęskniłam za lasem
jak już dziewczyny powiedziały świetnie piszesz
Jej... Opis jak z książki. Fajnie Ci ta,ja mam hutę "za płotem", jakieś lasy,ale samej nie można mi się w nie zapuszczać...
może chociaż do zoo się wybiorę, ten kaukaz wzbudza głód zwierzyny:)
jak cudownie się czytało, rozmarzyłam się
jak dobrze że do lasu mam dwa kroki, po drzemce dzieci na pewno się wybierzemy, ot choćby na jeżyny ;) (jeśli tylko będę mieć siłę, gorączka która nie opuszcza mnie od dwóch dni wykończyła mnie zupełnie)
Pieknie...zazdroszcze. U nas lasow niet....ale ocean jest!...To nie to samo jednakowoz.
suuper :D
a co się z psiakiem stało? wygląda na takiego co dom ma, tak?:hmm:
pies sam w lesie to powód do odstrzału przez myśliwych, że tak troszkę :hmm:ten wątek popsuję (przepraszam:oops:)
Już uspokajam. Pies jak najbardziej miejscowy. Posiada przemiłych właścicieli, działkę sporą oraz komfortową budę. A że las go ciągnie, to na ucieczki chadza. Spotkałam panią z dwoma goldenami na spacerze. Zgadnijcie kto im towarzyszył? Tym razem polizał Kalinę w stopę wystającą z chusty i poszedł z nowymi znajomymi :)
aż mi się zachciało psa powąchać
Hej, dziewczyny, tak sobie myślę... a może opowiedziałybyście o Waszych chustowych/nosidłowych spacerach tych wyjątkowych, szczególnie zapamiętanych, przełomowych, osobliwych. A może jest gdzieś już taki wątek, a ja go nie wypatrzyłam :oops:, bo "Najgłupszą chustową wpadkę ever" znam i nawet biorę w niej czynny udział :wink:
Pięknie piszesz....aż czuć normalnie te zapachy...chyba kupię te rybki co by zapach alpaki poznać, a co!!!!
Ale cudnie to opisałaś, aż zazdroszczę bo ja ostatnio wszędzie tylko pędzę z moimi dzieciakami...ehhh
piękny opis... aż sama zapragnęłam spaceru w podobnych okolicznościach przyrody:)
Pomysł dobry. Już raz nosiłam się z myślą o takim wątku.
Kiedyś w letnie, upalne popołudnie taki spacer magiczny miałam... Ale wtedy nie starczyło czasu, by siąść i napisać od razu, a teraz mam tego czasu jeszcze mniej i nastrój tamtego popołudnia uleciał.
Kocham jesień, spacery pełne uniesień wchodzą w grę... ale praca odebrała mi mnóstwo wolności i w tej chwili nielegalnie uciekłam tu na cały wieczór i kawałek nocy, zamiast zająć się uczciwą poprawą wypracowań o Edypie :thumbs down:.
I tak teraz skaczę z działu na dział ściemniając sama przed sobą, że to już ostatni post :oops:...
Zatem może jednak jakiś opis spaceru- zdarzenia popełnię jednak kiedyś :ninja:...
Właśnie wróciłam z lasu i trafiłam na Twój wątek - cudnie się czyta :-)
Tym bardziej, że ja też nie byłam nigdy fanem "łażenia bez sensu" - z kimś, żeby Bardzo Ważne Rozmowy wynieść w plener to owszem, ale z młodym w wózku kursowałam z zegarkiem w ręce przepisowe dwie godziny i już.
Na szczęście niewózkowy się okazał ;-) Niestety, leśne bogi nie bardzo nas chyba chciały, bo komary w tym roku nie gryzły tylko wynosiły na drzewo i pożerały w całości :( Wczoraj weszliśmy do lasu pierwszy raz od wiosny... Oczywiście się zgubiliśmy, więc 3 godziny niewyjęte - a dziś wróciliśmy po więcej.
Mały tak fajnie pachnie leśnym słońcem:jump:
alifi - zazdroszczę! Ja też chcę do lasu! :) Strasznie wrażliwa jestem na takie sielskie klimaty ;). Pięknie je zresztą opisałaś...