Re: Wszystkich Świętych a chusta
Dla mnie to okazja do opowiadania dzieciom o ich rodzinie, zmarłych dziadkach i pradziadkach, do pooglądania kolorowych światełek wieczorem (czyli głównej "atrakcji" dla dzieci), powspominania bliskich z bliskimi. Kacper jak miał 3 lata patrzył z zaciekawieniem w niebo, bo tam jest prababcia, która go pilnuje i nie da mu zrobić krzywdy i ... od której przylatują biedronki :wink:
A rewii mody nie lubie, bo mi boleśnie przypomina o pustkach w szafie. :evil:
W tym roku mnie to ominie, bo Kubełek chrypi, a na poniedziałek muszę go "postawić na nogi". :(
Re: Wszystkich Świętych a chusta
Cytat:
Zamieszczone przez meryl 72
A ja sie wybiore w dzień zaduszny czyli wtedy kiedy faktycznie powinno sie odwiedzać groby ale i tak to zalezy od pogody. I jakby jednak 1 to z manducą :D :D :D
Ja niestety muszę podzielić i jednego dnia jeden cmentarz a drugiego następny. Ja lubię na cmentarz wieczorkiem chodzić, jest spokojnie. W naszym kraju w ogóle jest dziwna mentalność bo 1 listopada jest dla nas smutnym dniem a to jest bardzo wesołe święto - Wszystkich Świętych, natomiast 2 listopada to Zaduszki i dzień zadumy i wspomnień...
Re: Wszystkich Świętych a chusta
Cytat:
Zamieszczone przez Budzik
A ja z dziećmi często chodziłam na spacer na cmentarz, bo na wsi trudno o bezpieczne, zamknięte miejsce, gdzie mi starsza nie wyskoczy pod samochód... Ona sobie chodziła między grobami, oglądała kwiaty i znicze, a ja siadywałam na ławeczce przy jakimś przypadkowym grobie. Mnie cmentarz bardzo uspokajał, czytałam napisy na starych nagrobkach malutkich dzieci i zawsze dziękowałam Bogu że moje są zdrowe i ze mną...
Ja też na cmentarzu spędzałam dużo czasu, ale jako dziecko właśnie, bo nasze podwórko graniczyło z cmentarzem. Uwielbiałam się wspinać na mur i przełazić na drugą stronę. Cmentarz nam służył za plac zabaw (nawet jak mama krzyczała, że nie wolno). Do dziś nie boję się cmentarzy - nawet w nocy :wink:
Re: Wszystkich Świętych a chusta
Cytat:
Zamieszczone przez Dagmara
to jest bardzo wesołe święto - Wszystkich Świętych, natomiast 2 listopada to Zaduszki i dzień zadumy i wspomnień...
No właśnie dzisiaj tłumaczyłam dzieciom, że trzeba się cieszyć bo tylu świętych nad nami czuwa. Chłopcy dopytywali sie o swoich patronów, więc tłumaczyłam po kolei skąd wzięły sie nasze imiona, kim był dany święty :D
A na cmentarz wybraliśmy się z Miśkiem w Mietku. Wiecie, czasami denerwuje mnie kiedy nad grobem spotyka się rodzina, kładą kwiaty, zapalają znicze czasami sie pomodlą zwykle milcząco i zaczynają plotkować o wszystkich dookoła. Tak było i dzisiaj przy grobie obok. Chłopcy modlą sie na głos , my razem z nimi, tak jest zawsze kiedy odwiedzamy grób teścia. Zwykle jest spokojnie, więc mozna się pomodlić bez przeszkód. A dzisiaj tak nadawali przy grobie obok, że Grzesiek z rozpędu, zamiast Ojcze Nasz zaczął "Aniołku Boży, stróżu mój", hehehe...
Re: Wszystkich Świętych a chusta
Wczoraj mój mąż zadzwonił do nas z cmentarza i Lu rozmawiał z nim i babcią Izą. Jak skończyli tłumaczyłam Lucjanowi, ze tata z babcią byli u Misi. Lu spytał: "w niebie?"- no i jasne dla mnie, że cmentarz Lucjanowi kojarzy się raczej jako miejsce ze zniczami i kwiatami niż ze zmarłą siostrą. Ona jest w niebie i z nim jak tego potrzebuje.
A na cmentarz chodzimy co niedziela. No chyba, ze Młody chory, albo nie ma nas w Krakowie tak jak teraz.
Re: Wszystkich Świętych a chusta
Cytat:
Zamieszczone przez Budzik
Wybieram się, jak najbardziej, ale... mam schizy, że ogon chusty albo MT (nie wiem, z czym pójdę) zajmie się ogniem od jakiegoś znicza, kiedy będę przechodzić koło grobów. I widzę siebie z Antkiem biegnącą przez cmentarz jako żywą pochodnię :bduh: .
Budzik rano czytalam twoj post i usmiechnelam sie przez te Twoje obawy,tylko zupelnie nie przyszlo mi do glowy ze tak wlasnie zrobie. Ok 17 zawinelam mala i poszlysmy na cmetarz a tam?Coz mocno trzymalam sie za ogony chusty zastanawiajac sie czy juz sie nie pala :lol:
Re: Wszystkich Świętych a chusta
My odwiedzilismy dziadziusia, ale chetnych do noszenia na rekach bylo tylu, ze chusta zostala w samochodzie.
U mnie opcji nie wziecia Mel na cmentarz nie bylo, byla opcja nie pojechania wcale. Ale u nas to sa dalekie wyprawy:)
I dwa dni na to poswiecilismy.
Dla Mel byl to czas spedzony z dziadkami i ciociami, ale nas czas dla zmarlych:)
Na koncie mamy tylko jeden potrzaskany znicz (oczywiscie nie zapalony, tylko przygotowany do odpalenia)
Re: Wszystkich Świętych a chusta
Ja rok temu z brzuchem już wiedziałam, że w tym roku pójdę z chustą ;)
Młody coraz chętniej staje, więc po pewnym czasie wyjęłam go z chusty i postawiłam przy nagrobku. Potem do chusty załadował go tatuś ;)
Hermia, ja mam podobnie jak Luc ;)