-
Ja w nocy wysadzam tylko jak mała się obudzi i woła. Jak zdążę to zdążę jak nie to mamy mokro i przebieramy i najczęściej usypiamy na nowo. Czasami sama ładnie zaśnie, czasami się w ogóle nie obudzi i jest powódź, a czasami po jednym przewinięciu w nocy sika dopiero rano. Też jestem tego zdania, żeby na śpiocha nie wysadzać i ciśnienia na suchą pieluchę nie mam, a chyba lepiej jak się dziecko uczy, że się budzi po to by się wysikać.
-
U nas było tak, że najpierw Tosia się odpieluchowała w dzień a na noc była pielucha, która zwykle była mokra (to jak miała niecał1 1,5roku) - stwierdziłam więc, że będę ją w nocy wysadzać. Wysadzaliśmy koło północy - wtedy kiedy sami idziemy spać. Sikała zawsze, nigdy nie było problemów z zasypianiem (często siusiu było na śpiocha). Ale po jakimś czasie stwierdziłam, że to jej sikanie związane jest z moim namawianiem i że zwykle jest to parę kropelek. Skończyliśmy wysadzanie - od tego czasu dwa razy mieliśmy powódź nocną, ale oba razy były w trakcie choroby. Jak chce siku w nocy to albo marudzi i się kręci (wtedy idę do niej i pytam i razem idziemy do nocnika), albo sama wstaje i robi a ja rano znajduję pełny nocnik ;-)
Ja uważam, że jak ze wszystkimi aspektami "wychowywania" dzieci - trzeba słuchać siebie i swojego dziecka.
Powodzenia!